Sejm właśnie nad tym pracuje, zmiany dla milionów Polaków. Tak ominą kolejki do lekarzy
W Sejmie ruszyły prace nad projektem, który może zmienić dostęp do usług publicznych dla dużej grupy obywateli i na nowo rozpalić dyskusję o granicach równości. W tle pojawiają się pytania o koszty, skalę zmian oraz to, czy podobnych rozwiązań w przyszłości nie zaczną domagać się kolejne grupy zawodowe. Dla części komentatorów to test na spójność państwowej polityki społecznej.
- Projekt, który poruszył Sejm i opinię publiczną
- Poparcie, wątpliwości i polityczne linie podziału
- Karta Rodziny Mundurowej. Przywileje, liczby i realne koszty
Projekt, który poruszył Sejm i opinię publiczną
Pierwsze czytanie projektu pokazało, że mamy do czynienia z jedną z tych inicjatyw, które trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony pojawiają się argumenty o potrzebie wzmocnienia prestiżu służby, z drugiej – obawy przed tworzeniem nowych podziałów. Projekt przeszedł wymagane konsultacje społeczne, co samo w sobie nie jest dziś standardem dla inicjatyw poselskich.
Z opublikowanych wyników wynika, że 66 proc. uczestników konsultacji poparło proponowane rozwiązania, podczas gdy 33 proc. było im przeciwnych. Ten stosunek głosów stał się punktem odniesienia dla dalszej debaty. Zwolennicy wskazywali na niedobory kadrowe w służbach i rosnące wymagania wobec funkcjonariuszy. Przeciwnicy ostrzegali przed efektem domina i presją na wprowadzanie podobnych rozwiązań dla kolejnych grup zawodowych.
Już na tym etapie pojawiło się pytanie, czy projekt w obecnym kształcie jest kompletny i sprawiedliwy. Część środowisk zaczęła sygnalizować, że nie wszyscy zainteresowani zostali nim objęci, co tylko podgrzało atmosferę wokół inicjatywy.

Poparcie, wątpliwości i polityczne linie podziału
Podczas sejmowej debaty dało się wyczuć, że projekt nie wpisuje się w prosty podział na rząd i opozycję. Wsparcie zadeklarowali przedstawiciele kilku ugrupowań, ale niemal od razu pojawiły się zapowiedzi poprawek. W centrum uwagi znalazły się pytania o selektywny dobór beneficjentów oraz o to, czy państwo stać na długofalowe finansowanie takiego rozwiązania.
Posłowie zwracali uwagę, że już dziś część grup zawodowych korzysta z dodatkowych uprawnień. Ich zdaniem nowa inicjatywa może pogłębić społeczne poczucie nierówności. Padały też argumenty, że projekt – zamiast integrować – może wywołać frustrację wśród innych zawodów, które również pracują w warunkach presji i odpowiedzialności.
Wątpliwości dotyczyły także reakcji rynku. Pojawiły się pytania, czy sektor prywatny rzeczywiście będzie skłonny oferować dodatkowe preferencje, jeśli państwo stworzy formalne ramy do takich działań. Na tym etapie debata wciąż jednak koncentrowała się bardziej na zasadach niż na konkretnych rozwiązaniach zapisanych w ustawie.
Karta Rodziny Mundurowej. Przywileje, liczby i realne koszty
Dopiero w szczegółach projektu ujawnia się pełna skala planowanych zmian. Prace w Sejmie dotyczą ustawy o Karcie Rodziny Mundurowej, która ma objąć nie tylko samych funkcjonariuszy, ale także ich małżonków i dzieci. Uprawnienia miałyby przysługiwać m.in. żołnierzom zawodowym, Wojskom Obrony Terytorialnej, policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej oraz Służbie Ochrony Państwa, a także weteranom i emerytom.
Projekt przewiduje szereg konkretnych rozwiązań, w tym bezkolejkowy dostęp do opieki zdrowotnej w placówkach resortowych, pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola, zniżki na przejazdy kolejowe oraz obniżenie opłaty paszportowej dla dzieci. Ustawa zakłada również możliwość oferowania ulg przez inne podmioty – zarówno publiczne, jak i prywatne.

Inicjator projektu, Konrad Frysztak, poseł Koalicji Obywatelskiej, podkreślał w debacie, że proponowane rozwiązania nie są przywilejem, lecz formą uznania dla służby pełnionej na rzecz państwa. Jego zdaniem chodzi o poszerzenie dostępu do usług publicznych, a nie tworzenie zamkniętej grupy beneficjentów.
Według szacunków autorów projektu liczba uprawnionych może sięgnąć od 1,27 mln do blisko 1,5 mln osób, przy założeniu modelu rodziny dwa plus jeden. Roczne koszty funkcjonowania Karty Rodziny Mundurowej oszacowano na około 40 mln zł, a w pierwszym roku nawet 50 mln zł, ze względu na konieczność stworzenia systemów informatycznych.
Sejmowe Biuro Ekspertyz zwróciło jednak uwagę, że wnioskodawcy nie przedstawili pełnej metodologii wyliczeń, co utrudnia ocenę realnych kosztów. To właśnie ten element stał się jednym z głównych punktów krytyki. Dodatkowo pojawiły się zapowiedzi poprawek – m.in. dotyczących objęcia ustawą strażaków Ochotniczej Straży Pożarnej oraz innych formacji pominiętych w pierwotnym projekcie.
Prace nad Kartą Rodziny Mundurowej dopiero się rozpoczęły, ale już teraz pokazują, jak trudne jest wyważenie między uznaniem dla służby a zasadą równego traktowania. Projekt ma potencjał, by realnie zmienić dostęp do usług publicznych dla setek tysięcy rodzin, ale jednocześnie rodzi pytania o koszty, zakres i długofalowe skutki społeczne. Ostateczny kształt ustawy może jeszcze znacząco się zmienić – a spór wokół niej z pewnością szybko nie ucichnie.