„Przymusowy podatek Owsiaka?” Pawłowicz uderza w WOŚP. Burza w sieci
Czy przy kasie faktycznie pobierany jest „podatek Owsiaka”? Wpisy Krystyny Pawłowicz na platformie X wywołały falę komentarzy i ostrą dyskusję wokół finansowania WOŚP. Była posłanka i obecna sędzia Trybunału Konstytucyjnego zasugerowała, że w sklepach i na stacjach paliw klienci mają być obciążani „przymusowym podatkiem” na rzecz fundacji Jerzego Owsiaka - bez ich wiedzy i zgody. Jej słowa natychmiast wywołały lawinę reakcji - zarówno krytycznych, jak i wspierających.
- Czy wpłaty na WOŚP przy kasach mają jakąkolwiek podstawę prawną?
- Czy klient faktycznie może odmówić dopłaty i jak to wygląda w praktyce?
- Dlaczego wpisy Pawłowicz wywołały tak ostrą kłótnię wokół WOŚP?
Spór o „przymus” przy kasach. Krystyna Pawłowicz nie daje się przekonać
"Mam PYTANIE. Na jakiej podstawie w wielu firmach, sieciach, Lidlach, Biedronkach, na stacjach ORLENU (…) pobierany jest przy kasie BEZ WIEDZY I ZGODY klientów PRZYMUSOWY PODATEK na rzecz prywatnej firmy OWSIAKA? — napisała Pawłowicz 15 stycznia na platformie X.
W komentarzach szybko pojawiły się głosy, że wpłaty na WOŚP przy kasach nie mają charakteru obowiązkowego. Część użytkowników wskazywała, że w przypadku terminali płatniczych klient może odmówić darowizny, wybierając odpowiednią opcję na ekranie.
“W sieciach nie jest przymusowy, można na terminalu wybrać X i nie płacić” - napisał jeden z komentujących.
Pawłowicz konsekwentnie kwestionowała jednak tę wersję wydarzeń. W kolejnych wpisach powoływała się na relacje klientów, według których przy tradycyjnej kasie kwota na WOŚP ma być doliczana automatycznie przez kasjera, bez wyraźnej zgody kupującego. Podkreślała również, że nie wszyscy chcą wspierać cel tegorocznej zbiórki i otwarcie zaznaczała swój brak zgody na finansowanie akcji związanej z walką z sepsą.
Wymiana zdań szybko przerodziła się w ostrą dyskusję, w której obok argumentów prawnych pojawiły się emocje, zarzuty o dezinformację i spór o granice dobrowolności wpłat przy kasach.
Czym jest wpłata przy kasie i czy ma podstawę prawną?
Wbrew sformułowaniom używanym w emocjonalnej debacie, wpłaty na WOŚP przy kasach nie są podatkiem. Nie wynikają z ustawy, nie są obowiązkowe i mają charakter dobrowolnej darowizny, realizowanej przez:
- zaokrąglenie kwoty transakcji,
- dodatkowe „mikrodopłaty” akceptowane na terminalu,
- osobne akcje prowadzone przez sieci handlowe.
Kluczowe jest to, że darowizna wymaga zgody klienta - nawet jeśli w praktyce bywa ona komunikowana w sposób niedoskonały lub nieczytelny. To właśnie ten element - poczucie presji lub niejasności przy kasie – stał się paliwem dla internetowej burzy.
Emocje, polityka i WOŚP - schemat, który wraca co roku
Dyskusja pod wpisami Krystyna Pawłowicz bardzo szybko przestała dotyczyć wyłącznie podstaw prawnych wpłat przy kasach. Wątek WOŚP stał się pretekstem do znacznie szerszego sporu światopoglądowego, w którym pojawiły się odniesienia do finansowania Kościoła z budżetu państwa, roli mediów oraz zarzuty o selektywne oburzenie na wydatki publiczne i prywatne darowizny.
Część komentujących zdecydowanie broniła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, podkreślając jej skalę, rozpoznawalność i realne efekty działania. Wskazywano, że Orkiestra jest inicjatywą unikalną nie tylko w Polsce, ale i na świecie, a coroczne zbiórki stały się symbolem społecznego zaangażowania, z którego wielu Polaków jest dumnych.
W efekcie dyskusja szybko przerodziła się w znaną z poprzednich lat polaryzację: z jednej strony bezwarunkowa obrona WOŚP jako dobra wspólnego, z drugiej - nieufność wobec skali zbiórek, metod ich prowadzenia i roli wielkich sieci handlowych.
Co ta awantura mówi o WOŚP i zaufaniu klientów?
Spór wokół WOŚP wraca co roku, jednak tym razem zyskał nowy, bardziej praktyczny wymiar - pytanie nie tyle o sens samej zbiórki, ile o praktyki handlowe i transparentność darowizn przy kasach. Nawet jeśli określenie „przymusowy podatek” jest nieuprawnione, z dyskusji wyłania się kilka istotnych wniosków:
- część klientów faktycznie nie wie, jak odmówić wpłaty lub nie ma poczucia realnego wyboru,
- sposób komunikowania darowizn w sklepach bywa niejednoznaczny i różni się w zależności od sieci,
- emocje wokół WOŚP pozostają silnie spolaryzowane, co utrudnia spokojną, rzeczową debatę.
To pokazuje, że problemem nie jest sama zbiórka, lecz zaufanie i jasność zasad - zarówno po stronie organizatorów akcji, jak i sieci handlowych, które pośredniczą w zbieraniu środków. Właśnie w tej strefie niejasności co roku rodzą się największe kontrowersje.
Źródło: Biznes Info