Nie żyje bankowiec Wojciech Hann. Wstrząsające okoliczności śmierci. "Nie możemy w to uwierzyć"
W wieku 61 lat odszedł Wojciech Hann. Informacja pojawiła się nagle i wywołała ogromne poruszenie wśród ludzi biznesu, nauki i dawnej opozycji. Trudno pogodzić się z okolicznościami tej straty, zwłaszcza że wszystko wydarzyło się z dala od kraju. Wiele osób podkreśla, że jeszcze niedawno znany bankowiec był aktywny zawodowo i pełen planów. Głos zabierają przyjaciele, współpracownicy i dawni towarzysze drogi, którzy z trudem przyjęli wiadomość o tragicznym wypadku.
- Nie żyje Wojciech Hann. Wiadomość, która sparaliżowała środowisko
- Kim był Wojciech Hann? Życie pełne zaangażowania i konsekwencji
- Tragiczna śmierć w Gruzji. “Nie możemy w to uwierzyć”
Nie żyje Wojciech Hann. Wiadomość, która sparaliżowała środowisko
W świecie finansów rzadko zdarzają się momenty, które na chwilę zatrzymują codzienny rytm pracy, spotkań i decyzji. Tym razem było inaczej. Informacja o śmierci Wojciecha Hanna, która w piątkowy wieczór zaczęła krążyć w mediach i wśród współpracowników, wywołała szok oraz niedowierzanie. Reakcje były natychmiastowe - od krótkich, emocjonalnych wpisów po dłuższe wspomnienia osób, które miały okazję współpracować z tym człowiekiem przez lata.
Nie chodziło wyłącznie o zawodową pozycję. Wojciech Hann był postacią, która łączyła różne środowiska: biznes, akademię, działalność społeczną i opozycję demokratyczną sprzed lat. Bankowiec, były prezes Banku Ochrony Środowiska, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, a także działacz opozycji solidarnościowej zmarł w wieku 61 lat. Wielu podkreślało, że trudno wskazać inną osobę o tak szerokim spektrum doświadczeń i kontaktów.
Szczególnie mocno wybrzmiewały głosy mówiące o energii, determinacji i umiejętności działania pod presją czasu. Współpracownicy zgodnie zaznaczali, że był kimś, kto potrafił pociągnąć za sobą innych i przekuć idee w konkretne działania. Dlatego wiadomość o jego śmierci była dla wielu ciosem, którego nikt się nie spodziewał.

Kim był Wojciech Hann? Życie pełne zaangażowania i konsekwencji
Hann pochodził z Wrocławia, był absolwentem fizyki na Uniwersytecie Wrocławskim, z którym przez lata pozostawał związany. Ukończył również MBA na University of Rochester. Był związany ze środowiskiem akademickim, uczestniczył w inicjatywach studenckich i współtworzył niezależne projekty wydawnicze. Znajomi z tamtych lat podkreślają, że już wtedy wyróżniał się konsekwencją i ogromnym poczuciem odpowiedzialności. Gdy podejmował się jakiegoś zadania, traktował je poważnie – niezależnie od tego, czy chodziło o działalność społeczną, czy później o projekty stricte biznesowe.
Zanim Wojciech Hann trafił do świata finansów, jego droga była daleka od oczywistej. To historia człowieka, który w młodości aktywnie angażował się w działalność opozycyjną, nie unikając ryzyka i konsekwencji. W czasach PRL brał udział w kolportażu wydawnictw podziemnych, był współtwórcą solidarnościowych pism oraz redaktorem podziemnych publikacji. Wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez SB.
Z czasem jego zawodowa ścieżka skierowała się w stronę bankowości inwestycyjnej oraz finansowania przedsiębiorstw. To tam dał się poznać jako skuteczny menedżer i strateg, który potrafił łączyć twarde dane z długofalowym myśleniem. W swojej karierze zawodowej pracował m.in. w UniCredit Markets & Investment Banking, Deloitte oraz Ipopema Securities, zajmując się bankowością inwestycyjną i finansowaniem przedsiębiorstw. Mimo osiągnięć nie odcinał się od przeszłości ani od ludzi, z którymi zaczynał swoją drogę.
Właśnie ta spójność życiorysu sprawiła, że dla wielu był postacią wyjątkową. Kiedy więc pojawiła się informacja o jego nagłej śmierci, pytania o okoliczności stały się nieuniknione.

Tragiczna śmierć w Gruzji. “Nie możemy w to uwierzyć”
Informację o jego śmierci potwierdzili bliscy oraz osoby z jego otoczenia. Znany polski bankowiec zginął w tragicznych okolicznościach w Gruzji, gdzie doszło do śmiertelnego wypadku narciarskiego.
Nie możemy w to uwierzyć, taka tragiczna śmierć – powiedziała prof. Bożena Szaynok dla „Gazety Wyborczej”, nie kryjąc emocji.
Wspomnienia publikowane przez „Wyborczą” pokazują, jak wielki wpływ miał na ludzi wokół siebie. Paweł Skrzywanek, jego przyjaciel z czasów studenckich, tak opisywał Wojciecha Hanna:
Wiecznie w pędzie, wiecznie w niedoczasie, ale bardzo zaangażowany. Świetny organizator, zawsze przygotowany. Żartowaliśmy, że jest niczym Wielki Zderzacz Hadronów – wspominał Paweł Skrzywanek na łamach „Gazety Wyborczej”.
Śmierć Wojciecha Hanna to ogromna strata nie tylko dla świata finansów, ale również dla środowisk akademickich i dawnych działaczy opozycji. Jego biografia łączyła odwagę, konsekwencję i profesjonalizm. Tragiczne okoliczności wypadku w Gruzji sprawiły, że informacja o jego odejściu poruszyła tysiące osób, które zapamiętają go jako człowieka energii, idei i odpowiedzialności.