biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Tak oszukują nas na truskawkach. Na straganach wciskają kit, a ty za to płacisz
Julia Bogucka
Julia Bogucka 19.04.2026 08:00

Tak oszukują nas na truskawkach. Na straganach wciskają kit, a ty za to płacisz

Tak oszukują nas na truskawkach. Na straganach wciskają kit, a ty za to płacisz
Fot. Didier VEILLON/Pexels/CanvaPro

Truskawki już pojawiły się na straganach i w sklepach. Zdarza się, że podczas sprzedaży dochodzi do nieprawidłowości uderzających w nasze portfele. Ujawniane przez inspekcje przypadki udowadniają, jak łatwo ulegamy iluzji. Wyczekiwane po długiej zimie truskawki potrafią okazać się rynkową mistyfikacją. W ten sposób rozpoznasz polski produkt.

  • Truskawki pojawiły się na rynku. Tyle trzeba zapłacić za polskie owoce
  • Importowane owoce są już w sklepach. IJHARS ma co robić
  • Tak oszukują nas na truskawkach. W ten sposób rozpoznasz polskie owoce

Truskawki pojawiły się na rynku. Tyle trzeba zapłacić za polskie owoce

Polacy uwielbiają krajowe owoce, a tytułowe truskawki zajmują w kulinarnym rankingu absolutnie pierwsze miejsce. Wraz z nadejściem cieplejszych dni instynktownie wypatrujemy drewnianych łubianek, które zwiastują początek letniego sezonu. Nasz patriotyzm konsumencki nierzadko staje się jednak bronią obosieczną. W pierwszych tygodniach kwietnia rynkowa podaż z polskich plantacji pozostaje ułamkowa. Na giełdy rolne trafiają wówczas wyłącznie niewielkie, wczesne partie pochodzące z nowoczesnych upraw szklarniowych.

Tak oszukują nas na truskawkach. Na straganach wciskają kit, a ty za to płacisz
Fot. nswahida/pixabay/CanvaPro

Z uwagi na astronomiczne koszty ogrzewania i sztucznego doświetlania obiektów towar ten jest wyceniany niezwykle wysoko. Za kilogram wczesnego luksusu trzeba zapłacić nierzadko od 30 złotych. Taki koszt potrafi skutecznie ostudzić wiosenny entuzjazm, co automatycznie rodzi rynkową pokusę do nadużyć.

Drastyczny deficyt lokalnego produktu tworzy wymarzone warunki do cenowej manipulacji. Większość klientów nie analizuje dokładnie kalendarza wegetacji roślin, kierując się przy stoisku głównie impulsem i tęsknotą za soczystym smakiem. Taka konsumencka niewiedza to prawdziwa żyła złota dla nieuczciwych pośredników. Klienci są gotowi zapłacić wyraźną premię finansową za asortyment oznaczony jako krajowy, co stanowi dla sprzedawców potężny magnes. W rezultacie nasza szczera chęć wspierania polskiego rolnictwa kończy się gorzkim rozczarowaniem, gdy brutalne prawa handlu wygrywają z rzetelną informacją o pochodzeniu plonów.

Importowane owoce są już w sklepach. IJHARS ma co robić

Mechanizm tego rynkowego procederu jest w gruncie rzeczy zatrważająco prosty i opiera się na sprytnej zmianie etykiet. Każdego ranka na wielkie rynki hurtowe wjeżdżają setki ciężarówek wypełnionych towarem z południa Europy. Dominują masowe dostawy z Grecji oraz Hiszpanii, gdzie znacznie łagodniejszy klimat pozwala na wcześniejsze zbiory na otwartym polu. Hurtowa cena tych artykułów jest wielokrotnie niższa niż wycena nielicznych partii z krajowych szklarni, oscylując często w granicach zaledwie kilkunastu złotych za kilogram.

Detaliczni handlarze kupują ten tani surowiec z zagranicznego importu, a następnie bez skrupułów pozbywają się oryginalnych kartonów. Zwykłe zagraniczne truskawki lądują na bazarku w łubiankach i błyskawicznie zyskują magiczny dopisek o rzekomo polskim rodowodzie.

Tak oszukują nas na truskawkach. Na straganach wciskają kit, a ty za to płacisz
Fot. igmarx/Getty Images/CanvaPro

Skala zjawiska bywa potężna, dlatego odpowiednie instytucje systematycznie ruszają w teren, aby chronić portfele obywateli. Główny ciężar nadzoru spoczywa na barkach Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Inspektorzy podczas niespodziewanych kontroli rygorystycznie weryfikują dokumentację zakupową oraz faktyczny kraj pochodzenia produktów. Przepisy prawa nakładają na każdy sklep i stragan bezwzględny obowiązek pisemnego, wyraźnego informowania o miejscu zbioru plonów. Mimo widma kar finansowych wielu przedsiębiorców wciąż na chłodno kalkuluje ryzyko. Potencjalny zysk z oszustwa wielokrotnie przewyższa ryzyko ewentualnej wpadki podczas kontroli. Przebitka na zawyżonej marży bywa zbyt kusząca, aby z niej zrezygnować.

Zobacz też: W Action powariowali. Sklep wyprzedaje perełki do ogrodu i na taras za grosze

Tak oszukują nas na truskawkach. W ten sposób rozpoznasz polskie owoce

Skuteczna obrona przed zakupową pułapką wymaga od nas odrobiny wnikliwości i zdrowego rozsądku. Pierwszym koronnym dowodem na oszustwo jest zaporowo niska cena na etykiecie. Jeżeli w połowie kwietnia uliczny handlarz oferuje rzekomo krajowy towar za ułamek wartości hurtowej polskiego odpowiednika ze szklarni, z całą pewnością mija się z prawdą. Najwięcej rzetelnych informacji o prawdziwym rodowodzie przekazuje nam jednak sama szypułka, czyli zielona część liściowa u nasady. Jak zgodnie wskazują branżowi eksperci oraz serwisy informacyjne, to właśnie ona jest bezlitosnym i trudnym do oszukania demaskatorem nadużyć. W przypadku owoców z Grecji i Hiszpanii będzie ona znaczących rozmiarów.

Rodzimy produkt zazwyczaj trafia do bezpośredniego obrotu detalicznego w bardzo krótkim czasie po opuszczeniu macierzystego krzaczka. Jego szypułka pozostaje zatem w naturalny sposób sprężysta, żywo zielona i mocno odstająca od soczystego miąższu. Truskawki pochodzące z dalekiego importu pokonują drogę liczącą nierzadko tysiące kilometrów, spędzając w ciemnych chłodniach transportowych co najmniej kilka, a nawet kilkanaście dni. W bezpośrednim efekcie ich liściaste korony stają się oklapłe, nieproporcjonalnie duże względem samej jagody i wyraźnie przesuszone na krawędziach. Kolejnym poważnym sygnałem ostrzegawczym bywa niemal całkowity brak naturalnego, słodkiego aromatu w okolicach drewnianej łubianki.

Produkt zebrany u samego szczytu fizjologicznej dojrzałości na polskim polu intensywnie pachnie promieniami wiosennego słońca. Importowane, masowe odpowiedniki potrafią być natomiast zupełnie jałowe zapachowo, przypominając wręcz lśniące, plastikowe atrapy. Warto spojrzeć na strefę zlokalizowaną bezpośrednio przy zielonej szypułce. Pokaźna, nienaturalnie jasna plama na czerwonym tle jednoznacznie świadczy o tym, że komercyjny zbiór nastąpił w bardzo wczesnej fazie niedojrzałości. Bądźmy stale czujni, zadawajmy sprzedawcom celne pytania i pamiętajmy, że dobrze poinformowany wybór to nasza najsilniejsza broń na rynku. Nasza świadoma decyzja przy kasie to najlepszy sposób na ukrócenie tego procederu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Julia Bogucka
O autorze
Julia Bogucka
Redaktor BiznesINFO
Redaktorka specjalizująca się w tematyce nowych technologii, innowacji oraz ich wpływu na gospodarkę i codzienne życie. W swojej pracy łączy doświadczenie dziennikarskie z zainteresowaniem sztuczną inteligencją, mediami cyfrowymi i rozwojem nowoczesnych rozwiązań technologicznych.Obszary specjalizacji:Nowe technologie, sztuczna inteligencja, innowacje, media cyfrowe, biznes i gospodarka.Doświadczenie dziennikarskie zdobywała między innymi w radiu akademickim. Obecnie pracuje jako redaktorka portalu biznesowo-finansowego, gdzie przygotowuje materiały dotyczące technologii, gospodarki, rynku pracy, finansów i zmian istotnych dla konsumentów. Do redakcji BiznesINFO dołączyła w styczniu 2025 roku, w Iberionie pracuje od stycznia 2024 roku.Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół komunikacji człowieka ze sztuczną inteligencją, mediów oraz relacji rozwijanych z technologiami komunikacyjnymi.Stypendystka Stypendium im. Leopolda Ungera w X edycji. Do jej osiągnięć należą również działalność w radiu akademickim oraz rozwijanie dorobku naukowego w obszarze komunikacji społecznej, mediów i sztucznej inteligencji.
Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
Lokum
Ten przysmak kojarzy się z wakacjami w Turcji. Teraz zawojował polskie stragany
Biedronka
Hitowe poduszki z Biedronki w mig zniknęły z półek. W sieci sprzedają je za krocie
lidl
Promocyjne szaleństwo w Lidlu. Lepiej się spieszyć, czas tylko do 5 września
Flying Tiger
Popularna sieć zamyka sklep w Warszawie. Wielka wyprzedaż towaru do 12 września
Lidl
W Lidlu zacznie się po weekendzie. Klienci popędzą do sklepów, hity za grosze
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: