Historyczny ścisk w nowym sondażu. Tyle brakuje opozycji do przejęcia władzy
Nowy sondaż partyjny pokazuje wyjątkowo napięty układ sił na polskiej scenie politycznej. Żaden z głównych obozów nie może dziś mówić o bezpiecznej przewadze, a walka o przyszłą większość sejmową robi się coraz bardziej wyrównana. To o tyle ważne, że w tle są spadające notowania części największych ugrupowań, rosnąca grupa niezdecydowanych i coraz większa rola mniejszych partii.
- Nowy sondaż pokazuje napięcie w polityce
- Wyniki sondażu pokazują ścisk. Lider jest jeden, ale większości nadal nie ma
- O wyniku wyborów mogą zdecydować nie liderzy, lecz słabsi gracze i wyborcy niezdecydowani
Nowy sondaż pokazuje napięcie w polityce
Badanie, na które dziś powołują się media, zostało przygotowane przez United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski i zrealizowane w dniach 27–29 marca 2026 roku. Sondaż przeprowadzono metodami CATI i CAWI na próbie 1000 osób. Już sam moment publikacji ma znaczenie, bo polska scena polityczna pozostaje rozdrobniona, a dwa największe obozy nie są dziś w stanie narzucić jednoznacznej dominacji.
To ważne także dlatego, że sytuacja po wyborach prezydenckich z 2025 roku wciąż wpływa na układ sił między partiami. Widać spadki części największych ugrupowań, ale nie oznacza to automatycznego przejęcia ich wyborców przez jednego wyraźnego zwycięzcę. Część elektoratu przechodzi do mniejszych formacji, a część trafia do grupy niezdecydowanych. I właśnie dlatego same procenty trzeba czytać ostrożnie, bo równie ważne jak lider rankingu staje się dziś pytanie, kto z kim mógłby realnie stworzyć większość. A teraz konkrety, jak dokładnie rozłożyły się wyniki ostatniego sondażu?

Wyniki sondażu pokazują ścisk. Lider jest jeden, ale większości nadal nie ma
W samym badaniu prowadzi Koalicja Obywatelska z wynikiem 31,1 proc., ale notuje spadek o 1,5 pkt proc. wobec poprzedniego pomiaru. Drugie miejsce zajmuje Prawo i Sprawiedliwość z poparciem 23,3 proc., również niższym niż wcześniej, a podium zamyka Konfederacja z wynikiem 12,6 proc. i największym spadkiem w zestawieniu, bo o 2,1 pkt proc.
Do Sejmu weszłoby łącznie sześć ugrupowań. Poza pierwszą trójką byłyby to jeszcze Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 8 proc., Lewica z poparciem 7,8 proc. oraz PSL, które znalazło się nad progiem z wynikiem 5,1 proc. Poza Sejmem zostałyby Partia Razem z poparciem 3,5 proc. i Polska 2050 z wynikiem 1,9 proc., a niezdecydowani stanowiliby 6,7 proc. badanych.
Najważniejsze liczby z sondażu wyglądają tak:
- KO — 31,1 proc.
- PiS — 23,3 proc.
- Konfederacja — 12,6 proc.
- Konfederacja Korony Polskiej — 8 proc.
- Lewica — 7,8 proc.
- PSL — 5,1 proc.
- Razem — 3,5 proc.
- Polska 2050 — 1,9 proc.
- Niezdecydowani — 6,7 proc.
Jeszcze ciekawsza jest jednak symulacja mandatów przygotowana przez WP na podstawie kalkulatora wyborczego prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wynika z niej, że koalicja KO, Lewicy i PSL miałaby łącznie 230 mandatów. Dokładnie tyle samo zebrałby blok PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Do sejmowej większości potrzeba 231 mandatów, więc obu obozom brakowałoby dokładnie jednego miejsca. Jak ten sondaż może przełożyć się na to, co się stanie podczas nadchodzących wyborów?

O wyniku wyborów mogą zdecydować nie liderzy, lecz słabsi gracze i wyborcy niezdecydowani
To właśnie w tym miejscu zaczyna się najciekawsza część analizy. Taki sondaż nie mówi jeszcze, kto „wygra wybory”, tylko pokazuje, że układ bloków politycznych staje się coraz mniej oczywisty. Lider może być pierwszy w tabeli, ale nadal nie mieć prostego przełożenia na zdolność rządzenia. Z kolei ugrupowania średnie i małe mogą nagle zyskać ogromne znaczenie jako potencjalni koalicjanci.
Prof. Jarosław Flis, cytowany przez WP, zwraca uwagę, że kolejne wybory mogą rozstrzygnąć się nie na sile zwycięzcy, lecz na słabościach konkurentów — podobnie jak, jego zdaniem, stało się w wyborach prezydenckich w 2025 roku. To ważna uwaga, bo przy tak ciasnym układzie nawet niewielki ruch części elektoratu albo błąd jednej kampanii może mieć większe znaczenie niż sam ogólny trend.
Równie istotna jest rosnąca grupa niezdecydowanych. Skoro stanowi już 6,7 proc., to właśnie ci wyborcy mogą w praktyce przesądzić, czy po wyborach któryś obóz zyska brakujący mandat albo kilka mandatów więcej. Wniosek z tego sondażu jest więc prosty: dziś nie ma miejsca na polityczny komfort. Jest ścisk, jest nerwowa równowaga i jest bardzo mały margines błędu. A to oznacza, że przyszła walka o władzę może być rozstrzygana dosłownie na pojedynczych mandatach.