ZUS wydał pilne ostrzeżenie. Mieli pomóc w uzyskaniu świadczenia, a zabrali 22 tys. zł
ZUS ostrzega, że przy ubieganiu się o jedno ze świadczeń można zupełnie niepotrzebnie stracić duże pieniądze. Problem nie dotyczy samego prawa do wsparcia, lecz ofert "pomocy”, które pojawiają się wokół całej procedury. Urzędnicy apelują o ostrożność, bo w niektórych przypadkach koszty takiej usługi sięgały nawet kilkunastu tysięcy złotych, a bywało, że pieniądze trafiały najpierw na konto pośrednika.
- ZUS wypłaca nie tylko emerytury i renty. Wokół części świadczeń pojawia się jednak ryzyko
- Podpisują umowy i tracą tysiące złotych. ZUS ostrzega przed jednym błędem
- ZUS przypomina, że wniosek można złożyć za darmo
ZUS wypłaca nie tylko emerytury i renty. Wokół części świadczeń pojawia się jednak ryzyko
Zakład Ubezpieczeń Społecznych kojarzy się przede wszystkim z emeryturami, rentami i zasiłkami, ale odpowiada także za inne formy wsparcia kierowane do konkretnych grup obywateli. Dla wielu rodzin takie świadczenia są ważnym elementem domowego budżetu, bo pomagają pokrywać stałe wydatki związane z codziennym funkcjonowaniem, leczeniem czy opieką.
Problem polega na tym, że część świadczeń nie trafia do uprawnionych automatycznie. Najpierw trzeba przejść określoną procedurę, zdobyć wymagane decyzje i złożyć wniosek. Właśnie w takich sytuacjach pojawiają się oferty firm i kancelarii, które obiecują "kompleksową pomoc”, sugerując, że załatwią sprawę szybciej albo skuteczniej. ZUS podkreśla jednak, że taka płatna obsługa nie jest potrzebna, a w skrajnych przypadkach może narazić wnioskodawcę na bardzo poważne straty finansowe.

Urząd zwraca uwagę, że szczególnie narażone są osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami, które nie zawsze mają możliwość spokojnego przeanalizowania podsuwanych dokumentów albo działają pod presją chwili. To właśnie dlatego najnowsze ostrzeżenie ZUS wybrzmiało tak mocno.
Podpisują umowy i tracą tysiące złotych. ZUS ostrzega przed jednym błędem
Chodzi o świadczenie wspierające, które funkcjonuje od 1 stycznia 2024 r. To forma wsparcia skierowana bezpośrednio do dorosłych osób z niepełnosprawnościami, tak aby same mogły decydować, na co przeznaczyć otrzymywane środki. Świadczenie nie jest uzależnione od kryterium dochodowego, a jego wysokość zależy od ustalonego poziomu potrzeby wsparcia i jest powiązana z rentą socjalną.
O wsparcie mogą ubiegać się osoby, które ukończyły 18 lat i otrzymały decyzję ustalającą poziom potrzeby wsparcia na poziomie od 70 do 100 punktów. Tę decyzję wydaje wojewódzki zespół do spraw orzekania o niepełnosprawności, a dopiero po jej uzyskaniu można złożyć właściwy wniosek do ZUS. Obowiązuje też harmonogram wejścia do systemu: najpierw świadczenie obejmowało osoby z najwyższą punktacją, a od 2026 r. dostępne jest również dla osób z wynikiem od 70 do 77 punktów.

Samo świadczenie ma pomóc w pokrywaniu szczególnych potrzeb życiowych osoby z niepełnosprawnością. W praktyce może więc stanowić ważne wsparcie przy codziennych wydatkach związanych z opieką, leczeniem czy organizacją życia. I właśnie dlatego wokół tej procedury pojawili się pośrednicy, którzy zaczęli sugerować, że mogą przyspieszyć sprawę lub skuteczniej przeprowadzić klienta przez cały proces. ZUS zaznacza jednak jasno, że kancelarie i firmy zewnętrzne nie mają wpływu ani na wydanie decyzji o poziomie potrzeby wsparcia, ani na liczbę przyznanych punktów. Są już pierwsze ofiary takich praktyk.
ZUS przypomina, że wniosek można złożyć za darmo
ZUS informuje, że docierają do niego sygnały o odpłatnych ofertach kierowanych do osób starających się o świadczenie wspierające. Zdarzało się, że przedstawiciele kancelarii odwiedzali klientów w domach i proponowali podpisanie umów oraz pełnomocnictw. Według ZUS część takich umów przewidywała bardzo wysokie wynagrodzenie, sięgające nawet 10 tys. zł albo sześciokrotności miesięcznego świadczenia.
Urząd opisał też konkretny przypadek, w którym wnuczka klientki zgłosiła się do placówki ZUS po tym, jak jej bliska skorzystała z usług kancelarii. Po podpisaniu umowy i udzieleniu pełnomocnictwa wyrównanie oraz pierwsza wypłata świadczenia zostały przekazane na konto kancelarii. Chodziło o kwotę niemal 22 tys. zł. To właśnie ten przykład pokazuje, że zagrożenie nie jest teoretyczne, lecz bardzo realne.
Niedawno do jednej z placówek ZUS zgłosiła się wnuczka klientki, która skorzystała z usług kancelarii oferującej pomoc przy uzyskaniu świadczenia wspierającego. Klientka podpisała umowę i udzieliła pełnomocnictwa do działania w jej imieniu. Wyrównanie oraz pierwsza wypłata świadczenia zostały przekazane na konto kancelarii. Była to kwota niemal 22 tys. zł — czytamy na stronie ZUS.
Jak zatem złożyć wniosek prawidłowo? Najpierw trzeba uzyskać decyzję wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności z przyznanym poziomem potrzeby wsparcia co najmniej 70 punktów. Następnie wniosek o świadczenie wspierające składa się do ZUS wyłącznie elektronicznie: przez PUE/eZUS albo bankowość elektroniczną. Osoba ubiegająca się o świadczenie może też skorzystać z bezpłatnej pomocy pracownika ZUS w placówce lub przez infolinię, a jeśli potrzebuje wsparcia bliskiej osoby, może udzielić pełnomocnictwa członkowi rodziny lub innej zaufanej osobie.
Najważniejszy wniosek jest prosty: za samo złożenie wniosku nie trzeba płacić pośrednikom. ZUS przypomina, by dokładnie czytać dokumenty, nie podpisywać ich pod presją i w razie wątpliwości najpierw skontaktować się bezpośrednio z urzędem. W przypadku świadczenia wspierającego ostrożność może uchronić nie tylko przed stresem, ale też przed utratą pieniędzy, które powinny trafić do osoby potrzebującej wsparcia.