Trzy groźne zjawiska nad Polską. IMGW podtrzymuje alerty, w tych rejonach będzie najgorzej
Wiosna w kalendarzu nie zawsze oznacza łagodną aurę, o czym dobitnie przekonują się właśnie mieszkańcy niemal całej Polski. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał serię alertów pierwszego stopnia, które obejmują skrajnie różne zjawiska pogodowe – od niemal zimowych zamieci w górach, przez rekordowe opady deszczu na południu, aż po niebezpieczne dla roślinności przymrozki na północy i zachodzie kraju.
- IMGW wydał ostrzeżenia przed bardzo silnymi opadami deszczu
- Śnieg powraca do Polski
- Pilne ostrzeżenia również przed przymrozkami
IMGW wydał ostrzeżenia przed bardzo silnymi opadami deszczu
Najtrudniejsza sytuacja od kilkunastu godzin utrzymuje się w południowej części kraju, gdzie dominuje aktywny układ niskiego ciśnienia. Szczególnie dotknięte zostały województwa śląskie i małopolskie, w których deszcz pada niemal bez przerwy.
Statystyki meteorologiczne są w tym przypadku nieubłagane – w niektórych rejonach Podbeskidzia odnotowano już opad rzędu 25 mm wody, co w praktyce oznacza, że w ciągu zaledwie jednej doby spadło tam ponad 50 proc. normy przewidzianej na cały marzec. Taka intensywność zjawiska sprawia, że grunt nie jest w stanie przyjmować kolejnych porcji wilgoci, co rodzi realne obawy o stan lokalnych cieków wodnych.

Synoptycy z IMGW zdecydowali się na przedłużenie ostrzeżeń pierwszego stopnia przed intensywnymi opadami deszczu aż do piątkowego wieczora, konkretnie do godziny 18:00. Alerty te obejmują nie tylko górskie i podgórskie powiaty województwa śląskiego, ale także zachodnią i środkową część Małopolski, w tym aglomerację krakowską. Prognozy wskazują, że do momentu ustąpienia ulew, łączna suma opadów może dobić do poziomu 50-60 mm.
Przy tak dużym nasyceniu gleby wodą, prawdopodobieństwo wystąpienia lokalnych wezbrań rzek oraz podtopień niżej położonych terenów oszacowano na wysokie 75 proc. To sygnał dla służb ratunkowych i mieszkańców, by monitorować sytuację w pobliżu mniejszych strumieni, które potrafią błyskawicznie zamienić się w rwące potoki.
Śnieg powraca do Polski
Podczas gdy mieszkańcy nizin zmagają się z deszczem i błotem, zaledwie kilkaset metrów wyżej krajobraz zmienił się w rdzennie zimowy. Granica opadów śniegu obniżyła się na tyle mocno, że biało zrobiło się nie tylko na najwyższych szczytach Tatr czy Beskidów, ale również w miastach położonych u ich podnóża.
Przed południem intensywne opady śniegu odnotowano w Bielsku-Białej i okolicznych miejscowościach, a w godzinach popołudniowych ciężki, mokry puch zaczął gęsto sypać również na Podhalu. To dynamiczne przejście z deszczu w śnieg jest wynikiem napływu chłodniejszego powietrza w wyższe partie atmosfery, co przy jednoczesnym silnym natężeniu opadów powoduje szybkie zabielanie się dróg i chodników.
Zgodnie z obowiązującymi do piątkowego południa żółtymi alertami przed śnieżycami, najtrudniejsza sytuacja panuje na obszarach położonych powyżej 700 m n.p.m. Prognozowany przyrost pokrywy śnieżnej w tych rejonach ma wynieść od 10 cm do nawet 20 cm w ciągu całego okresu obowiązywania ostrzeżenia. Dla turystów przebywających w górach oznacza to drastyczne pogorszenie warunków na szlakach – widzialność jest ograniczona, a pod świeżą warstwą śniegu może zalegać lód.
Z kolei dla kierowców poruszających się trasami takimi jak "Zakopianka" czy drogi lokalne w okolicach Żywca i Cieszyna, oznacza to konieczność zachowania ogromnej czujności, gdyż mokry śnieg pod wpływem kół samochodów szybko zmienia się w śliską pośniegową maź, drastycznie wydłużając drogę hamowania.
Zobacz też: Trzęsienie ziemi w Poczcie Polskiej. Prezes stracił stanowisko
Pilne ostrzeżenia również przed przymrozkami
Zupełnie inny, choć równie groźny charakter ma pogoda w północnej i zachodniej części kraju. Tam, gdzie deszczowy niż nie zdołał dotrzeć, niebo rozpogodziło się, co w połączeniu z napływem mas powietrza o cechach arktycznych zwiastuje mroźną noc. Brak ochronnej warstwy chmur spowoduje gwałtowne wypromieniowanie ciepła z gruntu do atmosfery.
W efekcie IMGW objął niemal całą ścianę zachodnią oraz północ kraju ostrzeżeniami przed przymrozkami. Alerty dotyczą województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, pomorskiego, lubuskiego oraz części zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, mazowieckiego i dolnośląskiego.

Ostrzeżenia te wejdą w życie o godzinie 22:00 i pozostaną aktywne do 7:00 rano w piątek. Na większości tych terenów temperatura minimalna spadnie do -1 st. C, a przy samym gruncie termometry wskażą około -3 st. C. Jednak lokalne ukształtowanie terenu może przynieść jeszcze większe spadki.
W tak zwanych mrozowiskach, czyli głównie w kotlinach sudeckich oraz na Pojezierzu Pomorskim, prognozowane są spadki temperatury na wysokości dwóch metrów do -3 st. C, natomiast tuż nad ziemią temperatura może spaść nawet do -5 st. C. Takie warunki są szczególnie niebezpieczne dla wczesnej roślinności, która zdążyła się już rozwinąć po cieplejszych dniach.