W tym roku skończy 77 lat. Tyle wynosi emerytura Ewy Szykulskiej. "Pieniądze mnie lekceważą"
Mechanizm wyliczania świadczeń emerytalnych w Polsce opiera się na prostej korelacji: wysokość przyszłej wypłaty z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) jest bezpośrednio uzależniona od sumy odprowadzonych składek. To właśnie tutaj tkwi źródło problemów większości gwiazd dawnej daty. O wysokości swojej emerytury opowiedziała Ewa Szykulska - ceniona aktorka, która ma na koncie blisko 60 lat pracy. W gorzkich słowach wyznała powody, dla których nie jest w stanie zrezygnować z aktywności zawodowe.
- Zasady przyznawania emerytur przez ZUS
- Wyrzuceni poza system emerytalny. Artyści na starość będą przymierać głodem?
- Gwiazda na ekranie, a w portfelu grosze. Tak ZUS "wycenił" Ewę Szykulską
Zasady przyznawania emerytur przez ZUS
Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) jest kluczowym ogniwem spajającym polską gospodarkę - gromadzi składki i wypłaca renty oraz emerytury z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). System działa na zasadzie zbiornika, co oznacza, że wypłacane dziś pieniądze pochodzą bezpośrednio ze wpłat obecnie pracujących pokoleń, a wysokość świadczeń zależy od zgromadzonych składek, kapitału początkowego i waloryzacji, podzielonych przez wskaźnik dalszego trwania życia publikowany przez GUS. Emerytura przysługuje kobietom od 60., a mężczyznom od 65. roku życia, przy odpowiednim stażu pracy (20 lat kobiety, 25 lat mężczyźni) gwarantującym minimalne świadczenie.
Waloryzacja, a więc mechanizm corocznego zwiększania zgromadzonych środków na subkontach emerytalnych oraz wypłacanych świadczeń, chroni kapitał przed inflacją. Dzięki temu emerytura zachowuje realną siłę nabywczą - kwoty zgromadzone dziś i wypłacane w przyszłości odpowiadają cenom, które rosną w gospodarce. Waloryzacja obejmuje zarówno kapitał początkowy, jak i bieżące składki, a jej wysokość jest ustalana na podstawie wskaźników ekonomicznych, m.in. inflacji i przeciętnego wzrostu wynagrodzeń. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli ceny rosną, emerytury i zgromadzone środki nie tracą wartości, co chroni przyszłych emerytów przed utratą siły nabywczej.

ZUS kieruje się wyłącznie przepisami prawa - nie liczy się ani popularność, ani zasługi kulturowe. Dlatego problem groszowych świadczeń emerytalnym pojawia się w m.in. w branżach rozrywkowych i artystycznych. Wolne zawody pozwalają na samodzielne odkładanie, np. przez IKE, ale niewielu potrafi regularnie zabezpieczać starość.
Wyrzuceni poza system emerytalny. Artyści na starość będą przymierać głodem?
Specyfika pracy artystycznej przez dziesięciolecia opierała się na umowach o dzieło, które – choć korzystne podatkowo w krótkim terminie - nie wiązały się z obowiązkiem odprowadzania składek emerytalnych i rentowych. Artyści, żyjąc od projektu do projektu, często nie dbali o formalne zabezpieczenie przyszłości, wierząc w wieczną aktywność zawodową lub po prostu nie mając realnego wyboru w narzuconym systemie rozliczeń. W efekcie, po przejściu na zasłużony odpoczynek, system "wycenia” ich wieloletni wkład w kulturę narodową na kwoty, które ledwo starczają na opłacenie podstawowych rachunków. Sytuacja ta jest szczególnie drastyczna w przypadku kobiet, które statystycznie żyją dłużej, a ich kapitał początkowy bywa niższy ze względu na przerwy w karierze.
Problem głodowych emerytur wśród ludzi kultury przestał być jedynie branżowym tabu, a stał się tematem bolesnych publicznych wyznań, rzucających cień na blask dawnej sławy. Przekonała się o tym chociażby Ewa Szykulska. To nazwisko, które dla kilku pokoleń Polaków stanowi synonim aktorskiego kunsztu i niepodrabialnej charyzmy.

Od debiutu Ewy Szykulskiej w wieku siedemnastu lat minęło już sześć dekad, w trakcie których stworzyła dziesiątki kreacji w produkcjach uznawanych dziś za fundamenty rodzimej kinematografii. Widzowie pamiętają ją jako filigranową, lecz silną postać w „Potopie”, intrygującą bohaterkę w „Vabank” czy niezapomnianą portierkę w nowoczesnym hicie Netflixa „Sexify”. Ponadto była związana między innymi z Teatrem Studio oraz Teatrem Syrena w Warszawie, gdzie stworzyła wiele cenionych kreacji scenicznych. Mimo tak imponującego dorobku i statusu legendy, zbliżająca się do 77. urodzin artystka staje przed brutalną rzeczywistością, z którą mierzy się wielu przedstawicieli jej profesji.
Aktorka podkreśla, że społeczne wyobrażenie o krezusach ze szklanego ekranu jest całkowicie błędne. Przeciętny widz, patrząc na powtórki kultowych seriali, zakłada, że aktorzy otrzymują z tego tytułu wysokie tantiemy, a tymczasem rzeczywistość prawna w Polsce często nie gwarantuje im godziwego udziału w zyskach z dystrybucji cyfrowej czy powtórek na antenach komercyjnych.
Pieniądze mnie lekceważą, więc ja też je lekceważę - to zdanie wypowiedziane przez Szykulską w rozmowie z Plejadą stało się smutnym mottem jej obecnej sytuacji życiowej.
Gwiazda na ekranie, a w portfelu grosze. Tak ZUS "wycenił" Ewę Szykulską
Ewa Szykulska, pracująca niemal nieprzerwanie od 1966 roku, wyznała mediom, że jej emerytura jest bardzo niska, opiewająca na kwotę zaledwie kilkuset złotych. Choć nie podała dokładnej kwoty, to zasugerowała, że daleko jej do luksusowego życia. Dla Szykulskiej praca przestała być jedynie wyborem artystycznym, a stała się koniecznością ekonomiczną. Choć 11 września 2026 roku skończy 77 lat, nie planuje zwolnić tempa. Jak sama przyznaje, musi rygorystycznie pilnować domowego budżetu, by wydatki nie przerosły skromnych wpływów.
To zjawisko powszechne - podobne historie słyszymy od innych ikon sceny, jak Maryla Rodowicz czy Krzysztof Cugowski. Brak uregulowanego statusu zawodowego artysty oraz luki w oskładkowaniu sprawiają, że nawet najbardziej rozpoznawalne twarze w kraju stają przed dylematem: pracować do kresu sił czy żyć w ubóstwie.
Czytaj więcej: W tym roku skończy 79 lat. Tyle wynosi emerytura Karola Strasburgera. “Jakby jej nie było”
Ten przymus aktywności ma jednak drugą, jaśniejszą stronę. W studiu „Dzień Dobry TVN” Szykulska zaznaczyła, że pokolenie „starej daty” kocha grać i chce czuć się potrzebne. Aktorka, znana ze swojego dystansu i specyficznego poczucia humoru, stara się zachować godność w obliczu finansowych niedoborów, jednak w jej słowach wybrzmiewa nuta goryczy.
Tak naprawdę pieniądze nie są dla nas, aktorek i aktorów starej daty, najważniejsze. My nie chcemy emerytur. My chcemy grać, kochamy to robić. Chcemy czuć się potrzebni - mówiła w studiu.