Polska na wakacyjnym topie, przyciąga turystów z kolejnego kraju. Bałtyk jest dla nich jak Riwiera Turecka
Turystyka w Polsce przeżywa prawdziwy renesans, przyciągając miliony zagranicznych gości. Podróżni odkrywają nasz kraj na nowo, widząc tu świetną infrastrukturę i atrakcyjne ceny. Ostatnie sezony obnażają jednak dość nieoczekiwaną zmianę w strukturze odwiedzających. Jakie nacje masowo przyjeżdżają do Polski w celach wypoczynkowych?
- Polska turystyka rozkwita. Liczby nie kłamią
- Ci turyści masowo przyjeżdżają do Polski. Częściej zaglądają sąsiedzi
- All-inclusive po polsku. Tego szukają u nas zagraniczni turyści
Polska turystyka rozkwita. Liczby nie kłamią
Turystyka w Polsce od kilku lat systematycznie buduje swoją pozycję na europejskim rynku, stając się jednym z filarów rodzimej gospodarki. Nasz kraj dawno przestał być wyłącznie budżetową alternatywą dla zachodnich kurortów, a zaczął jawić się jako pełnoprawny, niezwykle różnorodny kierunek urlopowy. Zagraniczni turyści doceniają przede wszystkim ogromny wachlarz możliwości, który obejmuje zarówno szerokie, piaszczyste plaże nad Bałtykiem, unikalne przyrodniczo pojezierza, jak i bogatą ofertę górskich szlaków. Równie potężnym magnesem są polskie aglomeracje.
Zjawisko city breaków (krótkich, zazwyczaj weekendowych wyjazdów turystycznych do dużych miast) bije obecnie rekordy popularności. Goście z zagranicy chętnie odwiedzają historyczny Kraków, tętniącą życiem Warszawę czy urokliwy Gdańsk, doceniając połączenie nowoczesności z unikalnym dziedzictwem historycznym. Co sprawia, że zagraniczne podróże nad Wisłę zyskują tak spektakularny wymiar? Kluczowym argumentem pozostaje korzystny stosunek jakości świadczonych usług do ich ceny, a także wciąż rosnące poczucie bezpieczeństwa.
Branża hotelarska i gastronomiczna błyskawicznie dostosowała się do wyśrubowanych, zachodnich standardów, oferując serwis na najwyższym światowym poziomie. Przekłada się to na konkretne liczby, które mogą przyprawiać o zawrót głowy.

Zgodnie z szacunkami Polskiej Organizacji Turystycznej, w całym 2025 roku Polska ugościła historyczną liczbę 20,5 miliona zagranicznych podróżnych. Ten gigantyczny napływ gości wygenerował wkład w produkt krajowy brutto na imponującym poziomie przekraczającym 165 miliardów złotych. Dynamika wzrostu jest imponująca, co rodzi naturalne pytanie, kto właściwie napędza ten potężny strumień przychodów?
Ci turyści masowo przyjeżdżają do Polski. Częściej zaglądają sąsiedzi
Analiza narodowościowa przyjezdnych rzuca niezwykle interesujące światło na mechanizmy rządzące współczesnym rynkiem usług rekreacyjnych. Tradycyjnie najliczniejszą grupą odwiedzających nasz kraj pozostają obywatele Niemiec. W trzech kwartałach 2025 roku z naszej bazy noclegowej skorzystało blisko 1,8 miliona sąsiadów zza Odry. Zaraz za nimi plasują się goście z Ukrainy, a także turyści z Wielkiej Brytanii, dla których polskie miasta stanowią idealny cel wspomnianych wcześniej wyjazdów weekendowych.
