Oranżada Hellena z problemami
Pixabay/Kalasancjusz
Autor Maria Glinka - 6 Stycznia 2021

Przez lata towarzyszyła nam przy wspólnych posiłkach. Niestety, nowy podatek dobija słynny napój

Oranżada Hellena może okazać się pierwszą ofiarą podatku cukrowego. Od początku roku ceny napojów wzrosły bowiem o kilkadziesiąt procent. Troszcząc się o zdrowie Polaków, rząd może doprowadzić do upadku polskie firmy.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O ile wzrosły ceny napojów w sklepach
  • Jakie problemy stwarza dla producenta Oranżady Helleny nowa danina
  • Czym jest podatek cukrowy

Nowy rok z nową podwyżką. Oranżada Hellena, Coca-Cola i Pepsi reagują na podatek cukrowy

Oranżada Hellena od lat gości na wielu polskich stołach. Czy zniknie z nich w związku z wprowadzeniem podatku cukrowego? Niewykluczone, ponieważ od początku roku klienci mierzą się z drożyzną w sklepach, która może ostatecznie przełożyć się zdecydowane zmniejszenie popytu na napoje gazowane.

Wystarczy wybrać się do pobliskiego sklepu, aby dostrzec negatywne skutki wprowadzenia nowej daniny. W Biedronce cena Coca-Coli 1,75 l wynosi obecnie 6,29 zł (wcześniej 4,35 zł). - W przypadku najtańszych marek przewidujemy wzrost cen nawet o 100 proc. - przyznała Izabela Morawska z biura prasowego Coca-Coli jeszcze przed wprowadzeniem podatku cukrowego.

Na nową należność zareagował także główny konkurent Coca-Coli - Pepsi. Za butelkę 1,75 l napoju trzeba zapłacić teraz 6,49 zł. Polska Oranżada Helena podrożała natomiast o złotówkę (z 2,49 zł do 3,49 zł w przypadku butelki 1,75 l). Business Insider Polska szacuje, że cena napojów wzrosła już o ok. 40 proc. A to dopiero początek 2021 r., który upłynie pod znakiem wyższych podatków.

Oranżada Hellena pod znakiem zapytania

W wyniku nowej opłaty napoje od zagranicznych przedsiębiorstw mogą stać się luksusem, a produkty polskiej produkcji mogą na stałe zniknąć ze sklepowych półek. Podatek cukrowy to dla wielu z nich opłata zbyt duża.

Już niebawem palacze mogą przeżyć ogromne zaskoczenie. Resort zrobi z palenia towar luksusowyJuż niebawem palacze mogą przeżyć ogromne zaskoczenie. Resort zrobi z palenia towar luksusowyCzytaj dalej

- Do produkcji napojów wykorzystujemy cukier o wartości 20 mln zł, a podatek odprowadzony od tej ilości będzie wynosił aż 150 mln zł - wyznał Jan Kolański, prezes firmy Colian, która produkuje Oranżadę Hellenę. Zdaniem zarządcy przez podatek cukrowy spółki należące do przedsiębiorstwa przemysłowego rozpoczną „walkę o przetrwanie”.

- Nie wszystkie napoje zostały objęte podatkiem, dlatego też na rynku pojawią się bardzo duże dysproporcje cenowe między napojami gazowanymi a sokami, nektarami, napojami mlecznymi czy izotonikami, które często mają w składzie dużo więcej cukru. Ta samo dotyczy piw bezalkoholowych, które już dziś są tańsze od napojów gazowanych - wskazał Kolański.

W jaki sposób firmy będą reagować na tę niekorzystną sytuację? Zdaniem zarządcy spółki, która produkuje Oranżadę Hellenę, pierwszym krokiem będzie zmniejszenie litrażu. Podatek cukrowy spadnie, ale zastosowanie mniejszych opakowań sprawi, że klienci nie będą musieli zmagać się z drastyczną podwyżką cen. Portal innpoland.pl podaje, że w ten sposób firmy będą próbowały zapobiec spadkowi sprzedaży.

Kolański jest przekonany, że pierwszymi poszkodowanymi nowej daniny staną się polskie przedsiębiorstwa. Prognozuje spadek sprzedaży o ok. 30 proc. Może się to przełożyć na likwidację niektórych spółek. Jedną z zagrożonych jest właśnie Oranżada Hellena.

Czym jest podatek cukrowy i jakie są argumenty za jego wprowadzeniem?

Podatek cukrowy to należność, którą przekazują przedsiębiorstwa w chwili wprowadzania napojów do sprzedaży. Opłata składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to 50 gr z każdego litra napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej. Druga część to 5 gr za dodatkowy gram cukru, pod warunkiem że w napoju znajduje się co najmniej 5 gr na 100 ml. Dodatkową należność rzędu 10 gr płaci się od napojów, w których znajduje się kofeina i tauryna.

Rząd argumentował wprowadzenie podatku cukrowego chęcią zadbania o zdrowie Polaków. Problem jest z całą pewnością realny - na otyłość cierpi ok. 28 proc. Polaków i 21 proc. kobiet. Głos w sprawie motywów rządowych zabrał ostatnio również sam premier Mateusz Morawiecki.

Artykuły polecane przez redakcję BiznesInfo:

KONIECZNIE OBEJRZYJ:

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News