biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Tyle zarabia Jan Urban w reprezentacji Polski. Skończyło się rzucanie milionami? Znamy kwoty
Daria Siemion
Daria Siemion 27.03.2026 12:53

Tyle zarabia Jan Urban w reprezentacji Polski. Skończyło się rzucanie milionami? Znamy kwoty

Tyle zarabia Jan Urban w reprezentacji Polski. Skończyło się rzucanie milionami? Znamy kwoty
Ile zarabia Jan Urban? Fot. KAPiF

Pieniądze w polskiej piłce od zawsze budzą ogromne emocje, a pensja selekcjonera to temat, który elektryzuje kibiców nie mniej niż powołania na decydujące mecze. Kiedy Cezary Kulesza ogłosił, że stery w kadrze po Michale Probierzu przejmuje Jan Urban, od razu pojawiło się kluczowe pytanie: ile PZPN zapłaci nowemu trenerowi? Związek milczy, ale my zebraliśmy twarde dane. I jedno jest pewne – w polskiej piłce skończyło się eldorado dla zagranicznych szkoleniowców. Zobaczcie, jak wygląda nowa lista płac w najważniejszej drużynie w kraju.

  • Jan Urban ma pensję, o której przeciętny Polak może pomarzyć
  • Takie samo wynagrodzenie miał otrzymywać Michał Probierz i Czesław Michniewicz
  • Jako trener reprezentacji Polski najwięcej zarabiał Fernando Santos (nawet 700 tys. zł miesięcznie)

Pensja Jana Urbana. Ile PZPN płaci nowemu selekcjonerowi?

Gdy w grę wchodzą publiczne emocje i narodowa duma, kibice chcą wiedzieć, na co idą pieniądze federacji. Chociaż Polski Związek Piłki Nożnej nie publikuje pasków z wypłatami, rynek piłkarski w Polsce nie znosi próżni. Z ustaleń portalu Money.pl oraz analiz dziennikarzy sportowych wyłania się bardzo jasny obraz kontraktu Jana Urbana.

Obecny selekcjoner może liczyć na wynagrodzenie rzędu nawet 200 tysięcy złotych miesięcznie, choć nie są to oficjalne informacje.

Dużo? Mało? Z perspektywy zwykłego Kowalskiego to kwota astronomiczna. W skali roku daje to ok. 2,4 miliona złotych (w przeliczeniu około 560 tysięcy euro). Co więcej, ta kwota to podstawa. Trzeba pamiętać, że kontrakty selekcjonerów mogą być naszpikowane bonusami – za awanse na wielkie turnieje (Euro, mundial) czy wygrane mecze w Lidze Narodów. A te, zakładając optymistyczny scenariusz, mogą wręcz podwoić bazową wypłatę.

 

Szklany sufit dla Polaka. Urban, Probierz i Michniewicz w jednym koszyku

Żeby zrozumieć, skąd wzięło się równe 200 tysięcy dla Jana Urbana, wystarczy spojrzeć na to, co działo się w gabinetach PZPN w ostatnich miesiącach i latach.

Jak donosił Business Insider, poprzednik Urbana – Michał Probierz – miał podpisać umowę na dokładnie takich samych warunkach. Przez czas swojej pracy z Biało-Czerwonymi zarobił z tytułu podstawowej pensji podobno niemal 4 miliony złotych.

Jeszcze ciekawiej robi się, gdy cofniemy się do kadencji Czesława Michniewicza. Według informacji Gol24, trener, który "przepchnął" Polskę do 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze, również co miesiąc miał widzieć na koncie przelew na 200 tys. złotych. Michniewicz rozbił jednak bank dzięki gigantycznym premiom od FIFA za sam awans z grupy. Widać więc wyraźnie: PZPN ustalił finansowy sufit dla rodzimych szkoleniowców i od dłuższego czasu nie zamierza go przebijać.

Dla porównania, w nieco dawniejszych czasach polscy trenerzy musieli zadowolić się znacznie mniejszymi stawkami:

  • Jerzy Brzęczek zarabiał ok. 160 tys. zł miesięcznie.
  • Adam Nawałka – twórca największych sukcesów kadry w XXI wieku – zaczynał od ok. 80 tys. zł, a na koniec kadencji jego pensja wynosiła 120 tys. zł.

Kominy płacowe, czyli zagraniczni "zbawcy" i miliony wyrzucone w błoto

Dlaczego PZPN tak twardo trzyma się stawki 200 tysięcy złotych dla trenera z Polski? Odpowiedź ma imię i nazwisko: Fernando Santos.

To właśnie Portugalczyk stał się najdroższym – i prawdopodobnie najbardziej nietrafionym – eksperymentem w historii polskiej piłki. Santos wynegocjował z PZPN kontrakt gwarantujący mu rekordowe 700 tysięcy złotych miesięcznie. Jego krótki, fatalny wizerunkowo i sportowo epizod nad Wisłą kosztował federację ponad 5 milionów złotych. Nic dziwnego, że po tym "pożarze" Cezary Kulesza wyleczył się z przepłacania zagranicznych gwiazd.

Wcześniej jego rodak, Paulo Sousa (zanim uciekł do Flamengo), zarabiał nieco ponad 300 tysięcy złotych miesięcznie. Zagraniczny paszport zawsze oznaczał w PZPN automatyczną podwyżkę o 50-200%, co do dziś budzi sporo kontrowersji wśród polskich trenerów.

Przepaść finansowa. Gdzie jesteśmy na tle piłkarskiego świata?

Jeśli 560 tysięcy euro rocznie dla Jana Urbana brzmi dumnie, zderzenie z listą płac europejskich gigantów bywa bolesne. Światowa elita gra w zupełnie innej lidze.

Wystarczy spojrzeć na nowe trenerskie rozdania w światowej piłce:

  • Carlo Ancelotti (Brazylia) – ok. 9,5 miliona euro rocznie.
  • Thomas Tuchel (Anglia) – ok. 5,9 miliona euro rocznie.
  • Julian Nagelsmann (Niemcy) – ok. 4,8 miliona euro rocznie.

Gdyby zestawić pensję Jana Urbana z zarobkami Tuchela, okaże się, że Niemiec zarabia w miesiąc to, co Polak przez cały rok. Patrząc realnie, nasze 560 tysięcy euro rocznie stawia nas w europejskiej strefie stanów średnich. Płacimy podobnie jak Szkoci (Steve Clarke – ok. 550 tys. euro) czy Słowacy (Francesco Calzona – 540 tys. euro). I biorąc pod uwagę aktualny potencjał naszej reprezentacji i miejsce w rankingu FIFA – są to pieniądze idealnie skrojone na miarę naszych dzisiejszych możliwości.

Źródło: BiznesIngo, Business Insider Polska, Money, Gol24

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: