Tysiące Polaków chcą wydostać się z Dubaju. Koszty zwalają z nóg
Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Bliskim Wschodem zamieniło luksusowe wakacje i krótkie przesiadki w logistyczny koszmar dla tysięcy podróżnych. Wśród osób uwięzionych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich znajduje się liczna grupa Polaków, którzy od kilku dni koczują na lotniskach lub w hotelach, czekając na jakikolwiek sygnał dotyczący powrotu do kraju. Sytuacja jest dynamiczna, a niepewność jutra skłania wielu turystów do podejmowania ryzykownych i niezwykle kosztownych prób wydostania się z regionu na własną rękę, co rodzi pytania o skuteczność pomocy dyplomatycznej.
- Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wstrzymuje powroty do Europy
- Polacy próbują wydostać się z Dubaju - szansą sąsiedni Oman
- Bezpieczeństwo i procedury w obliczu rosnącego napięcia
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wstrzymuje powroty do Europy
Problemy rozpoczęły się w minioną sobotę, kiedy eskalacja napięcia w regionie zmusiła przewoźników do nagłej zmiany planów. Polscy turyści, którzy mieli w Dubaju jedynie dotankować maszynę lub zmienić załogę, zostali poproszeni o opuszczenie pokładów. Jak relacjonują świadkowie, początkowe godziny upływały w chaosie terminali, a dopiero po dłuższym czasie zapewniono im miejsca w hotelach.
Narodowy przewoźnik LOT podjął już decyzję o odwołaniu rejsów do Dubaju co najmniej do 4 marca, a do Rijadu do 8 marca, co oznacza, że legalna i bezpieczna droga powrotna została de facto odcięta na najbliższych kilka dni.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych monitoruje sytuację, jednak turyści skarżą się na brak konkretnych działań operacyjnych zmierzających do ewakuacji. Na oficjalnych stronach rządu pojawiły się jedynie ostrzeżenia i zalecenia dotyczące powstrzymania się od podróży w ten rejon świata. Dla osób już tam przebywających jedyną rekomendacją pozostaje śledzenie komunikatów linii lotniczych, co przy obecnym paraliżu nie daje gwarancji szybkiego powrotu do domów.
Mój syn kontaktował się z MSZ i dowiedział się tylko tyle, co podawano w mediach. Na razie MSZ nie podejmuje żadnych interwencji w celu próby sprowadzenia nas do Polski – mówi w rozmowie z WP Finanse pan Jarosław Miszczak, który wraz z 300 współpasażerami spędził w terminalu cały dzień i noc.
Polacy próbują wydostać się z Dubaju - szansą sąsiedni Oman
W obliczu blokady w Dubaju, oczy uwięzionych Polaków zwróciły się w stronę sąsiedniego Omanu. Państwo to, w przeciwieństwie do swoich sąsiadów, utrzymało otwartą przestrzeń powietrzną, a z lotniska w Maskacie wciąż startują maszyny w kierunku Pragi, Londynu czy Monachium.
Teoretycznie trasa lądowa z Dubaju do granicy to zaledwie 100 kilometrów, a do samego portu lotniczego około 400 kilometrów, co samochodem zajmuje mniej więcej 4,5 godziny. Ta bliskość geograficzna stała się jednak pożywką dla lokalnych firm transportowych, które zwęszyły okazję do szybkiego zarobku na zdesperowanych podróżnych.
Sam Oman jest krajem przyjaznym, stabilnym i bezpiecznym na tle państw regionu. Pod uwagę należy jednak brać dwa czynniki. Po pierwsze, nie tylko Polacy wpadną na pomysł opuszczenia Zjednoczonych Emiratów Arabskich w ten sposób, więc na lotnisku mogą pojawić się utrudnienia. Istnieje także ryzyko eskalacji konfliktu, co mogłoby doprowadzić do zamknięcia przestrzeni powietrznej również przez Oman - tłumaczy w rozmowie z WP Finanse Dr hab. prof. Uniwersytetu Łódzkiego Robert Czulda.

Ceny za przejazd taksówką z Dubaju do Omanu wystrzeliły do niebotycznych poziomów, osiągając nawet 5 tysięcy dirhamów (AED), co w przeliczeniu daje niemal 5 tysięcy złotych. Internauci opisują te stawki jako "obłędne", szukając alternatyw w postaci Ubera do samej granicy i próby przesiadki do omańskich pojazdów po drugiej stronie szlabanów.
Należy jednak pamiętać o ryzyku – pojawiają się doniesienia o grupach turystów, które mimo opłacenia transportu, nie zostały wpuszczone na terytorium Omanu przez służby graniczne. Dodatkowo ekspert prof. Robert Czulda ostrzega, że przy nagłym napływie uciekinierów, lotnisko w Maskacie może zostać sparaliżowane, a sama przestrzeń powietrzna Omanu również może zostać zamknięta w przypadku dalszej eskalacji konfliktu.
Bezpieczeństwo i procedury w obliczu rosnącego napięcia
Wybór drogi przez Oman wydaje się obecnie jedną z nielicznych dostępnych opcji, ale wiąże się z ogromnym ryzykiem logistycznym. Resort dyplomacji podkreśla, że pobyt w tym kraju w obecnych warunkach niesie ze sobą niebezpieczeństwo nagłych opóźnień lub odwołań lotów, co może uwięzić podróżnych w kolejnym miejscu, z dala od głównej bazy noclegowej zapewnionej przez linie lotnicze w Emiratach.
Co więcej, Oman podlega pod polską placówkę dyplomatyczną w Rijadzie (Arabia Saudyjska), co w razie problemów prawnych lub paszportowych może znacząco wydłużyć czas uzyskania pomocy konsularnej.
Dla osób decydujących się na pozostanie w Dubaju kluczowy jest czas do wtorkowego południa – wtedy kończą się rezerwacje hotelowe dla wielu grup. Jeśli do tego momentu nie pojawią się nowe korytarze powietrzne, skala problemu może wzrosnąć, gdy setki Polaków zostaną zmuszone do koczowania na lotniskach w oczekiwaniu na przebukowanie biletów.
MSZ udostępniło numery alarmowe do konsulatów w regionie, zachęcając do bezpośredniego kontaktu w sytuacjach kryzysowych:
- Palestyna +972 547 444 106, [email protected]
- Arabia Saudyjska +966 54 880 7718, [email protected]
- Jordania +962 79 9440663, [email protected]
- Kuwejt i Bahrajn +965 972 08 350, [email protected]
- Katar +974 44 11 32 30, [email protected]
- Zjednoczone Emiraty Arabskie +971 50 662 6151, [email protected]