biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Wybory parlamentarne na Węgrzech. Wiadomo, co z azylem Ziobry i Romanowskiego po przegranej Orbana
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 12.04.2026 13:14

Wybory parlamentarne na Węgrzech. Wiadomo, co z azylem Ziobry i Romanowskiego po przegranej Orbana

Wybory parlamentarne na Węgrzech. Wiadomo, co z azylem Ziobry i Romanowskiego po przegranej Orbana
Fot. Andrzej Iwanczuk/East News

Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech mogą okazać się punktem zwrotnym nie tylko dla Budapesztu, ale i dla losów czołowych polityków dawnej Zjednoczonej Prawicy. Choć nad Dunajem waży się przyszłość unijnego hamulcowego, w Polsce z napięciem oczekuje się odpowiedzi na pytanie: co z azylem Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego?

  • Trwają wybory parlamentarne na Węgrzech
  • Co z azylem Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego po przegranej Orbana?
  • Delegacja polityków PiS pojawiła się na wyborach w Budapeszcie

Trwają wybory parlamentarne na Węgrzech

W niedzielę, 12 kwietnia 2026 roku, oczy całej Europy zwrócone są na Węgry, gdzie odbywają się kluczowe wybory parlamentarne. System wyborczy w tym państwie opiera się na mieszanym modelu, który wyłania łącznie 199 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego. Wyborcy decydują o obsadzie 106 miejsc w okręgach jednomandatowych oraz 93 mandatów z krajowych list partyjnych.

W przypadku tych drugich, obywatele oddają głos na konkretną listę, a nie na poszczególne nazwiska, co wzmacnia pozycję liderów partyjnych. Podział mandatów odbywa się przy zastosowaniu dobrze znanej polskim wyborcom metody D'Hondta (system matematyczny faworyzujący duże ugrupowania przy przeliczaniu głosów na mandaty). Tegoroczne starcie jest jednak wyjątkowe ze względu na stopień polaryzacji społeczeństwa i fakt, że po raz pierwszy od 16 lat hegemonia Viktora Orbána wydaje się realnie zagrożona.

Wybory parlamentarne na Węgrzech. Wiadomo, co z azylem Ziobry i Romanowskiego po przegranej Orbana
Fot. ATTILA KISBENEDEK/AFP/East News

Atmosferę podgrzewają skrajnie sprzeczne wyniki badań opinii publicznej, które zalewają węgierskie i europejskie media. Według sondażu przeprowadzonego w dniach 7–10 kwietnia przez niezależny od rządu Instytut Minerwa, opozycyjna partia TISZA, dowodzona przez charyzmatycznego Petera Magyara, może liczyć na poparcie rzędu 50,8 proc. W tym samym zestawieniu rządzący Fidesz uzyskuje zaledwie 41,1 proc, co oznaczałoby polityczne zmiany.

Zupełnie inny obraz wyłania się z danych przedstawionych przed dwoma tygodniami przez ośrodek Alapjogokért Közpon, uznawany za przychylny administracji Orbána. Zgodnie z tym badaniem to Fidesz prowadzi z wynikiem 50 proc., zostawiając partię TISZA z 42-procentowym poparciem. Tak duże rozbieżności pokazują, że o ostatecznym wyniku zadecyduje mobilizacja w ostatniej chwili, a gra toczy się o najwyższą stawkę – suwerenność w rozumieniu Orbána kontra proeuropejski kurs Magyara.

Co z azylem Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego po przegranej Orbana?

Ewentualna porażka Viktora Orbána to scenariusz, który spędza sen z powiek nie tylko działaczom Fideszu, ale również dwóm polskim parlamentarzystom. Zbigniew Ziobro oraz Marcin Romanowski, wybrany w 2023 roku do Sejmu z okręgu chełmsko-zamojskiego (zdobywając 17 318 głosów), przebywają obecnie na Węgrzech korzystając z ochrony politycznej. Marcin Romanowski otrzymał azyl w grudniu 2024 roku, natomiast Zbigniew Ziobro dołączył do niego w styczniu 2026 roku.

Polska Prokuratura Krajowa stawia im ciężkie zarzuty, w tym defraudację środków z Funduszu Sprawiedliwości oraz kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Węgierska ochrona była dotąd skuteczną barierą przed polskim wymiarem sprawiedliwości, jednak zmiana władzy w Budapeszcie może tę barierę błyskawicznie zburzyć. Peter Magyar, lider opozycji, wielokrotnie zapowiadał, że nie zamierza tolerować obecności ściganych polityków na terytorium swojego kraju.

