Dostałeś wiadomość z taką ofertą, zignoruj natychmiast. "Numer jeden wśród cyberprzestępstw"
Współczesny złodziej nie nosi kominiarki, lecz posługuje się zaawansowaną socjotechniką i algorytmami sztucznej inteligencji, by wyczyścić konta nieświadomych obywateli. Skala zjawiska poraża, a metody stosowane przez zorganizowane grupy przestępcze stają się coraz bardziej wyrafinowane, uderzając w naszą naturalną chęć zysku oraz zaufanie do osób publicznych.
- Cyberprzestępczość finansowa w Polsce się nasila
- Numer jeden wśród przekrętów finansowym w Polsce
- Wartość wyłudzanych kwot systematycznie rośnie
Cyberprzestępczość finansowa w Polsce się nasila
Cyberprzestępczość finansowa w coraz większym stopniu przypomina dobrze naoliwioną maszynę korporacyjną, w której każdy członek ma ściśle określone zadania. Jak zauważa dr Krzysztof Mucha z Uniwersytetu Opolskiego w rozmowie z PAP, nie są to już działania amatorów, lecz zorganizowanych grup, w których strukturach znajdziemy osoby odpowiedzialne za logistykę, rekrutację tzw. słupów (osób użyczających swoich danych do zakładania kont) oraz doradców prawnych wyszukujących luki w przepisach.
Na szczycie tej piramidy stoją menedżerowie operujący z rajów podatkowych, często poza zasięgiem krajowych organów ścigania. System ten opiera się na tzw. mułach finansowych, które przyjmują środki na swoje rachunki i błyskawicznie przekazują je dalej, co utrudnia namierzenie ostatecznego odbiorcy łupu.
Cyberprzestępczość finansowa w coraz większym stopniu przypomina dobrze zorganizowany biznes, w którym poszczególni członkowie grupy odpowiadają za konkretne przydzielone im zadania - od kontaktu z ofiarą po transfer i legalizowanie pieniędzy uzyskanych z przestępstwa - powiedział PAP dr Krzysztof Mucha, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego w Opolu.

W arsenale oszustów kluczowe miejsce zajmuje socjotechnika (metoda manipulacji wykorzystująca psychologię człowieka). Przestępcy grają na naszych najniższych instynktach, obiecując szybki zysk bez ryzyka i wywołując zjawisko FOMO (ang. fear of missing out), czyli paraliżujący lęk przed utratą niepowtarzalnej okazji inwestycyjnej. Co istotne, ofiarami nie padają wyłącznie osoby naiwne.
Często są to rozsądni ludzie z pokaźnymi oszczędnościami, którzy pod wpływem presji czasu i profesjonalnie przygotowanych komunikatów podejmują irracjonalne decyzje finansowe. Eksperci ostrzegają, że grupy te są niezwykle elastyczne i potrafią dostosować swoje kampanie do kalendarza wypłat świadczeń socjalnych czy zwrotów podatkowych.
Numer jeden wśród przekrętów finansowym w Polsce
Obecnie absolutnym numerem jeden wśród przestępstw finansowych w internecie stały się oszustwa inwestycyjne. Mechanizm jest niemal zawsze zbliżony: ofierze prezentuje się ofertę pomnożenia kapitału na rynku kryptowalut, surowców czy akcji spółek energetycznych, która w rzeczywistości nie istnieje.
Aby uwiarygodnić przekaz, przestępcy coraz chętniej sięgają po technologię deepfake (obrazy i dźwięki generowane przez AI, które łudząco przypominają prawdziwe osoby). Wykorzystują w ten sposób wizerunki znanych dziennikarzy, polityków czy celebrytów, którzy w fikcyjnych nagraniach zachwalają dany produkt finansowy. Taka rekomendacja, opatrzona logotypami zaufanych portali informacyjnych, usypia czujność nawet bardziej doświadczonych internautów.

Dane potrzebne do ataku, takie jak numery telefonów czy adresy e-mail, przestępcy kupują w darknecie (ukrytej części internetu służącej często do nielegalnego handlu). Często są to bazy danych pochodzące z wcześniejszych wycieków z legalnie działających serwisów. Gdy oszust nawiąże kontakt, instruuje ofiarę, by zainstalowała oprogramowanie do zdalnego pulpitu lub przelała środki na tzw. konta techniczne.
W rzeczywistości są to rachunki kontrolowane przez muły finansowe, z których pieniądze natychmiast znikają w sieci transakcji Blik lub są zamieniane na kryptowaluty. Druga pod względem popularności kategoria to wyłudzanie danych kart płatniczych pod pozorem niewinnych ankiet lub konkursów z atrakcyjnymi nagrodami.
Polskie grupy istnieją i działają, ale największe operacje często organizowane są przez osoby pochodzące z innych regionów świata, m.in. z części krajów Afryki czy Azji. W takich przypadkach kontakt odbywa się najczęściej poprzez wiadomości tekstowe lub e-maile - podkreślał dr Krzysztof Mucha w rozmowie z PAP.
Zobacz też: Wielki protest sparaliżuje lotniska. Setki lotów mogą zostać odwołane
Wartość wyłudzanych kwot systematycznie rośnie
Choć statystyki pokazują, że liczba klasycznych oszustw maleje, to ich wartość systematycznie rośnie. Straty z samego tylko oszustwa „na legendę”, gdzie przestępcy podszywają się pod policjantów lub członków rodziny, sięgają w Polsce około 140 mln zł rocznie.
W obliczu tak profesjonalnych ataków kluczowa staje się prewencja i limity transakcyjne. Dr Krzysztof Mucha radzi, aby na co dzień utrzymywać niskie limity na kartach płatniczych i zwiększać je tylko na czas dokonywania konkretnego, planowanego zakupu. To proste rozwiązanie może skutecznie powstrzymać przestępcę, nawet jeśli wejdzie on w posiadanie danych naszej karty.
Jeżeli jednak dojdzie do najgorszego i zorientujemy się, że padliśmy ofiarą oszustwa, liczy się każda minuta. Pierwszym krokiem powinien być natychmiastowy kontakt z bankiem, który ma możliwość podjęcia próby zablokowania środków lub skontaktowania się z bankiem odbiorcy w celu zabezpieczenia przelewu. Szybka reakcja drastycznie zwiększa szanse na odzyskanie przynajmniej części kapitału.
Musimy pamiętać, że instytucje finansowe nigdy nie proszą o podawanie haseł przez telefon ani o instalowanie dodatkowych aplikacji do „bezpieczeństwa”. Każda prośba o szybki przelew na nieznane konto lub presja ze strony rzekomego doradcy powinna być dla nas czerwonym sygnałem ostrzegawczym, skłaniającym do natychmiastowego przerwania rozmowy.