Warto jednak zwrócić uwagę na rosnący udział podróżnych z krajów zamorskich, w szczególności ze Stanów Zjednoczonych oraz Azji. Tacy goście charakteryzują się potężną siłą nabywczą. Jak pokazują analizy rynkowe, przeciętny turysta zza oceanu potrafi podczas tygodniowego pobytu wydać w Polsce znacznie więcej środków niż przybysz z państw ościennych. Co ciekawe, w tym sezonie największym zainteresowaniem wśród turystów wybierających Polskę cieszą się pakiety all-inclusive, które jeszcze niedawno nie były tak popularne w naszym kraju.
Mimo tych lukratywnych rynków dalekiego zasięgu, to właśnie ruch transgraniczny z sąsiednich państw stanowi absolutny fundament i gwarant stabilności polskiej branży. W ostatnich kilkunastu miesiącach można zaobserwować niespotykane wręcz ożywienie na południowej granicy państwa. Dlaczego obywatele Czech i Słowacji coraz śmielej rezygnują z alpejskich kurortów na rzecz polskiego południa? Złożyło się na to kilka czynników, ale fundamentalne znaczenie ma skokowa poprawa infrastruktury transportowej.

Nowoczesna sieć dróg ekspresowych sprawiła, że podróże samochodowe stały się szybkie i komfortowe. Dodatkowo po polskiej stronie granicy wyrosły potężne, nowoczesne kompleksy rekreacyjne, termalne oraz narciarskie, które standardem nie ustępują renomowanym ośrodkom z Europy Zachodniej, oferując przy tym znacznie bardziej przystępne cenniki usług pobocznych. W tym dynamicznie zmieniającym się krajobrazie na absolutnego lidera wzrostów wyrastają Słowacy, dla których Polska staje się wakacyjnym i weekendowym hitem.
All-inclusive po polsku. Tego szukają u nas zagraniczni turyści
Jak informuje portal Zoznam, zjawisko to z miesiąca na miesiąc przybiera na sile, a podróżni zza naszej południowej granicy dosłownie ruszają na podbój lokalnych atrakcji turystycznych. Gdzie kierują się najchętniej? Faworytem pozostaje województwo małopolskie. Słowacy tłumnie odwiedzają Kraków, poszukując wielkomiejskich rozrywek i dziedzictwa kulturowego, ale równie silnym magnesem są potężne parki rozrywki zlokalizowane w okolicach Zatora.
Oferują one kompleksowe pakiety dla całych rodzin, co doskonale wpisuje się w preferencje tamtejszych konsumentów. Słowaccy turyści szukają w Polsce szeroko pojętej rozrywki na najwyższym światowym poziomie, której często brakuje w ich stosunkowo niewielkim państwie. Baseny termalne na Podhalu, stoki narciarskie oraz interaktywne muzea to główne cele ich wędrówek. Co jednak stanowi główny czynnik napędzający ten trend? Odpowiedź kryje się w portfelach. Po przyjęciu przez Słowację europejskiej waluty koszty życia i usług w tym kraju zauważalnie wzrosły.
Paradoksalnie urlop tuż za północną granicą okazuje się dla przeciętnego Słowaka znacznie łagodniejszy dla domowego budżetu niż wypoczynek we własnym państwie. Koszty wyżywienia w restauracjach czy wynajmu apartamentów są w Polsce wciąż niezwykle konkurencyjne. Co więcej, trwający obecnie konflikt na Bliskim Wschodzie sprawia, że to nasz kraj przedstawia się turystom jako bezpieczny cel wypoczynkowy. Jakie są tego długofalowe konsekwencje?
Rosnący popyt stymuluje potężny rozwój przygranicznych miejscowości, wymuszając na lokalnych przedsiębiorcach inwestycje w infrastrukturę i podnoszenie standardów, w tym wprowadzanie wielojęzycznej obsługi czy słowackiego menu w restauracjach. Polska branża usługowa udowadnia, że potrafi bez kompleksów konkurować na arenie międzynarodowej, a zjawisko masowego napływu słowackich gości to dowód na to, że mądrze rozwijana turystyka może być potężnym kołem zamachowym dla całych regionów.