biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > IJHARS wziął pod lupę popularny produkt, wnioski zatrważające. Polacy piją to na potęgę
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 11.04.2026 07:20

IJHARS wziął pod lupę popularny produkt, wnioski zatrważające. Polacy piją to na potęgę

IJHARS wziął pod lupę popularny produkt, wnioski zatrważające. Polacy piją to na potęgę
Fot. pixelshot/Canva

Choć Polska nie jest krajem o tradycjach upraw krzewu herbacianego, to statystyczny mieszkaniec nadwiślańskiego kraju nie wyobraża sobie dnia bez filiżanki gorącego naparu. Rynek ten, wart miliardy złotych, wydaje się stabilny i bezpieczny, jednak najnowsze doniesienia państwowych kontrolerów rzucają zupełnie nowe światło na to, co ląduje w naszych imbrykach.

  • Fałszywe herbaty na polskich półkach sklepowych
  • Zanieczyszczenia i składniki niezgodne z oznaczeniem to tylko początek problemów
  • IJHARS alarmuje: nieprawidłowości wykryto w co trzecim opakowaniu

Fałszywe herbaty na polskich półkach sklepowych

Problem jakości żywności w Polsce często kojarzony jest z produktami wysoko przetworzonymi, jednak tym razem rządowa Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych postanowiła sprawdzić segment pozornie prosty: herbaty oraz herbatki owocowe.

Wyniki przeprowadzonej kontroli są co najmniej alarmujące, ponieważ obnażają skalę kreatywności producentów w nazewnictwie produktów. Najpoważniejszym uchybieniem, z punktu widzenia definicji handlowej, było nazywanie „herbatą” wyrobów, które w swoim składzie nie posiadały ani jednego grama liści rośliny Camellia sinensis. Zgodnie z przepisami, nazwa „herbata” (napar z liści krzewu herbacianego) jest zarezerwowana wyłącznie dla konkretnych gatunków, takich jak czarna, zielona czy biała.

Uwaga: herbata jest zwolniona z obowiązku podawania informacji o wartości odżywczej, jednak w przypadku herbat z dodatkami, np. owocami, podanie informacji o wartości odżywczej jest obowiązkowe. - czytamy na stronie gov.pl

IJHARS wziął pod lupę popularny produkt, wnioski zatrważające. Polacy piją to na potęgę
Fot. pixelshot/Canva

Wszelkie napary bazujące wyłącznie na suszonych owocach lub ziołach powinny być precyzyjnie określane jako „herbatki owocowe” lub „herbatki ziołowe”. To rozróżnienie nie jest jedynie semantyczną zabawą – to kluczowa informacja dla klienta, który płaci za konkretne właściwości napoju. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że producenci często używali nazw wymyślonych lub niepełnych, które miały sugerować wyższą szlachetność produktu, niż wynikało to z faktycznej zawartości pudełka.

W dobie rosnącej świadomości żywieniowej, takie działania są postrzegane jako wprowadzanie w błąd, szczególnie gdy konsument szuka napoju o konkretnym działaniu pobudzającym lub antyoksydacyjnym, a otrzymuje jedynie aromatyzowany susz owocowy.

Zanieczyszczenia i składniki niezgodne z oznaczeniem to tylko początek problemów

Jeśli błędy w nazewnictwie można uznać za kwestię etykietowania, to wyniki badań laboratoryjnych dotykają już bezpośrednio fizycznej jakości towaru. Inspektorzy IJHARS pobrali do analizy 148 próbek, z których niemal co dziesiąta (10 proc.) nie spełniła rygorystycznych parametrów fizykochemicznych. Co dokładnie wykryto w laboratoriach?

Lista uchybień jest długa i obejmuje między innymi obecność zanieczyszczeń mineralnych oraz zawyżoną zawartość cukrów, która była niezgodna z deklarowaną na opakowaniu tabelą wartości odżywczych. To szczególnie istotne dla osób monitorujących podaż kalorii lub zmagających się z cukrzycą. Ponadto, w wielu partiach stwierdzono zawyżoną wilgotność, co może negatywnie wpływać na trwałość produktu i sprzyjać rozwojowi drobnoustrojów.

Informacje umieszczone na etykiecie herbaty muszą być zgodne z ogólnymi przepisami dotyczącymi znakowania żywności (rozporządzenie 1169/2011). - podaje gov.pl

IJHARS wziął pod lupę popularny produkt, wnioski zatrważające. Polacy piją to na potęgę
Fot. Rido/Canva

Szokujące okazały się również wyniki dotyczące faktycznego składu mieszanek. W niektórych produktach brakowało kluczowego, deklarowanego na froncie opakowania składnika, a w innych dochodziło do kuriozalnych podmian – zamiast obiecanej żurawiny, w środku znajdowała się znacznie tańsza porzeczka. Tego typu praktyki to klasyczny przykład zjawiska określanego jako zafałszowanie żywności, mającego na celu obniżenie kosztów produkcji kosztem nieświadomego odbiorcy. 

Konsument kupujący „herbatę z wiśnią” ma prawo oczekiwać, że owoc ten stanowi realny dodatek, tymczasem braki w informacjach o procentowej zawartości składników (wskaźnik QUID – ilościowa deklaracja składników) były nagminne. Brak instrukcji przygotowania czy błędy w datach minimalnej trwałości to tylko dopełnienie obrazu chaosu, jaki panuje w części zakładów produkcyjnych.

Zobacz też: Specjalny bonus powitalny od Auchan. Ujawniono, co znajduje się w paczkach dla nowych pracowników

IJHARS alarmuje: nieprawidłowości wykryto w co trzecim opakowaniu

Skala nieprawidłowości zmusiła inspektorów do podjęcia zdecydowanych kroków prawnych. Kontrola objęła 87 podmiotów zajmujących się zarówno produkcją, jak i sprzedażą detaliczną. Efekt? Nieprawidłowości stwierdzono w co trzecim z nich (33,3 proc.). Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w przypadku samego znakowania opakowań – tutaj błędy wykryto na niemal co trzecim pudełku (27,9 proc. skontrolowanych partii).

W obliczu tak masowych uchybień, Inspekcja nałożyła na nierzetelnych przedsiębiorców sankcje przewidziane w obowiązujących przepisach, co w praktyce oznacza dotkliwe kary finansowe oraz nakazy wycofania partii towaru z obrotu lub ich ponownego etykietowania. 

IJHARS przypomina, że każdy produkt musi mieć jasną metrykę: nazwę wskazującą na rodzaj (czarna, aromatyzowana), formę (liściasta, ekspresowa) oraz pełny wykaz składników z uwzględnieniem ich procentowego udziału. Klient musi wiedzieć nie tylko, co pije, ale także skąd dany produkt pochodzi i jak długo może być bezpiecznie przechowywany. Czy ta lekcja wpłynie na rynek? Statystyki pokazują, że systematyczne kontrole są jedynym skutecznym narzędziem dyscyplinującym branżę spożywczą.

Czytanie etykiet nie jest już tylko domeną fanatyków zdrowego stylu życia, ale koniecznością, by nie dać się oszukać w trakcie codziennych zakupów. Prawdziwa herbata musi bronić się składem, a nie jedynie kolorowym nadrukiem na tekturowym pudełku.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: