biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Podatek katastralny w Polsce wraca na wokandę Sejmu. Rząd daje jednoznaczny sygnał
Julia Bogucka
Julia Bogucka 17.03.2026 09:56

Podatek katastralny w Polsce wraca na wokandę Sejmu. Rząd daje jednoznaczny sygnał

Podatek katastralny w Polsce wraca na wokandę Sejmu. Rząd daje jednoznaczny sygnał
Fot. Doina Craciun's Images/CanvaPro

Widmo podatku katastralnego znów krąży nad rynkiem mieszkaniowym. Choć temat od lat wywołuje ogromne emocje i zdecydowany sprzeciw społeczeństwa, wizja głębokich zmian w systemie opodatkowania nabiera realnych kształtów. Pomimo zaprzeczeń ze strony rządu, by prowadzono prace nad wprowadzeniem podatku katastralnego, Lewica robi drugie podejście do wypracowania projektu ustawy dotyczącej nowej daniny. Kto wkrótce zapłaci najwięcej za spekulacje i gromadzenie kapitału w murach? 

  • Te opłaty dotyczą właścicieli nieruchomości
  • Nowy podatek wraca do debaty publicznej
  • Do Sejmu trafi nowy projekt, jest oficjalna zapowiedź

Te opłaty dotyczą właścicieli nieruchomości

Obecny system danin majątkowych w kraju opiera się na prostym, ale coraz częściej krytykowanym mechanizmie. Tradycyjny podatek od nieruchomości naliczany jest od powierzchni użytkowej, a nie od rynkowej wyceny danego lokalu. W efekcie, jak często podaje się w publicystycznych ilustracjach, właściciel luksusowego apartamentu w samym centrum Warszawy, wartego na przykład cztery miliony złotych, płaci rocznie ułamek promila tej kwoty

Maksymalna stawka zatwierdzona przez resort finansów na ten rok wynosi nieco ponad złotówkę za metr kwadratowy. Zwykli obywatele cenią sobie to rozwiązanie, a choć brakuje jednego precyzyjnego sondażu potwierdzającego skrajną niechęć do wszelkich nowych danin, ogólne nastroje wskazują na bardzo dużą rezerwę Polaków wobec kolejnych obciążeń fiskalnych. W powszechnej świadomości własne lokum to fundament bezpieczeństwa, dlatego każda próba reformy spotyka się z oporem i strachem przed utratą dorobku. Warto jednak spojrzeć na strukturę własnościową nad Wisłą z szerszej perspektywy. 

Podatek katastralny w Polsce wraca na wokandę Sejmu. Rząd daje jednoznaczny sygnał
Fot. Stadtratte/Getty Images/CanvaPro

Choć krajowe dane pokazują dość zróżnicowaną strukturę, w której część osób w ogóle nie posiada własnego lokum, nadal wielu obywateli dysponuje jedną nieruchomością, w której zaspokaja podstawowe potrzeby mieszkaniowe swojej rodziny. Rynek wygląda jednak zupełnie inaczej, gdy przyjrzymy się działaniom dużych graczy. Zauważalna część kupowanych na rynku lokali staje się celem zamożnych rentierów, zagranicznych funduszy inwestycyjnych oraz flipperów (inwestorów kupujących lokale w celu szybkiej odsprzedaży), co wywołuje publiczną dyskusję o antyspekulacyjnym charakterze nowych regulacji.

Zdaniem wielu komentatorów rynkowych traktowanie mieszkań przede wszystkim jako twardej lokaty kapitału może się przyczyniać do ograniczania podaży, co w konsekwencji sprzyja szybującym w górę cenom ofertowym. Skupowanie pakietowe generuje sztuczny popyt, z którym zwykła rodzina posiłkująca się drogim kredytem nie ma szans konkurować. Analitycy wskazują, że w największych polskich metropoliach nawet ponad połowa nowych mieszkań kupowana jest za gotówkę, co dobitnie obnaża stricte inwestycyjny charakter transakcji.

