biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Nie tylko w Polsce padły strony internetowe. RuNet w trybie awaryjnym
Redakcja BiznesInfo
Redakcja BiznesInfo 18.11.2025 17:12

Nie tylko w Polsce padły strony internetowe. RuNet w trybie awaryjnym

Nie tylko w Polsce padły strony internetowe. RuNet w trybie awaryjnym
IMAGO/Alexander Kazakov

RuNet w jednej chwili cichnie: ekrany nie odpowiadają, aplikacje wiszą, mapy statusów zacinają się. W Moskwie i podmoskiewskich miejscowościach rośnie irytacja, bo przestają działać banki i najpopularniejsze platformy. Nawet serwisy do zgłaszania awarii łapią zadyszkę. To tylko incydent, czy test odporności systemu, który miał być niezależny?

Co zgasło: pierwszy obraz awarii

Uwaga użytkownicy — to nie są dobre wieści. Zgłoszenia spływają z całej Rosji: połączenia rwą się falami, a strony nie odpowiadają. Wskazania z monitoringu i relacje z komunikatorów układają się w jedną mapę zakłóceń, która nie zna granic regionów. Tu nie chodziło o jeden serwer, lecz o warstwy dostępu, z których korzystają miliony Użytkownicy internetu w całej Rosji zgłaszali powszechne zakłócenia wpływające na działanie firm telekomunikacyjnych i platform internetowych.

Skalę widać po nazwach, które zwykle świecą stabilnością. Beeline, Megafon, MTS, Rostelecom i Tele2 — wszędzie to samo: spadki, przerwy, resetowanie połączeń. Z kolei popularne platformy przestają ładować treści, jakby ktoś wykręcił kurek. Telegram, TikTok, Google, YouTube, Steam i Twitch — lista jest długa i niewygodna dla zwykłego dnia pracy Awarie dotknęły klientów Beeline, Megafon, MTS, Rostelecom i Tele2. Użytkownicy zgłaszali problemy z dostępem do Telegrama, TikToka, Google, YouTube, Steam i Twitch.

W Moskwie i w okolicznych miejscowościach zaczyna brakować prostych rzeczy: dostępu do bankowości, rozkładów, usług miejskich. Sygnał płynie szeroko, a ściana ciszy nie pęka odświeżaniem. To właśnie stąd pierwsze, gęste fale raportów Użytkownicy w Moskwie i obwodzie moskiewskim masowo zgłaszali przerwy w funkcjonowaniu sieci.

Nawet latarnie kontrolne mdleją. Na Downdetector.su z opóźnieniem pojawia się jedynie strona startowa, a Sboy.rf w ogóle nie wstaje. To ważny sygnał: kiedy klęka i ruch, i narzędzia do jego pomiaru, źródło bywa głębsze niż „chwilowo przeciążony serwer” Na Downdetector.su z dużym opóźnieniem ładowała się tylko strona startowa, a serwis Sboy.rf w ogóle się nie otwierał.

Roskomnadzor studzi nastroje krótkim komunikatem: „wszyscy operatorzy doświadczają przestojów, przyczyna jest badana”. Brzmi spokojnie, ale tempo zgłoszeń mówi o czymś innym — i to tam skierujemy wzrok w kolejnych akapitach Wszyscy operatorzy doświadczają przestojów, a przyczyna jest badana — Roskomnadzor.

Dane, projektanci doktryny i jej rysy

Najpierw deklaracje sukcesu. Władze od miesięcy podkreślają, że rosyjne IT rośnie, że jego udział w gospodarce to powód do dumy. To tło dla hasła „suwerenności cyfrowej”, które z inspiracji stało się planem minimum w warunkach sankcji. W tej ramie awaria nie jest „technicznym epizodem”, tylko testem spójności doktryny z praktyką Udział sektora IT w PKB Rosji na koniec 2024 r. przekroczył 2,2 proc., co premier Michaił Miszustin przedstawił jako sukces. „Wzmocnienie suwerenności cyfrowej” nie jest wyborem strategicznym, lecz koniecznością wymuszoną przez wojnę i sankcje.

Z kolei linia polityczna jest twarda: jeśli zachodnie usługi deklarują wycofanie, należy je „dusić”, a tam, gdzie to możliwe — zastępować lokalnymi odpowiednikami. To prosta instrukcja, która przekłada się na codzienne decyzje firm i urzędów, od wyboru dostawców po migracje danych 26 maja prezydent Rosji wezwał do „duszenia” zachodnich usług IT, które ogłosiły wycofanie się z kraju, ale w rzeczywistości pozostały na rynku.

Ten kierunek doprecyzowuje minister cyfryzacji Maksut Szadajew, przechodząc od sloganu do listy narzędzi. Padają konkretne nazwy i zasady korzystania z chmur, które w Rosji mają własne odpowiedniki. Pod tym kątem padają też słowa o przejmowaniu usług oraz o płatnościach dla firm, które oficjalnie się wycofały Rosja powinna stopniowo ograniczać działanie zagranicznych usług w chmurze, które mają krajowe odpowiedniki — Maksut Szadajew (minister rozwoju cyfryzacji FR).

  • Google Cloud Platform, Microsoft Azure, Amazon Web Services — katalog zagranicznych chmur obecnych w rosyjskich strategiach migracji;
  • ograniczanie lub zastępowanie usług, które „mają krajowe odpowiedniki” — cel polityki;
  • wątpliwość co do kontynuowania opłat dla podmiotów, które „demonstracyjnie się wycofały” — presja kosztowa i symboliczna.

- W zasadzie są to usługi, które przejmujemy od zagranicznych firm, a one w sumie zakończyły swoją działalność. Ale jeśli firmy nie prowadzą działalności w kraju, jeśli demonstracyjnie się wycofały, to dziwne, że nadal płacimy za te usługi - powiedział Maksut Szadajew.

To nie jest pojedyncza wypowiedź, lecz streszczenie kierunku, który ma odciąć łączniki i wzmocnić lokalne zasoby W zasadzie są to usługi, które przejmujemy od zagranicznych firm, a one w sumie zakończyły swoją działalność — Maksut Szadajew (minister rozwoju cyfryzacji FR). Ale jeśli firmy nie prowadzą działalności [w Rosji], jeśli demonstracyjnie się wycofały, to dziwne, że nadal płacimy za te usługi — Maksut Szadajew (minister rozwoju cyfryzacji FR). Wśród popularnych w Rosji zagranicznych usług chmurowych wymieniono Google Cloud Platform, Microsoft Azure i Amazon Web Services (AWS).

W tle działa też reżim regulacyjny: platformy z ponad pół milionem dziennych użytkowników muszą mieć w kraju oddział, a za brak spełnienia grożą kary — od zakazu reklamy i płatności po blokady. To ma budować kontrolę. I jednocześnie zwiększa ryzyko, że jedno nieudane działanie po stronie państwa porwie za sobą pół ekosystemu Od stycznia 2022 r. w Rosji obowiązuje ustawa wymagająca od firm IT z dziennym audytorium ponad 500 tys. użytkowników otwarcia oddziału w kraju. Firmom niespełniającym wymogów grozi zakaz reklamy, przyjmowania płatności od rosyjskich osób fizycznych i prawnych oraz inne ograniczenia aż do zablokowania zasobów. Przyczyną awarii mogły być nieudolne działania samego Kremla.

Rynek, reakcje i wartość odporności

Najpierw ludzie, potem wykresy. Gdy przestają działać bankowe aplikacje i rozkłady kolei, użytkownik nie pyta o architekturę sieci — pyta, kiedy wróci dostęp. W tej awarii brakowało obu: komfortu i informacji. Zgłoszenia o niedostępności Google, Wikipedii czy usług transportowych szły w parze z milczeniem narzędzi, które zwykle pokazują piki i dołki. To obraz rynku, na którym liczy się stabilność, a nie logo Runet uległ awarii, a aplikacje banków, największych telefonii komórkowych i dużych rosyjskich firm nie działały. Dla użytkowników rosyjskich nie działały m.in. Google, Liveinternet, Wikipedia i Rosyjskie Koleje. Na Downdetector.su z dużym opóźnieniem ładowała się tylko strona startowa, a serwis Sboy.rf w ogóle się nie otwierał.

Z kolei dostawcy próbują nadążyć za polityką i popytem. Przenoszą usługi do lokalnych centrów danych, przycinają mosty do zagranicznych chmur, budują zamienniki. Gdy rośnie obciążenie, rośnie też ryzyko kaskadowych przerw — a każda kolejna migracja bez pełnej redundancji zmienia się w hazard. Regulator bagatelizuje, ale rytm zgłoszeń i nagłe „ciemności” mówią inaczej Rosja powinna stopniowo ograniczać działanie zagranicznych usług w chmurze, które mają krajowe odpowiedniki — Maksut Szadajew (minister rozwoju cyfryzacji FR). Wszyscy operatorzy doświadczają przestojów, a przyczyna jest badana — Roskomnadzor.

W efekcie wartość rośnie tam, gdzie widać zapas: neutralne punkty wymiany, łącza awaryjne, rozproszone DNS-y. To dziś waluta zaufania — nie deklaracje, lecz nadmiarowość. Rynek reaguje prosto: firmy pytają o SLA, o plan B i C, użytkownicy szukają ścieżek, które wciąż działają. Jedno jest pewne: przy zwężanych mostach do chmur globalnych odporność staje się produktem pierwszej potrzeby Wśród popularnych w Rosji zagranicznych usług chmurowych wymieniono Google Cloud Platform, Microsoft Azure i Amazon Web Services (AWS).

Co zostaje po ciszy: znaczenie i ciągłość

Na papierze zostały daty i krótkie wzmianki. Pierwsze materiały o dużej awarii pojawiają się 14 stycznia 2025 r., późniejsze aktualizacje dopisują kontekst i pytania. Oficjalnie wiemy, że były przestoje i że trwa „badanie przyczyn”. Nie wiemy, gdzie dokładnie pękło, ani jak głęboko sięgała fala utraty dostępności Artykuł o dużej awarii internetu w Rosji opublikowano 14 stycznia 2025 o 16:11. Materiał o wielkiej awarii internetu w Rosji opublikowano 14 stycznia 2025, zaktualizowano 3 listopada 2025.

Zostaje więc wniosek na przyszłość: suwerenność cyfrowa bez odporności to hasło, nie tarcza. Łańcuch z jednym słabym ogniwem pęka w najmniej wygodnym momencie. I słychać wtedy tylko krótkie piknięcie, zanim ekrany zgasną.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Samolot lecący
Znane biuro podróży idzie na dno? Wakacje tysięcy Polaków zagrożone
rcb
Wydano kolejny alert RCB. Zacznie się jeszcze przed Nowym Rokiem
Kontrola
Kontrole pukają do drzwi i sprawdzają, kto jest w środku. Tysiące adresów na liście
ocieplanie, kara
Przykra niespodzianka dla korzystających z centralnego ogrzewania i kominków. Wysoka grzywna
Gołoledź
Niebezpieczne warunki w Polsce. Większość kraju objęta alertami, IMGW ostrzega
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: