biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Mit zbrojeń i brutalna prawda o socjalu. Ekspert grzmi: "Rząd ukrywa miliardy"
Maciej Wapiński
Maciej Wapiński 04.02.2026 14:39

Mit zbrojeń i brutalna prawda o socjalu. Ekspert grzmi: "Rząd ukrywa miliardy"

Mit zbrojeń i brutalna prawda o socjalu. Ekspert grzmi: "Rząd ukrywa miliardy"
Fot. Rafal Olkis/Getty Images/Canva

Polska gospodarka znalazła się w kleszczach paradoksu: wydajemy rekordowe sumy, a mimo to kluczowe sektory państwa alarmują o braku środków. O kulisach dziury budżetowej i „kreatywnej księgowości” w rozmowie z Maciejem Wapińskim dla portalu BiznesInfo.pl opowiedział Mateusz Michnik, ekspert Fundacji FOR.

  • Polska przeznacza na wydatki publiczne w relacji do PKB więcej niż kraje skandynawskie
  • Głównym motorem napędowym zadłużenia nie są wydatki na zbrojenia
  • Poczucie degradacji usług publicznych wynika z nieefektywnej alokacji pieniędzy

To nie armia nas tyle kosztuje!

W debacie publicznej dominuje przekonanie, że gigantyczny deficyt budżetowy to cena, jaką musimy płacić za bezpieczeństwo w obliczu wojny na Ukrainie. Jednak rzut oka w arkusze kalkulacyjne Ministerstwa Finansów odziera nas ze złudzeń. Choć modernizacja armii jest faktem i pochłania miliardy, to nie czołgi Abrams czy wyrzutnie HIMARS są głównym winowajcą obecnego stanu finansów państwa. Eksperci wskazują na znacznie głębszy, systemowy problem, który narastał latami.

Analiza struktury wydatków ujawnia, że Polska wpadła w spiralę wydatków sztywnych i transferów bezpośrednich. Programy takie jak 800 plus, „babciowe” czy wprowadzane renty wdowie to ogromne obciążenie, które trudno wycofać ze względów politycznych. Co więcej, do tego dochodzą rosnące koszty zatrudnienia w szeroko pojętym sektorze publicznym oraz obsługa długu, która – ze względu na wysokie stopy procentowe – stała się jedną z najdroższych pozycji w budżecie.

– To jest straszna rzecz, że w relacji do PKB wydajemy więcej niż kraje skandynawskie, mamy deficyt ponad 6 % PKB i otrzymujemy informację, że nauka jest niedofinansowana, że szkolnictwo jest niedofinansowane, czy ochrona zdrowia – podkreśla Mateusz Michnik w rozmowie z BiznesInfo.pl. 

To zdanie najlepiej obrazuje absurd obecnej sytuacji: mamy pieniądze „skandynawskie”, ale jakość usług pozostaje daleko w tyle za tamtejszymi standardami.

Kreatywna księgowość, czyli jak ukryć miliardy

Kolejnym mrocznym rozdziałem w historii polskich finansów jest sposób, w jaki rząd raportuje zadłużenie. Termin „kreatywna księgowość” przestał być jedynie złośliwym komentarzem publicystów, a stał się mierzalnym zjawiskiem ekonomicznym. Jednym z najbardziej niepokojących wskaźników jest tzw. stock-flow adjustment. W normalnych warunkach to techniczna różnica między przyrostem długu a deficytem. W Polsce jednak, od czasów pandemii, wskaźnik ten puchnie w tempie niespotykanym w innych krajach Unii Europejskiej.

– Innym takim zjawiskiem, które jest problematyczne, jest drastyczny wzrost kreatywnej księgowości w finansach publicznych – alarmuje Mateusz Michnik. 

Mechanizm jest prosty, choć zabójczy dla przejrzystości: wydatki wypycha się poza oficjalny budżet do funduszy celowych zarządzanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Dzięki temu rząd może chwalić się przed krajową opinią publiczną mniejszym deficytem, podczas gdy realne zobowiązania państwa rosną w cieniu, z dala od kontroli parlamentarnej.

Problem polega na tym, że taka metoda zarządzania finansami to granie w „trzy karty” z rynkami finansowymi. Choć krajowa definicja długu może być modyfikowana niemal dowolnie przez ustawodawcę, to instytucje międzynarodowe i inwestorzy patrzą na metodologię unijną (ESA), która obejmuje cały sektor instytucji rządowych i samorządowych. Rozziew między tymi dwiema wartościami jest dziś największy w historii.

Obiecanki cacanki, a luka budżetowa rośnie

Wielu obserwatorów liczyło na to, że zmiana władzy przyniesie „wielkie sprzątanie” w finansach publicznych. Zapowiedzi przywrócenia praworządności budżetowej i likwidacji pozabudżetowych funduszy były jednym z fundamentów programu nowej koalicji. Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Prognozy Ministerstwa Finansów wskazują, że zamiast konsolidacji i przejrzystości, czekają nas kolejne lata życia „na kredyt”, którego pełnej skali przeciętny obywatel może nie dostrzegać.

Najbardziej uderzający jest fakt, że luka między długiem liczonym metodą krajową a unijną nie tylko nie zniknie, ale według oficjalnych dokumentów ma się wręcz powiększać. To oznacza, że struktura finansowania państwa staje się jeszcze mniej czytelna dla przeciętnego podatnika. Bez pełnego obrazu sytuacji trudno o rzetelną debatę o tym, czy Polskę stać na kolejne obietnice wyborcze.

– O ile rząd Donalda Tuska deklarował przywrócenie praworządności budżetowej w zakresie finansów publicznych, w zakresie funduszy pozabudżetowych, to niestety według prognoz Ministerstwa Finansów ta luka pomiędzy unijną a krajową metodologią będzie się zwiększać – dodaje w wywiadzie dla BiznesInfo.pl Mateusz Michnik.

Sytuacja, w której wydajemy ogromne pieniądze, a obywatele wciąż muszą stać w kolejkach do lekarzy i narzekają na poziom edukacji, świadczy o jednym: system jest dziurawy. Zamiast budować nowoczesne państwo usługowe, kupujemy spokój społeczny za gotówkę, którą i tak będziemy musieli oddać z odsetkami. Polska gospodarka stoi u progu wielkiego testu – albo nauczymy się efektywnie wydawać to, co mamy, albo „skandynawskie wydatki” doprowadzą nas do bardzo nieskandynawskiego kryzysu.

Źródło: BiznesInfo

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: PKB Budżet dług
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: