Mieszkasz w bloku? Wielu Polaków popełnia ten błąd, grożą surowe kary
Wydaje się, że to zwykły przedmiot codziennego użytku, który pomaga oszczędzić pieniądze. Jednak dla służb ratunkowych i nadzoru budowlanego to "wyrok" wydany na bezpieczeństwo całego bloku. Wiele osób wciąż nie ma pojęcia, że trzymając to w swojej kuchni, ryzykują nie tylko ogromną grzywną, ale i więzieniem. Spółdzielnie ruszają z masowymi kontrolami, a przepisy w tej kwestii są bezlitosne.
W dobie rosnących kosztów życia szukamy alternatyw, by podreperować domowy budżet. Często nie zdajemy sobie jednak sprawy, że jedna decyzja podjęta "dla wygody" może zakończyć się niewyobrażalną tragedią. Służby mundurowe oraz zarządcy nieruchomości od Tatr aż po Bałtyk biją na alarm – nieświadomość lokatorów przestała być wymówką.
- W razie nieszczęścia ubezpieczyciel nie wypłaci Ci ani grosza
- Jeżeli budynek ma więcej niż 4 kondygnacje, posiadanie tego w mieszkaniu jest nielegalne
- Żelazne zasady montażu w określonych przypadkach
Prawo mówi jasno i nie bierze jeńców
Podstawą dla restrykcyjnych działań zarządców nieruchomości jest § 157 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. To właśnie ten dokument stanowi "biblię" bezpieczeństwa pożarowego w Polsce. Przepisy wprowadzają tutaj tzw. zasadę wzajemnego wykluczania.
Nie można w jednym budynku stosować jednocześnie gazu z sieci oraz gazu płynnego (z butli). Dlaczego? Ponieważ w razie awarii służby ratunkowe muszą mieć jasność, z jakim zagrożeniem walczą. Co więcej, prawo kategorycznie zabrania wnoszenia butli do obiektów mających więcej niż cztery kondygnacje nadziemne. Jeśli mieszkasz w wieżowcu – butla jest u Ciebie nielegalna, bez względu na to, czy masz instalację gazową w ścianach, czy nie.
Spółdzielnie, jak ta w Zakopanem, regularnie rozsyłają pisma do lokatorów. Powód jest prosty: jeden nieodpowiedzialny sąsiad może doprowadzić do katastrofy, która zmiecie z powierzchni ziemi cały pion mieszkań.

Kiedy butla jest legalna?
Istnieją sytuacje, w których korzystanie z gazu płynnego jest dopuszczalne, ale obwarowane szeregiem technicznych rygorów. Dotyczy to wyłącznie tzw. budynków niskich (do 4 kondygnacji włącznie), w których nie ma doprowadzonej sieci gazowej.
Jeśli spełniasz ten warunek, musisz pamiętać o "żelaznych zasadach" montażu:
- Limit ilościowy: W jednym lokalu mogą znajdować się maksymalnie dwie butle (każda do 11 kg).
- Pozycja: Butla musi stać pionowo. Układanie jej "na boku", by "wycisnąć resztki gazu", to prosty przepis na nieszczelność i tragedię.
- Dystans od ciepła: Butla musi znajdować się co najmniej 1,5 metra od grzejników, pieców i innych źródeł ciepła. Temperatura w pomieszczeniu nie może przekroczyć 35°C.
- Atestowane łącza: Zapomnij o starych, sparciałych wężach. Przewód elastyczny musi mieć certyfikat, długość do 3 metrów i wytrzymałość na ciśnienie minimum 300 kPa.
"Cichy zabójca" na dole schodów
Dlaczego strażacy tak bardzo boją się butli w blokach? Odpowiedź tkwi w fizyce. Gaz propan-butan jest znacznie cięższy od powietrza. O ile gaz ziemny (metan) w razie nieszczelności ulatuje w górę i może zostać wywiany przez wentylację, o tyle gaz z butli zachowuje się jak niewidzialna ciecz.
W przypadku awarii gaz gromadzi się przy podłodze, przenika przez nieszczelności w stropach i "spływa" do piwnic lub studzienek kanalizacyjnych. Tam może zalegać godzinami, czekając na jedną iskrę – np. z włącznika światła lub lodówki. Efekt? Eksplozja, która potrafi wyrwać ściany nośne budynku.
Prezes Zakopiańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Ronald Szczygieł, w rozmowach z mediami nie kryje, że naruszanie tych norm to wykroczenie. Ale na mandacie się nie kończy. Jeśli dojdzie do wybuchu, sprawca odpowiada karnie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. To realne widmo więzienia.
Co zamiast gazu?
Mieszkańcy wysokich bloków, którzy nie mają dostępu do sieci, nie są pozostawieni bez wyjścia, choć zmiana przyzwyczajeń bywa bolesna dla portfela. Jedyną legalną drogą jest przejście na zasilanie elektryczne.
Najpopularniejsze alternatywy to:
- Płyty indukcyjne: Najbezpieczniejsze, najszybsze, ale wymagające odpowiednich naczyń i często wzmocnionej instalacji elektrycznej.
- Klasyczne kuchnie elektryczne: Tańsze w zakupie, choć generujące wyższe rachunki za prąd.
Pamiętajmy, że bezpieczeństwo nie ma ceny. Straż Pożarna i policja apelują: jeśli czujesz zapach gazu na klatce schodowej lub wiesz, że sąsiad w wieżowcu korzysta z butli – reaguj. To nie "uprzejmie donoszę", to dbanie o własne życie.