Szukają prawie 300 osób do pracy w Bieszczadach. 6 tys. zł "na rękę" na dobry początek
Praca w jednym z najbardziej dzikich regionów Polski, stabilność zatrudnienia i warunki, które przyciągają uwagę także osób spoza Podkarpacia. Plan naboru nowych pracowników wywołał spore poruszenie i rodzi pytania o to, co tak naprawdę kryje się za tą propozycją. Dla wielu kandydatów może to być szansa na start w nowym środowisku zawodowym i spełnienie marzenia o “ucieczce w Bieszczady”. Zainteresowanie ofertą szybko rośnie w całym kraju, a kusi nie tylko pensja.
- Bieszczady znów przyciągają. Tym razem nie tylko turystów
- Stabilność, mundur i zmiany, których wcześniej nie było
- Szukają 275 osób do pracy. Nawet 6 tys. zł na start i zupełnie nowa formuła służby
Bieszczady znów przyciągają. Tym razem nie tylko turystów
Bieszczady funkcjonują w zbiorowej wyobraźni jako miejsce ucieczki od miejskiego zgiełku, przestrzeń ciszy, natury i prostszego życia. Co roku przyciągają tysiące turystów, ale coraz częściej pojawiają się też w zupełnie innym kontekście – jako realna alternatywa zawodowa. W ostatnich tygodniach region znalazł się w centrum zainteresowania osób szukających stabilnej pracy i jasnych zasad zatrudnienia.
Nie bez znaczenia jest fakt, że rynek pracy w mniejszych miejscowościach od dawna zmaga się z odpływem młodych ludzi. Samorządy, instytucje publiczne i służby mundurowe od lat szukają sposobów, by zatrzymać mieszkańców lub przyciągnąć nowych. Każda większa inicjatywa rekrutacyjna automatycznie wzbudza emocje, zwłaszcza gdy dotyczy pracy, która daje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.
W tym przypadku uwagę zwraca nie tylko skala naboru, ale też jego forma. Pojawiły się informacje o rozwiązaniach, które dotąd w tym regionie nie funkcjonowały. To właśnie one sprawiły, że oferta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej zaczęła krążyć po mediach społecznościowych, forach i grupach dyskusyjnych, a hasło „wyjazd w Bieszczady” przestało brzmieć jak żart.

Stabilność, mundur i zmiany, których wcześniej nie było
Służby mundurowe od lat kojarzą się z jasno określoną ścieżką kariery, rygorem i dużą odpowiedzialnością. Jednocześnie w ostatnich latach coraz częściej mówi się o brakach kadrowych, starzeniu się załóg i konieczności zmian w podejściu do rekrutacji. Dotyczy to szczególnie jednostek działających poza dużymi aglomeracjami. W Bieszczadach temat ten powraca regularnie. Specyfika regionu, wymagające warunki terenowe i ograniczona liczba mieszkańców sprawiają, że pozyskanie nowych funkcjonariuszy bywa trudne. Dlatego każda modyfikacja zasad naboru lub nowa formuła zatrudnienia automatycznie przyciąga uwagę nie tylko kandydatów, ale i obserwatorów rynku pracy.
Tym razem pojawiły się sygnały, że instytucja odpowiedzialna za bezpieczeństwo granic zdecydowała się na rozwiązanie testowane dotąd w innych częściach kraju lub niewykorzystywane wcale. Mowa o ofercie, która łączy stabilność zatrudnienia, jasne zasady i konkretne benefity, a to zestaw coraz rzadziej spotykany na rynku pracy. Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej ogłosił nabór na 275 nowych funkcjonariuszy, co czyni go jednym z największych w regionie w ostatnich latach. Co istotne, po raz pierwszy w historii jednostki wprowadzono służbę kontraktową, zawieraną na okres od 3 do 5 lat.
Szukają 275 osób do pracy. Nawet 6 tys. zł na start i zupełnie nowa formuła służby
W 2026 roku do formacji ma trafić 155 osób do służby przygotowawczej oraz 120 w formule kontraktowej. To nowość, która ma zwiększyć elastyczność naboru i przyciągnąć osoby, które niekoniecznie chcą wiązać się ze służbą na całe życie. Oferta finansowa również przyciąga uwagę. Osoby poniżej 26. roku życia mogą liczyć na około 6 tys. zł netto miesięcznie, dzięki zwolnieniu z PIT. Kandydaci powyżej tego wieku otrzymają około 5,5 tys. zł netto. Do tego dochodzą dodatki:
- dodatek graniczny w wysokości 567 zł,
- świadczenie mieszkaniowe od minimum 900 zł,
- dodatek za dojazdy od 140 zł wzwyż.

Rekrutacja skierowana jest zarówno do osób bez doświadczenia, jak i byłych funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji, wojska czy Służby Więziennej. Ci, którzy wrócą do SG w ciągu roku od zwolnienia, przechodzą jedynie rozmowę kwalifikacyjną i komisję lekarską. Nabór obejmuje 12 placówek, m.in. w Ustrzykach Górnych, Wetlinie, Medyce czy Korczowej. Dokumenty można składać wyłącznie osobiście w Przemyślu.
Nowa formuła służby, realne pieniądze i stabilność zatrudnienia sprawiają, że oferta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej może być atrakcyjna zarówno dla młodych, jak i doświadczonych funkcjonariuszy. Czy to jednorazowy eksperyment, czy początek trwałych zmian w podejściu do rekrutacji w służbach mundurowych? Odpowiedź poznamy w najbliższych latach.