biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Czerwień zalała giełdę. Gdy Polacy spali, ceny ropy wystrzeliły. Kolejna granica przebita
Julia Bogucka
Julia Bogucka 09.03.2026 13:25

Czerwień zalała giełdę. Gdy Polacy spali, ceny ropy wystrzeliły. Kolejna granica przebita

Czerwień zalała giełdę. Gdy Polacy spali, ceny ropy wystrzeliły. Kolejna granica przebita
Fot. Photocreo/CanvaPro

Globalne rynki surowcowe stanęły w obliczu jednego z największych wstrząsów energetycznych. Gwałtowna eskalacja militarna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do paraliżu kluczowych szlaków handlowych. Cena za baryłkę ropy jest najwyższa od 2022 roku, panika zatacza coraz szersze kręgi. Donald Trump komentuje sprawę w mediach społecznościowych.

  • Trwa wojna na Bliskim Wschodzie
  • Ceny paliw w Polsce poszybowały
  • Baryłka ropy najdroższa od lat, Donald Trump reaguje

Trwa wojna na Bliskim Wschodzie

Bezpośrednią przyczyną obecnego chaosu na rynkach finansowych stała się eskalacja trwającego konfliktu i zmasowane ataki sił USA i Izraela na cele strategiczne w Iranie, będące kontynuacją operacji rozpoczętej pod koniec lutego 2026 roku. Operacja ta, argumentowana przez sojuszników koniecznością neutralizacji zagrożenia nuklearnego oraz zniszczenia infrastruktury militarnej Teheranu, spotkała się z natychmiastową i brutalną odpowiedzią. 

Iran, nie ograniczając się jedynie do dyplomatycznych protestów, wystosował groźby ataków odwetowych na państwa ościenne goszczące wojska amerykańskie, ale to decyzja o praktycznym zablokowaniu ruchu w Cieśninie Ormuz, wąskiego przesmyku łączącego Zatokę Perską z Morzem Arabskim, wywołała prawdziwy paraliż decyzyjny w stolicach na całym świecie.

Należy zrozumieć, że Cieśnina Ormuz to kluczowy punkt dławienia dla globalnego handlu energią. Przez ten akwen przepływa dziennie około 20 milionów baryłek ropy, co stanowi ponad 20 proc. światowego spożycia tego surowca. Blokada tego szlaku oznacza odcięcie głównych arterii zaopatrzeniowych dla rafinerii w Azji i Europie, co w krótkim terminie jest niemożliwe do zastąpienia alternatywnymi drogami lądowymi czy rurociągami.

Geopolityczne skutki tego ruchu wykraczają daleko poza sektor wydobywczy, całkowita destabilizacja regionu, który jest domem dla największych rezerw surowców na planecie, stawia pod znakiem zapytania dotychczasowy porządek i wymusza na państwach importujących energię drastyczną rewizję strategii bezpieczeństwa narodowego. Każda kolejna doba paraliżu w cieśninie potęguje straty w globalnym handlu, a obawy o globalne skutki gospodarcze dla Europy i Azji stają się wyzwaniem, z którym muszą mierzyć się dziś analitycy wywiadu i rynków towarowych.

Ceny paliw w Polsce poszybowały

Reakcja giełd towarowych na doniesienia o sytuacji w Cieśninie Ormuz była pozbawiona jakichkolwiek hamulców. Ceny ropy naftowej typu Brent oraz amerykańskiej WTI wystrzeliły w górę, odnotowując gigantyczne wzrosty, osiągając poziomy rzędu 118 dolarów za baryłkę. Inwestorzy, kierowani czystym strachem przed fizycznym brakiem surowca, zaczęli masowo kupować kontrakty terminowe, instrumenty finansowe zobowiązujące do zakupu surowca w przyszłości po określonej cenie, co tylko napędziło spiralę spekulacyjną. Warto przypomnieć, że cena ropy wpływa pośrednio na koszty transportu i produkcji w wielu sektorach, co oznacza, że obecny szok podażowy uderzy w fundamenty globalnej gospodarki.

Dla polskich konsumentów sytuacja jest szczególnie dramatyczna, ponieważ na wzrost cen surowca na rynkach hurtowych nakłada się gwałtowne osłabienie złotego. Inwestorzy w chwilach niepewności uciekają do "bezpiecznych przystani”, takich jak dolar amerykański, co powoduje, że za każdą baryłkę ropy polskie rafinerie muszą płacić znacznie więcej w przeliczeniu na krajową walutę. 

Najnowsze prognozy analityków rynku paliw nie pozostawiają złudzeń: czas relatywnie taniego tankowania dobiegł końca. O ile jeszcze na przełomie stycznia i lutego cena benzyny Pb95 oscylowała w okolicach 5,70-5,80 PLN, o tyle w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie pojawiają się drastyczne podwyżki na stacjach (nawet 6,50 zł/l). Podobny los spotkał olej napędowy (diesel) - nawet 7,55 zł za litr - co jest wiadomością fatalną dla polskiego sektora transportowego, będącego liderem w Unii Europejskiej.

Czerwień zalała giełdę. Gdy Polacy spali, ceny ropy wystrzeliły. Kolejna granica przebita
Fot. Tunaru Dorin's Images/CanvaPro

Wzrost cen paliw o 30-40 proc. w krótkim terminie przełoży się na błyskawiczny skok inflacji, uderzając w siłę nabywczą portfeli Polaków. Nawet użytkownicy aut z instalacją LPG nie mogą liczyć na taryfę ulgową, choć dynamika wzrostów w przypadku autogazu bywa opóźniona, to powiązanie jego cen z notowaniami ropy i rosnące koszty logistyki prawdopodobnie doprowadzą do odczuwalnych podwyżek na pylonach stacji benzynowych.

Zobacz też: Iran uderza z powietrza, USA kontrują. Cały świat patrzy na kolejne państwo wciągane do wojny

Baryłka ropy najdroższa od lat, Donald Trump reaguje

Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej stał się jedną z najważniejszych konsekwencji eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. W poniedziałek rano ceny surowca osiągnęły poziomy nienotowane od lipca 2022 roku, sięgając wspomnianych powyżej 118 dolarów za baryłkę. Tak dynamiczny wzrost jest bezpośrednio związany z pogarszającą się sytuacją geopolityczną w regionie, w tym z atakami na infrastrukturę energetyczną oraz napięciami wokół Iranu.

W konsekwencji zablokowania cieśniny Ormuz część państw regionu zaczęła ograniczać wydobycie, Irak i Kuwejt już zmniejszyły produkcję, a według analityków podobne działania może wkrótce podjąć także Arabia Saudyjska. Jak ocenił Daniel Hynes, starszy strateg ds. surowców w banku ANZ cytowany przez Polsat News, wzrost cen wynika również z doniesień o ograniczaniu wydobycia przez producentów z Bliskiego Wschodu z powodu szybkiego zapełniania się magazynów ropy.

Sytuacja na rynku surowców wywołała jednocześnie silne reakcje na globalnych rynkach finansowych. W poniedziałek gwałtowne spadki zanotowały giełdy w Azji. Najmocniej ucierpiała japońska giełda, gdzie indeks Nikkei 225 spadł o około 7 proc. Spadki odnotowano również w Korei Południowej, Australii czy Chinach.

Rosnące ceny ropy skomentował również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. W swoim wpisie na platformie Truth Social stwierdził, że obecny wzrost cen ma charakter krótkoterminowy i jest niewielką ceną za zapewnienie bezpieczeństwa.

Krótkoterminowe ceny ropy, które gwałtownie spadną po wyeliminowaniu zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu, to bardzo niska cena za bezpieczeństwo i pokój w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Tylko głupcy myślą inaczej! - napisał na platformie Truth Social.

Czerwień zalała giełdę. Gdy Polacy spali, ceny ropy wystrzeliły. Kolejna granica przebita
Fot. SAUL LOEB/AFP/East News
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: