W Zakopanem powariowali na punkcie tej zabawki. Żadne dziecko nie chce bez niej wracać do domu
Spacer po Krupówkach czy wjazd na Gubałówkę to dla wielu turystów obowiązkowe punkty wizyty w zimowej stolicy Polski. Choć Tatry przyciągają majestatem przyrody, to lokalny handel żyje własnym rytmem, dyktowanym przez zmieniające się mody i gusta najmłodszych urlopowiczów. Aktualnie na straganach króluje zabawka, obok której dzieci nie potrafią przejść obojętnie i nie chcą bez niej wracać do domu. Ceny tych pluszaków przyprawiają o zawrót głowy.
- Regionalne klasyki ustępują miejsca nowoczesnym trendom
- Te zabawki niedawno królowały na straganach w Zakopanem
- Ta zabawka jest teraz hitem na straganach w Zakopanem. Cena zwala z nóg
Regionalne klasyki ustępują miejsca nowoczesnym trendom
Podhalańskie stragany od lat kojarzą się z zapachem oscypka, wełnianymi skarpetami i ciupagami, które dumnie prezentują się na tle górskiego krajobrazu. Jednak krajobraz handlowy Zakopanego ewoluuje szybciej, niż mogłoby się wydawać, a tradycyjne pamiątki muszą dzielić przestrzeń z przedmiotami, które z Tatrami mają wspólnego niewiele więcej niż miejsce sprzedaży. Na Gubałówce można obecnie „dorwać” niemal wszystko – od rzemieślniczych wyrobów po masowo produkowane gadżety, które natychmiast przyciągają wzrok przechodniów. Sprzedawcy doskonale rozumieją, że magnes na lodówkę to jedynie dodatek do zakupowego koszyka współczesnego turysty.
Kluczem do sukcesu okazują się przedmioty, które aktualnie są w trendach, zwłaszcza te skierowane do najmłodszych odbiorców. Dzieci, dysponując „budżetem pamiątkowym” od rodziców, rzadko wybierają drewniane figurki, kierując swoją uwagę ku kolorowym, miękkim i przede wszystkim rozpoznawalnym z ekranów smartfonów czy telewizorów postaciom. To zjawisko sprawia, że zakopiańskie bazary stają się swoistym barometrem popkultury, gdzie obok ciupagi leży przedmiot pożądania wykreowany przez globalne koncerny rozrywkowe.

Te zabawki niedawno królowały na straganach w Zakopanem
Zanim pod Giewontem zapanowała obecna moda, przez stragany przetoczyło się kilka innych fal popularności, które zdominowały przestrzeń publiczną na wiele miesięcy. Jeszcze nie tak dawno absolutnym hitem, bez którego żaden przedszkolak nie wyobrażał sobie powrotu z ferii, były kultowe gęsi. Długie, białe pluszaki o imieniu Pipa stały się fenomenem społecznym, opanowując nie tylko Zakopane, ale niemal każdy kurort turystyczny w kraju.
Stragany niedawno zostały zdominowane również przez kapibary – sympatyczne gryzonie z Ameryki Południowej, które dzięki wiralowym nagraniom w mediach społecznościowych zyskały status gwiazd internetu. Nie można zapomnieć także o Labubu, czyli charakterystycznych stworkach o nieco psotnym wyglądzie, które były absolutnym hitem w sieci, również miały swoje „pięć minut” na podhalańskich stoiskach.
Każda z tych zabawek łączy w sobie cechę bycia „wiralem”, czyli treścią, która błyskawicznie rozchodzi się w sieci, generując natychmiastową potrzebę posiadania fizycznego odpowiednika. Dla rodziców bywa to męczące, jednak dla handlowców to czysty zysk – umiejętność szybkiego zatowarowania się w to, co akurat jest modne, decyduje o sukcesie finansowym sezonu. Kolejne sezony pokazują, że dziecięca wyobraźnia jest niezwykle chłonna, a producenci zabawek potrafią perfekcyjnie wykorzystać ten potencjał, wprowadzając na rynek coraz to nowsze, często zaskakujące wzory.

Ta zabawka jest teraz hitem na straganach w Zakopanem. Cena zwala z nóg
Obecnie jednak wszystkie poprzednie hity muszą uznać wyższość nowego króla zakopiańskich straganów. Jest nim Stitch, niebieski stworek znany z animacji Lilo i Stitch, który ponownie stał się obiektem westchnień dzieci po premierze filmowej tej historii. Jedna ze sprzedawczyń na straganach w Zakopanem w rozmowie z “Faktem” podkreśliła, że najmłodsi turyści wręcz nie mogą się oprzeć temu pluszakowi. Dzieci potrafią wypatrzyć niebieskiego bohatera z bardzo dużej odległości, a gdy tylko go zobaczą, przejście obok stoiska bez przystanku staje się dla rodziców misją niemal niemożliwą.
Choć wielu dorosłych początkowo kręci nosem na widok pamiątki, która w żaden sposób nie wiąże się z góralską kulturą, ostatecznie i tak ulegają prośbom swoich pociech. Ceny tych niebieskich pluszaków mogą być dla niektórych sporym zaskoczeniem; za mniejszy egzemplarz trzeba zapłacić od 30 do 50 złotych, natomiast większe wersje potrafią kosztować nawet 100 złotych. Mimo takich stawek, towar znika ze straganów błyskawicznie.
Rodzice, choć w wielu przypadkach początkowo sceptycznie nastawieni, widząc radość dzieci, decydują się na zakup, traktując to jako nieodłączny element wakacyjnych wydatków. Stitch stał się nowym symbolem komercyjnego oblicza Zakopanego, udowadniając, że w starciu z globalną popkulturą regionalne tradycje na straganach z zabawkami mają obecnie niewielkie szanse.