Zapomniałeś o PIT? Urząd skarbowy może zażądać nawet 5000 zł kary. Ekspert wyjaśnia, jak to możliwe
Niezłożenie deklaracji PIT w ustawowym terminie to błąd, który może kosztować nawet 5000 zł. Choć fiskus zazwyczaj zaczyna od wezwania do uzupełnienia braków, ignorowanie pism z Urzędu Skarbowego uruchamia surowe sankcje z Kodeksu karnego skarbowego. Ostateczna wysokość kary zależy od uznaniowości urzędnika.
- Jakie konsekwencje grożą za ignorowanie wezwań z Urzędu Skarbowego?
- Dlaczego korekta zeznania jest lepsza niż brak jakiejkolwiek deklaracji?
- Ile wynoszą najwyższe kary nakładane w praktyce na „zapominalskich” podatników?
Specjalnie dla Redakcji BiznesInfo odpowiedzi udziela Mateusz Musioł, doradca podatkowy.
Mandat lub grzywna. Kiedy fiskus traci cierpliwość?
Zgodnie z przepisami, każdy podatnik ma obowiązek złożenia deklaracji w terminie. Jeśli tego nie zrobimy, urząd w pierwszej kolejności wyśle wezwanie, co nie musi oznaczać kłopotów, o ile zareagujemy szybko.
- Mamy obowiązek złożenia deklaracji w terminie. Jeżeli tego nie zrobimy, urząd wezwie nas do dopełnienia tego obowiązku i co do zasady nie powinno to skutkować żadną sankcją. Wiele zależy jednak od samego urzędnika, gdyż w tym zakresie istnieje pewna dowolność – zaznacza Mateusz Musioł, doradca podatkowy specjalizujący się w zakresie podatków PIT, VAT i CIT.
Sytuacja zmienia się drastycznie, gdy podatnik nie reaguje na oficjalną korespondencję. Wówczas wchodzą w grę przepisy karne.
- Jeżeli zignorujemy wezwanie urzędu i nie złożymy wyjaśnień, narażamy się na konsekwencje wynikające z Kodeksu karnego skarbowego. W takiej sytuacji możemy zostać ukarani mandatem lub grzywną za wykroczenie skarbowe – ostrzega ekspert.

Uznaniowość urzędnika: ile możesz zapłacić?
W polskim systemie podatkowym wysokość kary za wykroczenia skarbowe nie jest sztywna. Urząd dysponuje dużą swobodą, ponieważ istnieją konkretne pułapy kwotowe oraz stawki dzienne, na podstawie których nakładana jest sankcja.
- Urząd dysponuje tu pewną swobodą, ponieważ grzywna/mandat jest określana kwotowo w oparciu o minimalne wynagrodzenie za pracę obowiązujące w danym roku, na podstawie którego nakładana jest kara. Ostateczny wymiar sankcji zależy od indywidualnej decyzji urzędnika lub sądu, który bazuje na sytuacji majątkowej, rodzinnej i dochodach podatnika – wyjaśnia Mateusz Musioł.
Dodaje również, że w jego dotychczasowej praktyce zawodowej najwyższą karą, z jaką się spotkał w podobnych sprawach, było 5000 zł. Nie oznacza to jednak, ze urzędnik nie może nałożyć wyższej kwoty kary.
Złota zasada: Lepiej poprawić niż nie złożyć
Wielu Polaków zwleka z wysyłką PIT, obawiając się błędów w obliczeniach lub braku kompletu dokumentów. Zdaniem eksperta to najgorsza możliwa strategia. Brak dokumentu w systemie urzędu jest bowiem znacznie łatwiejszy do ukarania niż pomyłka rachunkowa.
- Czasami lepiej jest złożyć deklarację w terminie, nawet jeśli wymaga ona późniejszej korekty, niż nie złożyć jej w ogóle – radzi Mateusz Musioł.
Warto pamiętać, że korekta złożona przed wykryciem błędu przez urząd zazwyczaj nie niesie za sobą negatywnych konsekwencji karnych.
Ile można stracić? 5000 zł to realny pułap
Kary finansowe to nie tylko mandaty. Równie bolesne dla portfela mogą okazać się odsetki, które są naliczane za każdy dzień zwłoki w zapłacie należnego podatku. Nawet jeśli urzędnik odstąpi od nałożenia grzywny, odsetek nie można uniknąć.
- W swojej dotychczasowej praktyce w podobnych sprawach, najwyższą karą jaką widziałem było 5000 zł – wskazuje ekspert.
Przytacza również przypadek podatniczki, która nie rozliczała się przez cztery lata. Kobieta mieszkała za granicą, a w Polsce wynajmowała mieszkanie:
- (…) musiała ostatecznie złożyć zaległe deklaracje oraz zapłacić podatek wraz z należnymi odsetkami, co pozwoliło uniknąć wyższych kar. Trzeba jednak pamiętać, że same odsetki również stanowią dotkliwą formę sankcji - ostrzega ekspert.
Źródło: BiznesInfo