Przyniósł do Biedronki 807 butelek i puszek. Za zwrot dostał więcej niż dniówkę, padł nowy rekord
System kaucyjny miał przede wszystkim uporządkować zwrot opakowań i zachęcić klientów do odzyskiwania kaucji, ale coraz wyraźniej widać, że dla części osób staje się także sposobem na całkiem konkretne pieniądze. Przy odpowiedniej skali można wyjść ze sklepu z voucherem, który trudno uznać za symboliczny. Teraz w Biedronce padł wynik, który najlepiej pokazuje, jak mocno system kaucyjny zaczął już działać w praktyce. Ile zarobił rekordzista?
- System kaucyjny już działa, ale nadal budzi skrajne emocje
- Rekord padł w Biedronce. Jeden klient oddał 807 opakowań
- Możliwe zmiany w systemie kaucyjnym i dyskusja o rozszerzeniu go na kolejne opakowania
System kaucyjny już działa, ale nadal budzi skrajne emocje
Od 1 stycznia 2026 roku system kaucyjny działa w Polsce w pełnym zakresie. W teorii mechanizm jest prosty: klient dopłaca kaucję przy zakupie napoju, a potem odzyskuje ją po oddaniu opakowania oznaczonego specjalnym symbolem. W praktyce od początku pojawiały się jednak skargi, że butelkomaty bywają nieczynne, przepełnione albo po prostu trudno dostępne. W efekcie część klientów ma poczucie, że zamiast wygodnego recyklingu dostała dodatkowy obowiązek logistyczny.
Badania Instytutu Badania Opinii IQS dla firmy ALPLA pokazują, że to nie są pojedyncze narzekania. Według tych danych 41 proc. ankietowanych wskazało nieczynne butelkomaty jako główną wadę systemu, a 32 proc. mówiło o braku wygodnego punktu zwrotu w pobliżu albo o stale zapchanych maszynach. To oznacza, że system, choć działa, nadal wymaga dopracowania od strony operacyjnej.
Jest jednak i druga strona medalu. Część operatorów już zatrudnia osoby do obsługi zwrotomatów i odbioru opakowań, a sami konsumenci coraz częściej pokazują, że puste butelki i puszki można zamienić na realny zwrot gotówki lub voucher o wartości wyraźnie większej niż koszt codziennych zakupów. I właśnie taki przypadek odnotowano teraz w jednej z największych sieci handlowych w kraju.

Rekord padł w Biedronce. Jeden klient oddał 807 opakowań
Najwyższy jak dotąd wynik w Biedronce padł w marcu we Wrocławiu. Jak przekazał sieci „Faktowi” Jan Kołodyński, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej, rekordowy voucher uzyskany przy ręcznej zbiórce opakowań wyniósł 403,50 zł. Tę kwotę wygenerował klient, który jednorazowo zwrócił 807 opakowań. To wynik, który spokojnie można porównać z dziennym wynagrodzeniem za prostą pracę dorywczą.
W przypadku automatów rekord był niewiele niższy. W sklepie w Rudzie Śląskiej przy ul. Goduli 13 jeden konsument oddał 755 opakowań i odebrał voucher o wartości 377,50 zł. To z kolei przebiło wcześniejszy rekord tej sieci, który wynosił 735 oddanych butelek. Widać więc, że klienci nie tylko korzystają z systemu, ale zaczynają robić to na dużą skalę.
Dla porządku warto przypomnieć, jak działają same stawki. Kaucja wynosi 50 groszy za plastikowe butelki i puszki oraz 1 zł za butelki szklane wielokrotnego użytku. Zwrot nie wymaga paragonu, ale obejmuje tylko opakowania oznaczone właściwym znakiem kaucyjnym. W automacie klient dostaje voucher, a przy ręcznej zbiórce może odzyskać środki zgodnie z procedurą przyjętą przez sklep. To jednak nie wszystko - rząd przyznaje, że rozważa rozszerzenie sytemu na jeszcze jeden rodzaj opakowań. Jaki?

Możliwe zmiany w systemie kaucyjnym i dyskusja o rozszerzeniu go na kolejne opakowania
Rekordowy zwrot można potraktować jako medialną ciekawostkę, ale z biznesowego punktu widzenia to także sygnał, że system kaucyjny zaczyna realnie zmieniać nawyki. Skoro pojedynczy klient jest w stanie zebrać i zwrócić ponad 800 opakowań, oznacza to, że część konsumentów zaczęła patrzeć na opakowania nie jak na odpad, ale jak na aktywo o konkretnej wartości. To ważne również dla sieci handlowych, bo przy dużej skali zwrotów potrzebna jest wydolna infrastruktura, sprawna obsługa i dobre zarządzanie logistyką.
Tymczasem system nadal zgrzyta. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska przyznała, że infrastruktura nie była gotowa na tak duży napływ opakowań i zapowiedziała szybkie poprawki oraz rozmowy z operatorami. Rząd rozważa też rozszerzenie systemu o tzw. małpki, czyli małe butelki po alkoholu, które dziś pozostają poza jego zakresem. To pokazuje, że obecny model wciąż jest w fazie porządkowania i może jeszcze istotnie się zmienić.
Wniosek jest prosty: system kaucyjny jednocześnie irytuje i zaczyna się opłacać. Z jednej strony klienci nadal skarżą się na awarie, zatory i niewygodę. Z drugiej - rekord z Biedronki pokazuje, że przy większej liczbie opakowań można odzyskać kwotę, która przestaje być drobnym dodatkiem, a zaczyna wyglądać jak całkiem sensowny zwrot. Dla rynku to znak, że system nie jest już wyłącznie ekologicznym obowiązkiem, ale także elementem codziennych finansowych decyzji konsumentów.