Nowe przepisy w blokach narzucą dodatkową opłatę. Zakręcanie kaloryferów nie pomoże
Wielu lokatorów wierzy, że jeden prosty ruch wystarczy, by zimą realnie obniżyć koszty. Tymczasem w spółdzielniach narasta napięcie, a zarządcy szykują zmiany, które mogą zaskoczyć tysiące mieszkańców. Sprawa dotyczy codziennych decyzji podejmowanych w mieszkaniach, ale jej skutki sięgają znacznie dalej. W tle są nowe zasady, automatyczne rozliczenia i mechanizmy, które mają ukrócić sprytne oszczędzanie. Czy oszczędzanie zawsze się opłaca?
- Zjawisko, które dzieli sąsiadów. Coraz więcej konfliktów w blokach
- Nowe podejście do rozliczeń. Zarządcy dostali konkretne narzędzia
- Tu zapadają kluczowe decyzje. Minimalna opłata za ogrzewanie i obowiązkowe liczniki
Zjawisko, które dzieli sąsiadów. Coraz więcej konfliktów w blokach
Każdego sezonu grzewczego temat wraca z nową siłą. W budynkach wielorodzinnych narasta problem określany jako pasożytnictwo cieplne, który od lat wywołuje spory między lokatorami. Chodzi o sytuacje, w których część mieszkańców całkowicie rezygnuje z ogrzewania własnego lokalu, licząc na ciepło przenikające z sąsiednich mieszkań. Z pozoru to sprytna strategia oszczędzania, w praktyce jednak powoduje napięcia i wzrost kosztów po stronie innych użytkowników budynku.
Mieszkania w blokach tworzą wspólny system cieplny. Gdy jedna część lokatorów drastycznie ogranicza ogrzewanie, sąsiedzi muszą podnieść temperaturę u siebie, by utrzymać komfort cieplny. To z kolei prowadzi do nierównomiernego rozkładu kosztów ogrzewania, który od lat budzi kontrowersje wśród mieszkańców i zarządców nieruchomości.
Problem przestał być marginalny. Spółdzielnie i wspólnoty coraz częściej sygnalizują, że dotychczasowe zasady nie odpowiadają realiom i sprzyjają konfliktom. To właśnie te sygnały stały się impulsem do zmian, które powoli wchodzą w życie.

Nowe podejście do rozliczeń. Zarządcy dostali konkretne narzędzia
W odpowiedzi na narastające spory wprowadzono rozwiązania, które mają ujednolicić system rozliczania kosztów ciepła i ograniczyć nadużycia. Zarządcy nieruchomości zyskali możliwość stosowania nowych mechanizmów, które nie opierają się wyłącznie na deklaracjach lokatorów czy ręcznych odczytach.
Kluczową rolę zaczynają odgrywać zdalne systemy pomiarowe, które pozwalają na dokładniejsze monitorowanie zużycia energii cieplnej w całym budynku. Proces ich wdrażania odbywa się stopniowo, a część wspólnot już teraz korzysta z nowego modelu rozliczeń. Inne mają jeszcze czas na dostosowanie się do nadchodzących zmian.
Nowe zasady budzą jednak emocje. Eksperci zwracają uwagę, że sztywne rozwiązania mogą nie uwzględniać specyfiki poszczególnych lokali. Położenie mieszkania w bryle budynku, liczba ścian zewnętrznych czy ekspozycja na wiatr nadal mają ogromny wpływ na straty ciepła. Czy nowe regulacje faktycznie rozwiążą problem, czy tylko przeniosą go w inne miejsce?
Tu zapadają kluczowe decyzje. Minimalna opłata za ogrzewanie i obowiązkowe liczniki
Zgodnie z nowymi zasadami, nawet osoby z całkowicie zakręconymi kaloryferami nie unikną opłat za ogrzewanie. Wprowadzona została minimalna opłata za ciepło, która musi wynosić co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych ogrzewania, niezależnie od faktycznego zużycia.
Oznacza to, że rachunek będzie naliczany nawet wtedy, gdy grzejniki pozostaną zimne przez cały sezon. Celem tego rozwiązania jest ograniczenie pasożytnictwa cieplnego i bardziej sprawiedliwy podział kosztów między wszystkich mieszkańców budynku.
Równolegle ustawodawca wprowadził obowiązek montażu zdalnych liczników ciepła. Wszystkie budynki wielorodzinne muszą zostać wyposażone w takie urządzenia najpóźniej do początku 2027 roku. Spółdzielnie i wspólnoty, które nie zdążą z modernizacją, będą musiały liczyć się z konsekwencjami administracyjnymi.
W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o rzekomych mandatach za zakręcone kaloryfery, sięgających kilkuset złotych. W rzeczywistości system nie opiera się na karach, lecz na obowiązkowym udziale w kosztach utrzymania normatywnej temperatury, która w mieszkaniach powinna wynosić minimum 20 stopni Celsjusza.

Rachunek za ogrzewanie nadal składa się z:
- części stałej, naliczanej od metrażu lokalu,
- części zmiennej, zależnej od zużycia i zasad przyjętych przez zarządcę.
Jeśli lokator uzna, że naliczone koszty są nieprawidłowe, przysługuje mu procedura reklamacyjna. W pierwszej kolejności sprawę rozpatruje zarządca budynku we współpracy z firmą rozliczeniową. W przypadku braku porozumienia możliwe jest skierowanie sprawy na drogę sądową.
Zmiany w rozliczaniu ogrzewania oznaczają koniec prostych sposobów na unikanie kosztów. Minimalna opłata za ogrzewanie, zdalne liczniki i nowe zasady podziału kosztów mają uporządkować system, ale jednocześnie mogą zwiększyć rachunki części lokatorów. Jedno jest pewne — nawet przy zakręconych kaloryferach odpowiedzialności za ciepło w budynku nie da się już całkowicie uniknąć.