Wielkie utrudnienia w PKP. Wstrzymano część pociągów
Nagłe załamanie pogody i marznące opady deszczu doprowadziły do komunikacyjnego chaosu w północnej oraz centralnej Polsce, zmuszając kolejarzy do radykalnych kroków. Choć prognozy zapowiadały ochłodzenie, skala problemów z infrastrukturą trakcyjną zaskoczyła nie tylko pasażerów, ale i służby techniczne, które od świtu walczą o przywrócenie drożności kluczowych szlaków.
- Zima uderza w PKP
- Lokomotywy spalinowe ruszają na ratunek elektrykom
- Całkowita blokada linii 204 i autobusy zamiast pociągów
Zima uderza w PKP
Problemy na polskiej kolei, pojawiające się wraz z pierwszymi przymrozkami, stały się już niemal cyklicznym zjawiskiem, jednak tym razem zjawisko oblodzenia sieci trakcyjnej przybrało wyjątkowo kłopotliwą formę.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim oraz mazowieckim, gdzie kumulacja wilgoci i ujemnej temperatury stworzyła na przewodach grubą skorupę lodu. PKP Polskie Linie Kolejowe apelują do pasażerów o sprawdzanie aktualnych rozkładów, gdyż w wielu miejscach sieć nie jest w stanie zasilać składów elektrycznych.

Systemy sterowania ruchem, mimo modernizacji przeprowadzanych w ostatnich latach, wciąż pozostają często bezradne wobec ekstremalnych warunków atmosferycznych, które potrafią wyłączyć z użytku całe odcinki magistral w zaledwie kilka godzin.
Dla tysięcy osób podróżujących do pracy czy szkół oznacza to nie tylko godziny oczekiwania na mroźnych peronach, ale przede wszystkim brak pewności co do dotarcia do celu, co stawia pod znakiem zapytania efektywność kryzysowego zarządzania ruchem w okresach zimowych.
Lokomotywy spalinowe ruszają na ratunek elektrykom
Skala utrudnień wymusiła na przewoźnikach i zarządcy infrastruktury wdrożenie procedur, które na co dzień kojarzą się raczej z minioną epoką lub liniami drugorzędnymi. Na linii kolejowej nr 131, łączącej Trójmiasto z Bydgoszczą i dalej z południem kraju, doszło do krytycznych problemów na odcinku Terespol Pomorski — Warlubie. Oblodzenie sieci trakcyjnej jest tam na tyle dotkliwe, że nowoczesne składy elektryczne stały się całkowicie bezużyteczne.
Aby utrzymać jakąkolwiek przepustowość na tym szlaku, PKP PLK zdecydowało o zaangażowaniu lokomotyw spalinowych, które pełnią funkcję "przeciągaczy" dla pociągów pasażerskich. Takie rozwiązanie generuje jednak gigantyczne opóźnienia, ponieważ proces podpinania i odpinania spalinowych jednostek na granicach oblodzonych stref zajmuje mnóstwo czasu, a liczba dostępnych lokomotyw tego typu jest ograniczona.
Dodatkowo na odcinku Morzeszczyn — Pelplin ruch musiał zostać ograniczony do zaledwie jednego toru, co sprawia, że pociągi muszą oczekiwać na zwolnienie szlaku przez składy jadące z naprzeciwka.
Na miejscu nieustannie pracują ekipy techniczne w pociągach sieciowych, starając się mechanicznie usuwać lód z przewodów, jednak marznący opad sprawia, że efekty ich pracy są niemal natychmiast niwelowane przez nowe warstwy osadu.
Zobacz też: RCB rozsyła alerty do Polaków. “Zostań w domu, jeśli możesz”
Całkowita blokada linii 204 i autobusy zamiast pociągów
Utrudnienia dotyczą również odcinka łączącego Elbląg z Malborkiem, gdzie na linii kolejowej nr 204 ruch został całkowicie wstrzymany. Tamtejsza infrastruktura poddała się pogodzie najszybciej, a oblodzenie sieci okazało się barierą nie do przebicia dla pantografów jakiegokolwiek typu pociągu.
W obliczu całkowitego paraliżu tej ważnej trasy przewoźnicy zostali zmuszeni do uruchomienia zastępczej komunikacji autobusowej, co w warunkach śliskich dróg i ograniczonej widoczności jest rozwiązaniem jedynie połowicznym.
Pasażerowie muszą liczyć się z tym, że czas przejazdu między Elblągiem a Malborkiem wydłużył się kilkukrotnie, a logistyka podstawiania autobusów w miejsca często trudno dostępne dla transportu kołowego tworzy dodatkowy chaos informacyjny.
Choć naprawy trwają, a sztaby kryzysowe pracują w trybie całodobowym, prognozy na najbliższe godziny nie dają nadziei na szybką poprawę.
