WHO z zaskakującą opinią o lockdownie
eastnews/Helmut Fohringer
Autor Radosław Święcki - 20 Listopada 2020

WHO: lockdowny nie byłyby potrzebne. Pod warunkiem zastosowania się do jednego wymogu

Niemal dokładnie rok temu stwierdzono pierwszy oficjalny przypadek zakażenia koronawirusem w Chinach. Wkrótce na całym świecie wybuchła pandemia, w celu jej zahamowania państwa zaczęły zamykać swoje gospodarki. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) masowe lockdowny nie byłyby potrzebne, gdyby ludzie stosowali się do jednego wymogu.

Zaskakująca opinia WHO

17 listopada 2019 roku stwierdzono pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Chinach. SARS-CoV-2 zakaził się 55 letni mieszkaniec prowincji Hubei. Jak przypomina „Rzeczpospolita” nie został on uznany za „pacjenta zero”, ale chińscy naukowcy nie dotarli w swoich badaniach do żadnego wcześniejszego przypadku.

O koronawirusie głośno na całym świecie zrobiło się na przełomie 2019 i 2020 roku. Nie trzeba było długo czekać aż rozprzestrzenił się na całym świecie, w końcu stycznia dotarł do Europy a na początku marca pierwszy przypadek zakażenia potwierdzono w Polsce. Jednym ze skutków nowego, nikomu wcześniej nieznanego wirusa były masowe lockdowny, które wprowadzono w większości państw na świecie.

Interesującą opinię w kwestii lockdownu wygłosił w ostatnich dniach podczas wirtualnej konferencji prasowej Hans Kluge, regionalny dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Europie. W jego ocenie „lockdownów da się uniknąć i są to środki, które powinny być stosowane w ostateczności”. Kluge podkreślał, że ograniczenia związane z zamknięciem gospodarki wiążą się z poważnymi skutkami ubocznymi, jak m.in. nadużywanie alkoholu, przemoc domowa, czy problemy zdrowia psychicznego. Zdaniem dyrektora lockdown powinien być dla rządów "ostatnią deską ratunku".

W dalszej części swojej wypowiedzi regionalny dyrektor WHO w Europie wyraził zaskakującą opinię odnośnie tego, że zamknięcia gospodarki i restrykcji z tym związanych dałoby się uniknąć, gdyby społeczeństwo stosowało się do jednego z wymogów. Chodzi o stosowany w wielu krajach obowiązek zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Kluge, jak podaje Polska Agencja Prasowa podkreślił, że co prawda maseczki nie są panaceum na pokonanie pandemii, ale gdyby 95 proc. ludzi je nosiło, wówczas restrykcje nie byłyby konieczne. Kluge doprecyzował później, że w większości krajów Europy odsetek ten mieści się w granicach 60-70 proc.

1. NFZ pokazał stawki. Łóżko na dobę to ponad 800 złotych
2. Anita Werner nie powstrzymała swojego rozmówcy na czas. Na dziennikarkę spadły gromy
3. Ściąganie należności nie ominie nikogo, będą nowe reguły. Zalegający z opłatami mają spore powody do obaw

Przypomnijmy, że w Polsce rządzący początkowo z lekceważeniem podchodzili do kwestii noszenia maseczek, gdyż - jak podkreślał ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski - nie chronią przed zakażeniem. Obowiązek zasłaniania nosa i ust wprowadzono w naszym kraju w połowie kwietnia, gdy rosła liczba zakażeń koronawirusem. Po miesiącu zniesiono konieczność noszenia maseczek na ulicach. Wymóg ten wrócił w październiku, w związku z gwałtownym przyrostem nowych przypadków zachorowań.

Podczas konferencji poroszono również kwestię odporności po przebytej infekcji koronawirusem lub zaszczepieniu. Odpowiadając na pytanie w tej sprawie Polskiej Agencji Prasowej dr Catherine Smallwood, ekspertka WHO podkreśliła, że choć wciąż jest na ten temat wiele niewiadomych, ostatnie wyniki badań są obiecujące. Z przywołanych wyników badań naukowców z Instytutu Immunologii La Jolla w Stanach Zjednoczonych wynika, że przeciwciała oraz komórki układu odpornościowego zanikają w wolnym tempie u większości osób, co może wskazywać na długotrwałą odporność.

- Mimo to wiemy, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy mieliśmy udokumentowane przypadki reinfekcji. Nadal więc nie można czynić żadnych założeń na temat swojej odporności po przebytej chorobie – podkreśliła cytowana przez Agencję ekspertka WHO.

Odnosząc się do szczepionek, dr Siddharta Datta podkreślił, że choć dotychczasowe wyniki badań wyglądają obiecująco, to WHO planuje bardzo uważnie przyjrzeć się danym na temat bezpieczeństwa i skuteczności preparatów.

Przed nami trudne pół roku

Podczas konferencji zwrócono również uwagę na kwestię dezinformacji związanej z pandemią. Regionalny dyrektor WHO w Europie zaapelował do Europejczyków, by nie lekceważyli zagrożeń związanych z koronawirusem. - Pracownicy służby zdrowia zdobywają się na ogromne poświęcenia w walce z pandemią. Musicie ich wspierać – powiedział Kluge, zwracając uwagę na przeciążenie systemów opieki zdrowotnej i przypominając, że tylko w ciągu ostatniego tygodnia na kontynencie z powodu wirusa zmarło prawie 30 tys. osób.

Kluge podkreślił również, że „Europa, razem ze Stanami Zjednoczonymi, znów jest epicentrum pandemii”. Choć jak stwierdził „jest na końcu światło w tunelu”, to równocześnie ostrzegł że przed nami „sześć trudnych miesięcy”.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News