Radykalne zmiany w opiece nad zwierzętami w całym kraju. Resort wprowadza zasadę "zero tolerancji”
Polskie schroniska dla zwierząt czekają fundamentalne zmiany w zasadach funkcjonowania, które mają położyć kres nadużyciom i rażącym zaniedbaniom. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiada radykalne zwiększenie częstotliwości inspekcji weterynaryjnych, co ma być odpowiedzią na dramatyczne doniesienia z placówek, w których dobrostan podopiecznych istniał jedynie na papierze.
- Systemowa dziura w opiece nad bezdomnymi zwierzętami
- Weterynarze cztery razy częściej na progu schronisk
- Od Bytomia do ogólnokrajowego bezpieczeństwa dobrostanu
Systemowa dziura w opiece nad bezdomnymi zwierzętami
Obecny model nadzoru nad miejscami przetrzymywania zwierząt w Polsce od lat budzi uzasadnione kontrowersje wśród organizacji prozwierzęcych i samych samorządów. Dotychczasowe przepisy nakładały na Inspekcję Weterynaryjną obowiązek przeprowadzenia zaledwie jednej kontroli w roku, co w praktyce uniemożliwiało skuteczną weryfikację tego, jak schronisko funkcjonuje na co dzień.
Taka częstotliwość sprawiała, że wiele placówek mogło przygotować się do wizyty inspektorów, maskując realne problemy związane z przepełnieniem, brakiem odpowiedniej karmy czy niewystarczającą opieką medyczną. Brak stałego monitoringu doprowadził do sytuacji, w których publiczne środki trafiały do podmiotów nastawionych wyłącznie na zysk, a nie na realną pomoc zwierzętom.

Problem nie ogranicza się jedynie do braku personelu czy infrastruktury, ale dotyczy samej filozofii prowadzenia takich miejsc. Wiele schronisk komercyjnych działa w modelu, w którym każda złotówka zaoszczędzona na leczeniu czy jakości pożywienia stanowi czysty zysk właściciela. Bez ścisłego, nieoczekiwanego nadzoru, system ten staje się patologiczny, generując cierpienie, które często wychodzi na jaw dopiero po interwencjach społecznych lub dziennikarskich śledztwach.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznaje, że sygnały płynące z terenu są jednoznaczne: dotychczasowe narzędzia dyscyplinujące zarządców schronisk okazały się niewystarczające, by zapewnić standardy godne standardów cywilizacyjnych XXI wieku.
Weterynarze cztery razy częściej na progu schronisk
Rewolucja, którą zapowiada wiceszef resortu rolnictwa Stefan Krajewski, opiera się na prostym, ale niezwykle skutecznym mechanizmie: radykalnym zagęszczeniu sita kontrolnego. Zamiast corocznej, często przewidywalnej wizyty, służby weterynaryjne mają pojawiać się w schroniskach aż cztery razy w roku.
Oznacza to, że każda placówka będzie poddawana szczegółowej weryfikacji średnio co kwartał, co drastycznie zawęża pole do ewentualnych manipulacji i ukrywania zaniedbań. Takie rozwiązanie ma pełnić przede wszystkim funkcję prewencyjną – świadomość nieuchronnej i częstej kontroli ma zmusić prowadzących schroniska do utrzymywania wysokich standardów przez cały rok, a nie tylko w okresie przedwyborczym czy przed planowaną inspekcją.

Zwiększenie liczby kontroli to jednak nie tylko kwestia biurokracji, ale przede wszystkim konieczność walki z chorobami zakaźnymi, które w 2025 roku stały się ogromnym wyzwaniem dla całego sektora hodowlanego i opiekuńczego. W minionych miesiącach służby weterynaryjne musiały mierzyć się nie tylko z afrykańskim pomorem świń (ASF) czy wysoce zjadliwą grypą ptaków (HPAI), ale także z lokalnymi ogniskami chorób w skupiskach zwierząt towarzyszących.
Częstsze wizyty inspektorów pozwolą na wcześniejsze wykrywanie zagrożeń epizootycznych, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa biologicznego kraju. Ministerstwo podkreśla, że sprawnie działająca Inspekcja Weterynaryjna to fundament ochrony zdrowia publicznego, a schroniska, jako miejsca o dużym zagęszczeniu zwierząt, muszą być pod szczególnym nadzorem epidemiologicznym.
Od Bytomia do ogólnokrajowego bezpieczeństwa dobrostanu
Inspiracją do tak zdecydowanych kroków resortu stały się tragiczne wydarzenia, które wstrząsnęły opinią publiczną w ostatnich latach. Mowa tu m.in. o głośnych sprawach z Bytomia czy Sobolewa, gdzie pod płaszczykiem opieki dochodziło do drastycznych aktów zaniedbania, a zwierzęta przebywały w warunkach zagrażających ich życiu.
Stefan Krajewski w swoich wystąpieniach wyraźnie zaznacza, że celem nowych regulacji jest zapobieganie takim dramatom u samego źródła. Nowe przepisy mają objąć nie tylko schroniska, ale również wzmocnić nadzór nad dobrostanem zwierząt w gospodarstwach rolnych. Ministerstwo planuje stworzenie spójnego systemu, w którym każda informacja o nieprawidłowościach będzie skutkowała natychmiastową i wielowymiarową reakcją służb państwowych.

Plany resortu wykraczają poza samą częstotliwość kontroli. Ministerstwo zapowiada doprecyzowanie definicji schroniska oraz zaostrzenie wymogów dla osób chcących prowadzić taką działalność. Chodzi o to, by wyeliminować z rynku podmioty przypadkowe lub nastawione na eksploatację zwierząt.
Zmiany te są częścią szerszej strategii poprawy dobrostanu, która ma obejmować również wsparcie finansowe dla gmin dbających o standardy opieki nad bezdomnymi czworonogami. Konkluzja płynąca z resortu jest jasna: czas pobłażliwości dla pseudoschronisk dobiegł końca, a państwo zamierza odzyskać realną kontrolę nad tym wrażliwym obszarem, stawiając życie i zdrowie zwierząt ponad zysk i urzędniczą wygodę.