Politycy nie mają czego szukać we włoskiej restauracji
Wikimedia/pixel
Autor Radosław Święcki - 21 Lutego 2021

Włoska restauracja nie sprzeda nic politykom. Wszystko z powodu obostrzeń

Polityków nie obsługujemy – zapowiedziała jedna z włoskich restauracji. Nie dość, że nie będą oni mogli zasiąść przy stoliku, to jeszcze nie otrzymają jedzenia na wynos. Czym politycy narazili się właścicielom lokalu?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Włoska restauracja nie zamierza obsługiwać polityków
  • Skąd takie stanowisko lokalu
  • Ile w ciągu roku było we Włoszech zakażeń i zgonów z powodu koronawirusa

Włoska restauracja nie obsługuje polityków. Ma ważny powód

Polityków nie obsługujemy – zapowiedziała popularna restauracja we Florencji, stolicy Toskanii, regionu w środkowych Włoszech. Polskie doświadczenia pokazują, że gdyby politycy rzadziej bywali w knajpach, wówczas nie mieliby kłopotów, ba być może przedwcześnie nie zakończyliby politycznej kariery, ale wbrew pozorom sprawa dotycząca stanowiska włoskiej restauracji odnośnie obsługi polityków jest poważna.

Toskania jak przypomina Polska Agencja Prasowa znalazła się w ostatnim czasie w tzw. pomarańczowej strefie wyższego ryzyka zakażeń. Obecność w tej strefie wiąże się z tym z czym mamy do czynienia obecnie w Polsce – restauracje nie mogą przyjmować gości, a jedynie sprzedawać jedzenie na wynos bądź z dostawą do domów.

Współwłaściciel wspomnianej restauracji Andrea Gori ma dość obostrzeń i winą za to, że prowadzi działalność w ograniczonym zakresie obarcza polityków. Stąd jak deklaruje restaurator, gdy tylko obostrzenia zostaną zniesione i będzie mógł przyjmować gości, to gdy w jego lokalu pojawi się polityk, usłyszy, że wszystkie stoliki są zajęte. Na tym nie koniec, bo gdy polityk zażyczy sobie wzięcia jedzenia na wynos, to dowie się, że to również nie będzie możliwe.

Dlaczego politycy nie będą mieli możliwości spożywania we włoskiej restauracji? Gori, który prowadzi lokal wraz z bratem Paolo, jak wspomniano wini polityków za wprowadzone obostrzenia, ale też jak podaje PAP, ma to być swoisty protest przeciwko temu, że pogrążona w głębokim kryzysie z powodu pandemii branża gastronomiczna została zapomniana przez polityków, którzy wcześniej byli częstymi gośćmi lokalu i organizowali w nim spotkania (także zamknięte).

Jak podaje za lokalnym dziennikiem „La Nazione” PAP, gośćmi restauracji bywali m.in. były premier, a wcześniej burmistrz Florencji Matteo Renzi, czy były sekretarz Partii Demokratycznej Pier Luigi Bersani, a także gubernator Toskanii Eugenio Giani.

- Nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie jakiś polityk i zapyta, czy jest wolny stolik – mówi cytowany przez PAP Gori, podkreślając, że dotychczas przyjmował polityk z otartymi ramionami i im pomagał. Ubolewa nad tym, że nie może liczyć na wzajemność.

- Teraz wydaje się, że dla całego świata politycznego jesteśmy całkowicie niepotrzebni i że można otwierać lokal i zamykać z dnia na dzień. Dlatego u nas politycy już nic nie zjedzą – dodaje.

Restaurator podkreśla, że zainwestował środki, by zapewnić bezpieczeństwo w lokalu. Tylko cóż z tego, skoro niedługo później pojawił się zakaz dotyczący przyjmowania gości. Z powodu tychże zakazów, lokal miał stracić 80 proc. obrotów.

Jak długo restauracja planuje bojkotować polityków? - Tak długo, jak nie będą nas słuchać, nie będziemy ich obsługiwać – zapowiada Gori.

Rok z koronawirusem

21 lutego mija dokładnie rok od potwierdzenia pierwszego przypadku śmiertelnego, będącego następstwem koronawirusa we Włoszech ( zmarły to 78-latek z małego miasteczka Vo’ Euganeo). Wirus dotarł do kraju trzy tygodnie wcześniej, choć ostatnim czasie pojawiły się głosy naukowców wskazujące, że obecny był on w kraju już jesienią 2019 roku. W ciągu tego roku w liczących 60 mln mieszkańców Włoszech zakażonych zostało 2,78 mln osób. Liczba zgonów z powodu koronawirusa zbliża się do 100 tys.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News