Nowy podatek wraca do debaty publicznej

Odpowiedzią na rynkową nierównowagę ma być podatek katastralny, czyli danina pobierana od rzeczywistej wartości posiadanej nieruchomości. W przeciwieństwie do obecnych, sztywnych stawek ryczałtowych, wysokość tego obciążenia jest ściśle powiązana z realną wyceną rynkową lub ewidencyjną budynku. Mechanizm ten z powodzeniem od dekad funkcjonuje w dojrzałych gospodarkach, chociażby w Niemczech, we Francji, w Irlandii czy Wielkiej Brytanii

Stawki różnią się w zależności od państwa, ale zazwyczaj oscylują w granicach od ułamka procenta do dwóch procent wartości rocznie. Zamiast uderzać po równo w każdego obywatela, inteligentny system podatkowy automatycznie wychwytuje najdroższe, lukratywne obiekty komercyjne. Samorządy zyskują w ten sposób stabilne źródło finansowania, a państwo skuteczne narzędzie do precyzyjnego regulowania i stabilizowania rynkowych zjawisk.

Podatek katastralny w Polsce wraca na wokandę Sejmu. Rząd daje jednoznaczny sygnał
Fot. Jakub Zerdzicki/Pexels/CanvaPro

Tego typu podatek pełni dwie niezwykle istotne funkcje gospodarcze. Z jednej strony ma charakter redystrybucyjny, wymuszając większą solidarność finansową od najbardziej majętnych posiadaczy. Z drugiej strony działa jako skuteczny hamulec dla szkodliwej społecznie spekulacji. 

Jeśli bogaty inwestor musi co roku oddać fiskusowi określony ułamek wartości trzymanego pustostanu, zamrażanie gotówki w murach natychmiast przestaje być opłacalne. Zwolennicy tej reformy przekonują, że nowe obciążenie wymusiłoby na właścicielach szybką sprzedaż nadmiarowego majątku lub udostępnienie go na otwartym rynku najmu, co docelowo miałoby zwiększyć podaż i zdjąć presję cenową z najemców.

W Polsce główną barierą blokującą to rozwiązanie był dotychczas brak powszechnej taksacji, czyli oficjalnego, urzędowego spisu wartości wszystkich wzniesionych w kraju budynków. Zbudowanie tak ogromnego rejestru to potężne wyzwanie logistyczne, wymagające zaangażowania doświadczonych rzeczoznawców i nowoczesnych algorytmów.

Zobacz też: Zła wiadomość dla milionów Polaków. Urząd Skarbowy ostrzega, chodzi o rozliczenie PIT

Do Sejmu trafi nowy projekt, jest oficjalna zapowiedź

Choć najważniejsi urzędnicy resortu finansów od długiego czasu kategorycznie odcinają się od medialnych doniesień o planach drastycznego opodatkowania majątku, polityczna presja rośnie, a sam temat wraca jak bumerang do debaty publicznej. Zgodnie z najnowszymi informacjami, lewicowa ustawa zakładająca wprowadzenie nowej daniny wchodzi w decydującą fazę legislacyjną. Parlamentarzyści otwartym tekstem zapowiedzieli niedawno, że gotowy projekt uderzający w rynkową spekulację trafi pod obrady Sejmu już w najbliższym czasie.

W ciągu najbliższych dni Lewica złoży w Sejmie projekt ustawy dotyczący wprowadzenia tzw. podatku katastralnego, czyli podatku naliczanego od wartości nieruchomości - zapowiedział Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy.

Podobny projekt został zaproponowany już jesienią 2025 roku przez partię Razem. Zaproponowane wówczas reguły opierają się na progresji podatkowej, która jest bezpośrednio uzależniona od całkowitej liczby posiadanych własności. Majętni właściciele trzymający w swoim portfelu od trzech do pięciu mieszkań zapłaciliby co roku obciążenie w wysokości jednego procenta ich rynkowej, szacowanej wyceny. Kolejny próg jest jeszcze bardziej dotkliwy, bowiem dla posiadaczy od sześciu do ośmiu lokali stawka rośnie do dwóch procent

Prawdziwy wstrząs czeka jednak największych rynkowych graczy, w tym spółki obracające dziesiątkami lokali. Dla dziewiątej i każdej kolejnej nieruchomości stawkę ustalono na zaporowym poziomie trzech procent rocznie.

Przy ogromnych apartamentach kupowanych inwestycyjnie, dzisiejsze obciążenie rzędu kilkuset złotych nagle zmieni się w potężne kwoty sięgające dziesiątek tysięcy. Wniesienie takiego projektu do laski marszałkowskiej to bezdyskusyjny sygnał ze strony polityków, że złota era bezkosztowego pomnażania fortun kosztem młodych pokoleń dobiega końca. Rynek nieruchomości wstrzymał oddech i czeka na reakcję parlamentarnej większości.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: