Bankowy wstrząs w kredytach. Zacznie się już niebawem, zmiany dla tysięcy Polaków
Obniżki stóp procentowych uruchomiły w bankach nową falę decyzji. Coraz więcej osób z kredytami hipotecznymi z lat 2022-2023 patrzy na swoje umowy i widzi prosty problem - płacą dziś znacznie więcej, niż wynikałoby z aktualnych ofert. To dlatego refinansowanie kredytu hipotecznego i wcześniejsze spłaty stały się jednym z najmocniejszych trendów na rynku finansowym. Dane są mocne: w 2025 roku wartość wcześniejszych spłat i nadpłat kredytów mieszkaniowych sięgnęła 53,1 mld zł, co było najwyższym wynikiem w historii.
W tym tekście przeczytasz:
- Dlaczego Polacy masowo wracają do swoich umów kredytowych
- Które hipoteki dziś bolą najbardziej i skąd bierze się presja na refinansowanie
- Co ten ruch oznacza dla domowych budżetów, banków i całego rynku
Polacy nie chcą już przepłacać. Refinansowanie kredytu hipotecznego znów nabiera tempa
Jeszcze niedawno wielu kredytobiorców było w pułapce wysokiego kosztu pieniądza. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo po serii decyzji Rady Polityki Pieniężnej stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc., podczas gdy wcześniej była wyraźnie wyższa - jeszcze w 2025 roku obowiązywał poziom 5,75 proc. lub 4,25 proc. po wcześniejszej obniżce. To zmiana, którą rynek kredytowy odczuwa bardzo wyraźnie.
Efekt widać w danych BIK. W 2025 roku wcześniejsze spłaty i nadpłaty kredytów mieszkaniowych wyniosły łącznie 53,1 mld zł, wobec 43,9 mld zł rok wcześniej. Sam BIK podaje, że z tej kwoty 37,6 mld zł stanowiły wcześniejsze spłaty, a 15,5 mld zł nadpłaty. To pokazuje, że klienci nie tylko liczą na niższą ratę - oni próbują jak najszybciej uciec od drogich warunków podpisanych w trudniejszym momencie rynku.

Najdroższe kredyty z lat 2022-2023 zaczynają ciążyć coraz mocniej
Największy ból dotyczy dziś tych osób, które zaciągały kredyty hipoteczne w czasie wysokich stóp procentowych i napiętej sytuacji na rynku mieszkaniowym. Z danych NBP wynika, że średnie oprocentowanie nowych kredytów mieszkaniowych z okresowo stałą stopą było w listopadzie 2022 roku znacznie wyższe niż obecnie, a sam trend spadkowy w kosztach finansowania jest już wyraźny w statystykach banku centralnego. To właśnie dlatego starsze umowy zaczęły odstawać od nowych ofert.
Dobrze oddaje to cytat przywołany przez „Rzeczpospolitą”:
„Kredyty hipoteczne zaciągnięte w latach 2022-2023 są dziś nawet o połowę droższe niż aktualne oferty rynkowe, dlatego wielu klientów chce się ich pozbyć”
- wskazał analityk rynku nieruchomości Bartosz Turek. W praktyce chodzi o prostą kalkulację - jeżeli nowy bank może zaproponować niższe oprocentowanie, część klientów zaczyna liczyć nie sentyment do starej umowy, tylko realne pieniądze zostające co miesiąc w portfelu.
Kredyty hipoteczne będą tańsze, ale nie dla każdego
Rosnące zainteresowanie refinansowaniem kredytu hipotecznego to zła wiadomość dla banków, które mają w portfelach klientów związanych starszymi, droższymi umowami. Dla rynku to sygnał, że walka o klienta może wejść w nowy etap - bardziej agresywny, bardziej porównywarkowy i dużo mniej komfortowy dla instytucji finansowych. Klient, który jeszcze chwilę temu był przywiązany do jednego banku, dziś coraz częściej działa jak konsument na rynku telekomów - sprawdza, porównuje i zmienia dostawcę, jeśli liczby się nie spinają.
To ważne nie tylko dla gospodarstw domowych. Jeżeli trend się utrzyma, presja na marże banków może rosnąć, a sam rynek hipotek stanie się bardziej ruchliwy niż w ostatnich latach. Z perspektywy zwykłych ludzi sprawa jest jeszcze prostsza - obniżki stóp procentowych przestały być abstrakcyjną decyzją z sali RPP, a zaczęły przekładać się na konkretne pytanie: czy da się płacić mniej za ten sam dach nad głową?