Tak odzyskasz majątek po zmarłym bliskim. Brak wzmianki w testamencie nie jest przeszkodą
Otwarcie testamentu to dla wielu osób moment pełen napięcia, który nierzadko kończy się ogromnym rozczarowaniem. Brak nazwiska w ostatniej woli zmarłego członka rodziny bywa interpretowany jako ostateczny koniec marzeń o udziale w majątku, jednak polskie prawo spadkowe jest w tej kwestii znacznie bardziej łaskawe dla najbliższych, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
- Testament to nie wyrok, czyli jak prawo chroni najbliższą rodzinę
- Komu przysługuje roszczenie i na jaką kwotę mogą liczyć uprawnieni
- Procedura dochodzenia roszczeń i terminy, których nie wolno przegapić
Testament to nie wyrok, czyli jak prawo chroni najbliższą rodzinę
W polskim systemie prawnym panuje zasada swobody testowania, co oznacza, że każdy dorosły i poczytalny człowiek może zapisać swój dom, oszczędności czy akcje komukolwiek zechce – od dalekiego kuzyna po fundację charytatywną. Ta wolność nie jest jednak absolutna i kończy się tam, gdzie zaczyna się ustawowy obowiązek troski o najbliższych.
Ustawodawca wyszedł z założenia, że więzi rodzinne generują pewnego rodzaju solidarność majątkową, której nie można ot tak przeciąć jednym podpisem pod testamentem.

Właśnie dlatego w Kodeksie cywilnym funkcjonuje instytucja zachowku, która stanowi swoisty bezpiecznik dla tych, którzy zostali pominięci w podziale dóbr. Jest to roszczenie pieniężne, co oznacza, że osoba pominięta nie staje się współwłaścicielem mieszkania czy samochodu, ale może domagać się od spadkobiercy wypłaty konkretnej kwoty.
Co istotne, prawo do zachowku powstaje nie tylko wtedy, gdy ktoś został w testamencie całkowicie pominięty, ale również w sytuacjach, gdy zmarły jeszcze za życia rozdał większość swojego majątku w formie darowizn, uszczuplając tym samym przyszłą masę spadkową.
Czy każda osoba z rodziny może jednak liczyć na takie wsparcie? Odpowiedź na to pytanie jest ściśle zdefiniowana w przepisach i nie obejmuje szerokiego kręgu krewnych, skupiając się wyłącznie na tych, z którymi zmarły był związany najbliżej w linii prostej.
Komu przysługuje roszczenie i na jaką kwotę mogą liczyć uprawnieni
Krąg osób uprawnionych do ubiegania się o zachowek jest precyzyjnie określony i dość wąski, co ma zapobiegać nadmiernemu rozdrabnianiu majątku i nieskończonym sporom sądowym. Prawo to przysługuje w pierwszej kolejności zstępnym, czyli dzieciom, wnukom i prawnukom zmarłego, a także małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, o ile w danej konfiguracji rodzinnej byliby oni powołani do spadku z ustawy.
Warto zauważyć, że rodzeństwo zmarłego czy jego siostrzeńcy są całkowicie wyłączeni z tego przywileju – jeśli nie ma ich w testamencie, nie mogą domagać się pieniędzy. Kluczowe dla wielu osób jest pytanie: ile właściwie można odzyskać? Standardowa wysokość zachowku to połowa wartości udziału spadkowego, który przypadałby danej osobie, gdyby testamentu w ogóle nie było. Przepisy przewidują jednak specjalne traktowanie dla osób w trudniejszej sytuacji życiowej.

Jeśli uprawniony do zachowku jest trwale niezdolny do pracy lub jest małoletni w momencie otwarcia spadku, kwota ta wzrasta do dwóch trzecich wartości ustawowego udziału. W praktyce oznacza to, że jeśli jedyne dziecko zmarłego zostało pominięte w testamencie, w którym ojciec zapisał cały majątek partnerce, to dziecko może domagać się od niej wypłaty kwoty odpowiadającej połowie wartości całego spadku.
Proces wyceny majątku bywa skomplikowany, gdyż bierze się pod uwagę stan z chwili otwarcia spadku, ale ceny rynkowe z momentu orzekania przez sąd o roszczeniu.
Procedura dochodzenia roszczeń i terminy, których nie wolno przegapić
Odzyskanie pieniędzy z tytułu zachowku rzadko dzieje się automatycznie i zazwyczaj wymaga podjęcia konkretnych kroków prawnych przez osobę pominiętą. Pierwszym etapem powinno być zawsze wezwanie spadkobiercy do polubownej zapłaty, co pozwala uniknąć kosztownych i długotrwałych procesów sądowych. Jeśli jednak spadkobierca odmawia, jedyną drogą pozostaje pozew o zapłatę zachowku składany do sądu cywilnego. Tutaj pojawia się najważniejsza pułapka, w którą wpada wielu nieświadomych spadkobierców: termin przedawnienia.
Roszczenie o zachowek wygasa po upływie pięciu lat od otwarcia spadku lub spełnienia świadczenia, lub – jeśli testamentu nie było, a dochodzimy zachowku ze względu na darowizny – pięciu lat od otwarcia spadku. Po tym czasie spadkobierca może skutecznie uchylić się od zapłaty, podnosząc zarzut przedawnienia przed sądem. Istnieją oczywiście sytuacje, w których prawo do zachowku zostaje definitywnie odebrane – mowa o wydziedziczeniu.
Aby było ono skuteczne, spadkodawca musi w testamencie wyraźnie wskazać przyczynę, taką jak uporczywe niedopełnianie obowiązków rodzinnych czy popełnienie przestępstwa przeciwko zmarłemu. Jeśli jednak w testamencie widnieje jedynie informacja o zapisaniu majątku komuś innemu, bez formalnego wydziedziczenia, droga do odzyskania pieniędzy pozostaje otwarta.