biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Wchodzą do domu i sprawdzają jedną rzecz. Nowy typ kontroli już działa, kary sięgają 5000 zł
Sebastian Mikiel
Sebastian Mikiel 19.01.2026 10:05

Wchodzą do domu i sprawdzają jedną rzecz. Nowy typ kontroli już działa, kary sięgają 5000 zł

Wchodzą do domu i sprawdzają jedną rzecz. Nowy typ kontroli już działa, kary sięgają 5000 zł
Fot. Canva

Straże miejskie i gminne zaczęły kontrole, które dla wielu właścicieli domów mogą być kompletnym zaskoczeniem. Wystarczy jeden pomiar, by domowa rutyna zamieniła się w poważny problem. Kontrola odbywa się na miejscu, bez zapowiedzi i bez długich procedur. Wynik pojawia się natychmiast i nie pozostawia pola do dyskusji ani tłumaczeń. Wielu właścicieli domów wciąż nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie ten szczegół może kosztować ich setki, a nawet tysiące złotych.

  • Kontrole, które przestały wyglądać jak dawniej
  • Granica, której wielu nie bierze pod uwagę
  • Wchodzą do domu i mierzą. Wynik decyduje o mandacie

Kontrole, które przestały wyglądać jak dawniej

Przez wiele lat kontrole straży miejskiej i gminnej miały dość przewidywalny charakter. Skupiano się na dymie z komina, podejrzeniach spalania odpadów albo na starych piecach, które nie spełniały norm. Dla wielu właścicieli domów był to temat znany i – wydawało się – w dużej mierze zamknięty.

Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać stopniowo. Wraz z wygaszaniem programów wymiany źródeł ciepła oraz zakończeniem najbardziej intensywnego etapu walki z „kopciuchami”, kontrola środowiskowa zaczęła przyjmować inną formę. Mniej spektakularną, ale znacznie bardziej precyzyjną.

Coraz częściej nie chodzi już o to, czy ktoś pali, ale czym i w jakim stanie. To subtelna, lecz bardzo istotna różnica. Dla wielu osób problem polega na tym, że nowe podejście nie zostawia miejsca na interpretację ani na tłumaczenia. Procedura jest szybka, konkretna i oparta na twardych danych. Czy przeciętny właściciel domu zdaje sobie z tego sprawę?

Wchodzą do domu i sprawdzają jedną rzecz. Nowy typ kontroli już działa, kary sięgają 5000 zł
fot. Shutterstock

Granica, której wielu nie bierze pod uwagę

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się rozmowy o normach, limitach i parametrach, które wcześniej interesowały wyłącznie specjalistów. Dziś jednak dotyczą one tysięcy gospodarstw domowych. Uchwały antysmogowe, obowiązujące w większości województw, wprowadzają konkretne wymagania, których spełnienie nie zawsze jest oczywiste.

Problem polega na tym, że wiele osób działa w dobrej wierze. Kupują opał, który według sprzedawcy „nadaje się do palenia”, przechowują go na działce, przykrywają plandeką i zakładają, że wszystko jest w porządku. Tymczasem parametry techniczne paliwa mogą odbiegać od norm, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nic na to nie wskazuje.

Dodatkowo nowe podejście do kontroli sprawia, że nie liczy się deklaracja właściciela ani zapewnienia sprzedawcy. Liczy się wyłącznie wynik pomiaru, wykonany na miejscu. Bez laboratoriów, bez długich procedur i bez czekania na ekspertyzy. Czy właśnie w tym tkwi największe ryzyko dla domowych budżetów?

Wchodzą do domu i mierzą. Wynik decyduje o mandacie

To tutaj pojawia się sedno sprawy. Straż miejska lub gminna ma prawo przeprowadzić kontrolę na terenie prywatnym w godzinach od 6:00 do 22:00, działając na podstawie art. 379 Prawa ochrony środowiska. Utrudnianie takiej kontroli może być kwalifikowane jako przestępstwo.

Podczas kontroli sprawdzana jest wilgotność drewna opałowego. Procedura jest prosta: kontroler wybiera kilka szczap, drewno zostaje rozłupane, a wilgotnościomierz mierzy poziom wilgoci wewnątrz polana. Wynik pojawia się natychmiast.

Wchodzą do domu i sprawdzają jedną rzecz. Nowy typ kontroli już działa, kary sięgają 5000 zł
Fot.Pawel Wodzynski/East News

Kluczowa granica to 20 procent wilgotności. Jeśli średnia z pomiarów ją przekroczy, strażnik ma podstawę do nałożenia mandatu do 500 zł. Odmowa jego przyjęcia oznacza skierowanie sprawy do sądu, gdzie grzywna może sięgnąć nawet 5000 zł, a właściciel może zostać obciążony dodatkowymi kosztami.

Odpowiedzialność spoczywa na osobie, która pali, a nie na sprzedawcy drewna. Dotyczy to także pelletu i brykietu drzewnego, w przypadku których kontroler może zażądać certyfikatu jakości paliwa oraz faktury zakupu.

Nowe realia oznaczają jedno: kontrola jakości opału stała się codziennością, a nie wyjątkiem. Dla właścicieli domów oznacza to konieczność zmiany nawyków – od sposobu zakupu drewna, przez jego sezonowanie, aż po świadome przygotowanie się na ewentualną wizytę służb.

Zakup własnego wilgotnościomierza, planowanie opału z dwuletnim wyprzedzeniem i właściwe przechowywanie drewna mogą uchronić nie tylko przed mandatem, ale także przed stratami energii i problemami z kominem. W praktyce bowiem suche drewno to nie tylko zgodność z przepisami, ale również realne oszczędności i większe bezpieczeństwo.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
testament, dziedziczenie
Kto dziedziczy po bezdzietnej ciotce? Majątek może trafić w nieoczekiwane ręce
ogrzewanie, ceny energii
Nowe przepisy w blokach narzucą dodatkową opłatę. Zakręcanie kaloryferów nie pomoże
Kiosk papierosy
18 stycznia wchodzi zakaz. Tych produktów już nie kupisz, sklepy muszą je niezwłocznie wycofać
drewno, piec
Kontrole już pukają do drzwi i sprawdzają, czym ogrzewasz dom. Za ten "drobiazg" nawet 5 tys. zł kary
Nowe regulacje dotyczące ogrzewania: Kontrole temperatury i minimalne opłaty w lokalach
Kontrole już trwają. Odmowa wpuszczenia do mieszkania może podnieść czynsz
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: