biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Zaczęło się w piątek rano w Ukrainie. Polacy poderwali myśliwce
Patryk Wołosz
Patryk Wołosz 03.04.2026 11:43

Zaczęło się w piątek rano w Ukrainie. Polacy poderwali myśliwce

Zaczęło się w piątek rano w Ukrainie. Polacy poderwali myśliwce
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Rosyjskie lotnictwo przeprowadziło w piątek rano zmasowany atak kombinowany na cele w całej Ukrainie, wykorzystując do tego szerokie spektrum uzbrojenia. Skala operacji oraz moment jej rozpoczęcia zmusiły polskie Dowództwo Operacyjne do podjęcia natychmiastowych kroków i poderwania myśliwców.

  • Strategiczne uderzenie
  • Polska odpowiedź na zagrożenie przy granicy
  • Szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji o atakach

Strategiczne uderzenie

Piątkowy poranek przyniósł kolejną eskalację działań zbrojnych za naszą wschodnią granicą, która bezpośrednio wpłynęła na poczucie bezpieczeństwa w regionie. Rosyjskie wojska postawiły na brutalną strategię ataku w momencie, gdy większość mieszkańców ukraińskich miast udawała się do pracy lub szkół. 

Około godziny 9:30 czasu polskiego w ukraińską przestrzeń wleciały pociski manewrujące, co oznaczało przejście do fazy ataku kombinowanego. Tego typu operacje są niezwykle trudne do odparcia dla obrony przeciwlotniczej, ponieważ wymagają jednoczesnego śledzenia i eliminowania wielu obiektów o różnej charakterystyce lotu i prędkości.

Głównym celem Rosjan podczas takich ataków w środku dnia jest zwiększenie liczby ofiar wśród ludności cywilnej - przekazał za pośrednictwem Telegrama szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrij Kowałenko.

Wykorzystanie dronów Shahed miało prawdopodobnie na celu przeciążenie radarów i wykrycie luk w systemach obronnych przed nadciągającą falą rakiet. Ukraińskie dowództwo odnotowało obecność na niebie co najmniej trzech maszyn Tu-95 oraz dwóch bombowców strategicznych Tu-160. Te potężne konstrukcje, zdolne do przenoszenia pocisków dalekiego zasięgu, operowały z głębi terytorium Rosji, wystrzeliwując salwy rakiet manewrujących, które po kilku minutach zaczęły uderzać w cele na terenie niemal całego kraju. To brutalne przypomnienie, że mimo upływu czasu, intensywność konfliktów powietrznych nie słabnie, a agresor wciąż dysponuje potencjałem do terroryzowania cywilów z dużej odległości.

Polska odpowiedź na zagrożenie przy granicy

Dynamika zdarzeń nad Ukrainą wywołała natychmiastową reakcję polskiego Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Gdy tylko radary potwierdziły masowy start rosyjskich nosicieli rakiet i ich kurs w stronę zachodnich obwodów Ukrainy, wdrożono procedury przewidziane dla sytuacji kryzysowych. Poderwanie par dyżurnych (dwóch myśliwców gotowych do natychmiastowej interwencji) to standardowy, choć zawsze budzący emocje element ochrony nienaruszalności granic państwa oraz sojuszniczej przestrzeni powietrznej NATO.

Aktywność polskiego i sojuszniczego lotnictwa w południowo-wschodnich rejonach kraju jest niezbędna, by zminimalizować ryzyko przypadkowego wtargnięcia pocisku lub drona nad terytorium Rzeczypospolitej. Warto pamiętać, że rakiety manewrujące często poruszają się po skomplikowanych trajektoriach, wykorzystując ukształtowanie terenu do zmylenia obrony, co przy bliskości granicy stwarza realne niebezpieczeństwo naruszenia strefy powietrznej sąsiednich państw. Gotowość systemów naziemnych, w tym baterii Patriot czy zestawów krótkiego zasięgu, stanowi w takich chwilach ostatnią linię oporu przed niekontrolowanymi skutkami walk toczących się tuż za miedzą. Operacja ta nie tylko monitoruje niebo, ale pełni też rolę odstraszającą, sygnalizując pełną gotowość do obrony infrastruktury krytycznej i obywateli.

Szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji o atakach

Andrij Kowałenko, szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, wskazał na Telegramie na wyjątkowo mroczny aspekt rosyjskich działań. Według niego, „głównym celem Rosjan podczas takich ataków w środku dnia jest zwiększenie liczby ofiar wśród ludności cywilnej”. 

Atakowanie w dni robocze, gdy ulice są pełne ludzi, a biurowce i zakłady pracy tętnią życiem, to metoda mająca na celu wywołanie maksymalnej paniki i złamanie morale społeczeństwa. To odejście od uderzeń nocnych, które choć groźne, pozwalają części mieszkańców schronić się w piwnicach czy metrze przed rozpoczęciem aktywności zawodowej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: