Mateusz Morawiecki popełnił ten błąd, który popełnił wcześniej Kuchciński
wikimedia.org/KPRM
Autor Przemysław Terlecki - 21 Sierpnia 2019

Samoloty dalej jak taksówki. Morawiecki prywatnie, ale ze statusem HEAD

Mateusz Morawiecki, premier RP, nie daje dobrego przykładu. Szef rządu Prawa i Sprawiedliwości popełnił bowiem ten sam błąd, co Marek Kuchciński. Sprawa jest o tyle szokująca i kontrowersyjna, że zrobił to po głośnej aferze z byłym marszałkiem Sejmu w roli głównej.

Mateusz Morawiecki najwyraźniej nie wyciągnął wniosków z afery, którą rozpętał były już marszałek Sejmu, Marek Kuchciński albo czuje, że problemy Kuchcińskiego go nie dotyczą. Dlaczego? Jak podaje bowiem Gazeta Wyborcza, premier zafundował sobie podróż o statusie HEAD, jednak była to podróż w celach prywatnych. Jak podaje Wyborcza, tydzień temu Morawiecki zafundował sobie powrót z pogrzebu znajomego samolotem o właśnie takim statusie.

Sytuacja miała miejsce 12 sierpnia, jak podaje dziennik. Morawiecki zjawił się we Wrocławiu o 13:00 rządową kolumną, by stawić się na pogrzebie przyjaciela z "Solidarności Walczącej", Romualda Lazarowicza. Choć wizyta miała charakter prywatny, około 17:00 Morawiecki już siedział w rządowym gulfstreamie, który czekał na niego na wrocławskim lotnisku od 15:30.

Maszyna do Wrocławia przyleciała zwykłym wojskowym lotem, ale premiera do stolicy zabierała już ze statusem HEAD, który przeznaczony jest tylko dla oficjalnych podróży 4 najważniejszych osób w państwie - prezydenta, premiera, marszałka Sejmu i marszałka Senatu.

Mateusz Morawiecki gulfstreamem z pogrzebu przyjaciela

Nie mieliśmy pojęcia, po kogo przyleciał ten samolot. Jego lot do Wrocławia był zgłoszony jako zwykły lot wojskowy. Uznaliśmy więc, że to po prostu jeden z tych lotów treningowych, które od czasu do czasu wykonują rządowymi maszynami piloci - relacjonował dla Wyborczej pracownik lotniska.

Co ciekawe, samo KPRM oświadczyło, że był to lot ze statusem HEAD. Co więcej, przyznał to także Paweł Łukaszewicz, rzecznik Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Sprawa jest o tyle szokująca, że nadużycie lotu o statusie HEAD miało miejsce w 4 dni po dymisji marszałka Kuchcińskiego, który wywołał aferę Air Kichciński.

Wszelkie pytania, z którymi Wyborcza skierowała się do KPRM na temat sensowności nadania takiego statusu lotowi prywatnemu kancelaria jednak zbyła. Jak podaje Wyborcza, nie udzielono nawet odpowiedzi na to, kto prócz Morawieckiego znajdował się na pokładzie gulfstreama.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News