Wybory parlamentarne na Węgrzech. Wiadomo, co z azylem Ziobry i Romanowskiego po przegranej Orbana
Fot. ATTILA KISBENEDEK/AFP/East News

Lider partii TISZA nie przebierał w słowach, pytany o przyszłość polskich posłów pod jego ewentualnymi rządami. Już w lutym 2026 roku Magyar wygłosił m.in. ironiczną uwagę o możliwym kierunku ich dalszej podróży, sugerując lot do Mińska lub Moskwy, być może nawet w towarzystwie samego Orbána.

Jeśli po utworzeniu rządu przez partię TISZA nadal będą na Węgrzech, dokonamy ekstradycji już pierwszego dnia. Myślę, że polecą do Mińska albo do Moskwy. Na pokładzie samolotu może być też ktoś jeszcze (Viktor Obran - przyp. red.) - odpowiedział lider węgierskiej opozycji, cytowany przez Onet.

Taka retoryka wskazuje, że Węgry pod nowym kierownictwem przestałyby być bezpieczną przystanią dla osób skonfliktowanych z obecnym polskim rządem. Dla ziobrystów oznaczałoby to konieczność szukania ratunku poza granicami Unii Europejskiej, co drastycznie zawęża ich pole manewru i stawia pod znakiem zapytania dalszą karierę polityczną w kraju.

Zobacz też: Wybory parlamentarne na Węgrzech 2026. Rekordowa frekwencja, sondaże wskazują już zwycięzcę

Delegacja polityków PiS pojawiła się na wyborach w Budapeszcie

Mimo fatalnych dla Orbána prognoz, środowisko Suwerennej Polski stara się zachować zimną krew. Poseł Mariusz Gosek, bliski współpracownik byłego ministra sprawiedliwości, w wywiadzie dla Interii przekonywał, że Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski nie uzależniają swojego losu od wyniku wyborczego na Węgrzech. Gosek sugerował, że politycy „mają alternatywę”, choć odmówił sprecyzowania, o jaki kraj lub formę ochrony chodzi.

Pytany o potencjalny azyl w USA, odpowiedział wymijająco, podkreślając jedynie, że wybory nad Dunajem nie wpłyną na ich gotowość do stawienia się przed wymiarem sprawiedliwości, który według niego nie gwarantuje dziś uczciwego procesu. Ta „alternatywa” pozostaje na razie tajemnicą, jednak w kuluarach coraz częściej wymienia się kraje spoza europejskiej jurysdykcji, które mogłyby chcieć zagrać na nosie Warszawie i Brukseli.

Tymczasem tuż przed otwarciem lokali wyborczych, w Budapeszcie pojawił się polityczny desant z Polski. Frakcję ziobrystów reprezentowali m.in. poseł Jan Kanthak oraz Bartłomiej Bałaban, radny Lublina. Ich obecność miała być manifestacją solidarności z rządem Fideszu. Kanthak, cytowany przez oficjalne profile Suwerennej Polski w mediach społecznościowych, nazwał niedzielne głosowanie „bitwą o suwerenność przeciwko dyktatom Brukseli i Berlina”.

Jesteśmy tu, aby zapewnić pełne poparcie dla Viktora Orbana. W mojej ocenie te wybory to bitwa o suwerenność przeciwko dyktatom Brukseli i Berlina. Polska i Węgry muszą pozostać silnymi, niepodległymi narodami zdolnymi do obrony własnych interesów gospodarczych i bezpieczeństwa. Popieramy Europę Narodów, a nie sfederalizowane państwo pod niemieckim butem - wskazywał Kanthak, cytowany przez oficjalne konto Suwerennej Polski (dawnej partii Ziobry) na portalu X.

Kanthak podkreślał konieczność budowy Europy Narodów zamiast sfederalizowanego państwa pod niemieckim przywództwem. Ta ideologiczna bliskość obu ugrupowań sprawia, że wynik z Budapesztu będzie miał bezpośrednie przełożenie na dynamikę polityczną w Polsce. Jeśli Orbán upadnie, Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski stracą swój najsilniejszy przyczółek w Europie, a zapowiadana „alternatywa” będzie musiała zostać aktywowana szybciej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: