Książeczki mieszkaniowe na nowych zasadach
Pixabay/pasja1000
Autor Maria Glinka - 3 Lutego 2021

Możesz uzyskać nawet 10,2 tys. zł. Trzeba przedłożyć jeden stary dokument

Książeczki mieszkaniowe były popularną metodą oszczędzania w PRL. Choć od lat zalegają w starych szufladach to środki na nich zgromadzone wcale nie są bezwartościowe. W styczniu wdrożono nowe przepisy i rozszerzono listę aktywności, dzięki którym można otrzymać premię z peerelowskich książeczek.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym były książeczki mieszkaniowe
  • Z jakimi problemami przez lata zmagali się ich posiadacze
  • Jakie nowe przepisy wdrożono w tej sprawie

Książeczki mieszkaniowe - problematyczne oszczędzanie rodem z PRL

Książeczki mieszkaniowe miały zabezpieczać finansowo Polaków, którzy odkładali pieniądze na przyszłe lokum. W 1958 r. wydano słynną uchwałę „65”, która sprawiła, że książeczki mieszkaniowe miały mieć realną wartość. Od tego roku oszczędzający Polacy mogli liczyć na premię gwarancyjną. To właśnie dzięki niej byli pewni, że wkład do wysokości 50 proc. kosztów budowy lub uzyskania mieszkania o powierzchni 85 mkw. utrzyma swoją wartość.

Mechanizm przeliczania nie był skomplikowany. Zasady wskazywały, że obywatel otrzymywał premię gwarancyjną, której wysokość wynosiła dokładnie tyle, na ile metrów mieszkania w danym roku zaoszczędził. Książeczki mieszkaniowe były powszechnie stosowane w dużych miastach - Polacy w ten sposób odkładali pieniądze na mieszkania lokatorskie lub własnościowe. W tamtych czasach nie wiele osób mogło sobie pozwolić na kupno lokalu na warunkach komercyjnych.

W 1989 r. książeczki mieszkaniowe odeszły do historii wraz z komunizmem. Rezultat? Kilka milionów obywateli, którzy uzbierali między 10 a 20 proc. kosztów budowy mieszkania wymaganych przez spółdzielnie. Następnie nadeszła hiperinflacja i denominacja. Wszystko to sprawiło, że książeczki mieszkaniowe z lat 70. i 80. były praktycznie bezwartościowe.

Dlatego też z pomocą przyszedł Rzecznik Praw Obywatelskich. Po jego interwencji w 1993 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę, na mocy której ścieżka sądowa dla poszkodowanych obywateli została zamknięta, a obowiązek ustalenia waloryzacji premii gwarancyjnej spadł na barki państwa. Interia podaje, że w tamtym czasie w posiadaniu książeczek mieszkaniowych było ok. 5 mln Polaków. Wartość środków na nich zgromadzonych mogła sięgać nawet pół miliarda złotych.

Do rozwiązywania problemów przystępowały kolejne rządy. Dla przykładu między 1990 a 1995 r. właściciele książeczek mieszkaniowych mogli otrzymać rekompensatę, która była warta tyle samo co 5 mkw. lokalu. Od 1996 r. kwestię tę reguluje ustawa o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych oraz niektórych innych ustaw.

Książeczki mieszkaniowe mogą nadal wesprzeć finanse Polaków

Obecnie na próżno szukać posiadacza książeczki mieszkaniowej, który liczyłby na obiecaną w czasach PRL waloryzację. Większość obywateli stara się jedynie odzyskać odłożone środki i pobrać premię gwarancyjną, której uśredniona wysokość wynosi ok. 10,2 tys. zł.

Jednak każdy, kto chce uzyskać premię, musi najpierw spełnić jeden z celów mieszkaniowych, które wymienia ustawa. Od 19 stycznia 2021 r. obowiązują nowe przepisy w tej materii. Krąg aktywności, dzięki którym można zdobyć pieniądze uległ znacznemu rozszerzeniu.

Posiadacze książeczek mieszkaniowych mogą liczyć na premię gwarancyjną, pod warunkiem że:

  • zakupią mieszkanie lub wybudują dom,
  • uzyskają odrębną własność lokalu mieszkalnego powstałego w drodze przebudowy, nadbudowy lub rozbudowy budynku mieszkalnego bądź pomieszczeń niemieszkalnych,
  • zaciągną kredyt na dom lub mieszkanie (pieniądze są doliczane do wkładu własnego),
  • wpłacą kaucję za mieszkanie najęte od towarzystwa budownictwa społecznego w wysokości przekraczającej 3 proc. wartości odtworzeniowej lokalu,
  • zakupią ułamkową część (co najmniej ¼ udziału) mieszkania spółdzielczego o statusie własnościowym lub domu w spółdzielni,
  • zawrą umowę najmu instytucjonalnego z dojściem do własności - premia miałaby trafić do beneficjentów po 12 miesiącach od zawarcia takiego kontraktu, a wpłata na poczet wykupu mieszkania musiałby przekroczyć 3 proc. wartości odtworzeniowej lokalu (takie umowy oferuje Fundusz Mieszkań dla Rozwoju w ramach programu „Mieszkanie Plus”),
  • przekazywali opłatę z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego gruntu w prawo własności przez co najmniej 5 lat,
  • wymienią okna (przynajmniej dwa, jeśli w mieszkaniu jest więcej niż jedno) oraz zamontują lub zmodernizują instalację: gazową, elektryczną lub wodno-kanalizacyjną,
  • zrealizują przedsięwzięcie termomodernizacyjne, czyli np. ocieplą dom lub wymienią urządzenie, które służy do ogrzewania budynku, jednak koszty materiałów budowlanych, urządzeń lub usług muszą wynieść minimum 6 tys. zł.

Co poza tym należy zrobić, aby uzyskać premię? Nowa ustawa nakłada na posiadaczy książeczek mieszkaniowych obowiązek rejestracji w PKO BP. Najbardziej dogodnym terminem na złożenie niezbędnych dokumentów jest 2021 r. lub 2022 r. Zasady wskazują, bowiem, że osoby, które zarejestrują książeczki mieszkaniowe po 1 stycznia 2023 r. nie otrzymają premii gwarancyjnej wcześniej niż w 2024 r.

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj biznesinfo.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News