Siarczysty mróz i szok na rachunkach. Pokazali, ile prądu "ciągną" pompy ciepła przy –20°C
Wielu właścicieli domów, którzy w ostatnich latach zdecydowali się na modernizację ogrzewania, z niepokojem spogląda na termometry, gdy temperatura spada drastycznie poniżej zera. Mit o tym, że pompa ciepła przy dużych mrozach staje się bezużytecznym "grzejnikiem elektrycznym” generującym kolosalne koszty, wciąż budzi silne emocje i rynkową niepewność. Eksperci postanowili sprawdzić, ile prądu faktycznie pobiera pompa ciepła zimą.
- Pompy ciepła w ekstremalnych warunkach. Czy sprawdzą się podczas rekordowo niskich temperatur?
- Ile prądu znika z licznika podczas mroźnej nocy?
- Konsekwencje dla domowego budżetu
Pompy ciepła w ekstremalnych warunkach. Czy sprawdzą się podczas rekordowo niskich temperatur?
Polacy mają za sobą tygodnie prawdziwego mrozu. W wielu regionach kraju nocami temperatura spadała do rekordowo niskich poziomów, sięgając nawet –30 stopni Celsjusza. Przy takich warunkach wielu właścicieli pomp ciepła zaczęło nerwowo zerkać na liczniki energii. Technologia, która miała zapewniać oszczędne i ekologiczne ogrzewanie, w czasie siarczystych mrozów przechodzi bowiem prawdziwy test wytrzymałości.
Technologia pomp ciepła opiera się na prostym mechanizmie przekazywania energii z otoczenia do wnętrza budynku, jednak wraz ze spadkiem temperatury zewnętrznej jej wydajność naturalnie maleje. Kluczowym parametrem jest współczynnik COP (Coefficient of Performance), który określa stosunek wyprodukowanego ciepła do pobranej energii elektrycznej. W temperaturach rzędu –20 stopni Celsjusza większość urządzeń typu powietrze-woda musi wspomagać się grzałkami elektrycznymi, co drastycznie zmienia bilans energetyczny gospodarstwa domowego. Nie oznacza to jednak kapitulacji systemu, a jedynie wejście w tryb zwiększonego poboru mocy, który w nowoczesnych instalacjach jest ściśle kontrolowany przez automatykę pogodową.

Czy można zatem mówić o "rachunkach grozy”? Wszystko zależy od doboru mocy urządzenia oraz standardu energetycznego samego budynku, gdyż niedoszacowana pompa przy dużym mrozie będzie pracować na granicy wytrzymałości. Konkretne dane z monitorowanych instalacji rzucają nowe światło na rzeczywiste koszty eksploatacji pomp ciepła w krytycznych momentach zimy.
Ile prądu znika z licznika podczas mroźnej nocy?
Serwis Farmer.pl przedstawia wyliczenia oparte na badaniach "Coming in from the cold: Heat pump efficiency at low temperatures”, które objęły ponad 550 instalacji w Europie i Ameryce Północnej. Wynika z nich, że pompy gruntowe wykazują wyjątkową stabilność pracy zimą. Dla przykładu, analiza domu o powierzchni 150 m² spełniającego standard WT 2021 pokazuje, że przy dobowym mrozie –20°C zużycie energii elektrycznej może wynosić od 60 do 90 kWh dziennie. Przekłada się to na koszt około 60–90 zł dziennie. Choć przy kilku dniach silnych mrozów suma może wydawać się wysoka, w skali całego miesiąca jest rekompensowana przez znacznie niższe wydatki w cieplejsze dni.
Z kolei portal Murator Dom podaje przykłady kosztów energii w energooszczędnym domu o powierzchni 130 m² z powietrzną pompą 9 kW. Roczne zużycie energii wynosi 3500 kWh, z czego 1700 kWh idzie na podgrzewanie wody. Właściciel w rozmowie z serwisem przyznał, że w styczniu 2026 roku, podczas dwóch tygodni mrozów, rachunek wyniósł ok. 650 zł, a w miesiącach letnich typowo 170 zł.
Eksperci z Globenergia podkreślają, że kluczowe jest rozróżnienie między chwilowym skokiem poboru mocy a sezonowym kosztem ogrzewania, który dla pompy ciepła pozostaje zazwyczaj bezkonkurencyjny. Wykorzystanie bufora ciepła (zbiornika magazynującego wodę grzewczą) pozwala na przesunięcie części poboru energii na godziny z tańszą taryfą nocną, co może obniżyć rachunki o dodatkowe 15-20 proc.
Dla porównania, ogrzewanie podobnego obiektu kotłem elektrycznym w takich samych warunkach generowałoby koszty o co najmniej 100 proc. wyższe ze względu na brak możliwości pobierania darmowej energii z powietrza. Czy w takim razie inwestycja w pompę ciepła broni się przy obecnych cenach energii elektrycznej?
Konsekwencje dla domowego budżetu
Analizując "rachunki grozy”, należy spojrzeć na nie przez pryzmat całkowitego kosztu posiadania systemu grzewczego, a nie wyłącznie przez pryzmat najbardziej mroźnego tygodnia w roku. Wnioski z analiz rynkowych wskazują, że nawet przy uwzględnieniu okresowej pracy grzałek elektrycznych, roczny koszt ogrzewania pompą ciepła jest o około 30–40 proc. niższy niż w przypadku kotłów na pellet czy gaz, o ile budynek posiada odpowiednią termoizolację
Statystyki pokazują, że nowoczesne urządzenia klasy premium potrafią utrzymać współczynnik COP na poziomie bliskim 2,0 nawet przy siarczystych mrozach, co oznacza, że wciąż dostarczają dwa razy więcej energii niż pobierają z sieci. Co więcej, inwestorzy planujący montaż pompy ciepła powinni zwrócić szczególną uwagę na audyt energetyczny, ponieważ to straty ciepła przez ściany i dach generują najwyższe koszty, a nie samo urządzenie.
Zjawisko "rachunków grozy” dotyczy najczęściej domów, w których pompę zamontowano bez uprzedniego ocieplenia budynku, zmuszając urządzenie do ciągłej pracy z wykorzystaniem grzałek. Warto przy tym pamiętać, że mrozy poniżej –15 stopni stanowią w polskim klimacie zaledwie kilka procent czasu trwania całego sezonu grzewczego.