Postawił kupon za gorsze, na jego koncie pojawiła się kosmiczna wygrana. Szczęście nie trwało długo
Na koncie 76-letni gracza pojawiła się kosmiczna wygrana o równowartości około 1,4 mln zł. Mężczyzna uwierzył, że wygrał życiowy jackpot i zaczął planować nowy start dla siebie i rodziny. Przez chwilę wszystko wskazywało na to, że los wreszcie się do niego uśmiechnął.
- Senior uwierzył, że wygrał życie
- Pieniądze zniknęły z konta, a firma mówi o błędzie technicznym
- Strata zaufania i ryzyko pozwów
Senior uwierzył, że wygrał życie
76-latek zagrał za zaledwie 10 pensów, czyli około 50 groszy za obrót. Na ekranie telefonu pojawiła się jednak kwota, która mogła wywrócić jego życie do góry nogami - ponad 285 tys. funtów, czyli około 1,4 mln zł. W lokalnym punkcie bukmacherskim wygraną potwierdzono, pojawiły się gratulacje, świętowanie i łzy szczęścia.
Mężczyzna miał już konkretne plany. Chciał zabrać rodzinę na wakacje, kupić wnuczce samochód i przeprowadzić się bliżej dzieci. To nie była tylko historia o dużej wygranej. To była obietnica finansowej ulgi po latach problemów.
Sam opisywał ten moment krótko i bardzo mocno:
To było jak sen
Przez chwilę wyglądało na to, że system faktycznie przyznał mu wygraną życia. Potem wszystko zaczęło się rozsypywać.
Pieniądze zniknęły z konta, a firma mówi o błędzie technicznym
Zaledwie dobę później środki miały zniknąć z konta gracza - pojawiła się jedynie informacja o "ręcznej korekcie". Problem w tym, że system nadal pokazywał wysokie kwoty, a sam gracz nie był w stanie skutecznie wypłacić pieniędzy ani uzyskać jasnej odpowiedzi od obsługi klienta.
John Riding próbował odzyskać dostęp do środków, ale system blokował działania i wymuszał zmiany haseł.
Nikt nie chciał ze mną rozmawiać
Z punktu widzenia klienta to najgorszy możliwy scenariusz - najpierw pojawia się ogromna kwota, potem znika, a komunikacja z firmą praktycznie zamiera.
Bukmacher tłumaczył całą sytuację błędem technicznym w jednej z gier i przekonywał, że na kontach graczy pojawiły się nieprawidłowe kwoty. To wyjaśnienie brzmi znajomo, bo podobne spory wracają na rynku hazardowym regularnie - operatorzy powołują się na awarie systemów, a gracze odpowiadają, że to firma odpowiada za własną technologię i komunikację z klientem.
W ostatnich tygodniach brytyjskie media branżowe opisywały przypadki, w których po awarii systemu na kontach klientów pojawiały się ogromne kwoty, a operator próbował później odzyskać wypłacone środki.
Błąd bukmachera może kosztować więcej niż milion. Stawką są zaufanie klientów i ryzyko pozwów
W tej historii najmocniej wybrzmiewa nie tylko utrata pieniędzy, ale też ogromny stres. Dziesięć dni po zdarzeniu John Riding trafił do szpitala z zawałem serca. Rodzina twierdzi, że to efekt szoku po tym, jak z konta zniknęła rzekoma wygrana. Syn mówił:
W jednej chwili miał wszystko, w następnej wszystko mu zabrano
To właśnie tu zaczyna się szerszy wymiar tej sprawy - gdy klient widzi środki na koncie, dostaje potwierdzenie wygranej i zaczyna planować przyszłość, problem przestaje być zwykłą usterką. Chodzi już o odpowiedzialność firmy za system, komunikację i skutki błędu po stronie konsumenta.
Do prawników zgłosiły się kolejne osoby, które również miały zobaczyć wysokie wygrane, a potem je stracić. W tle pojawia się pozew zbiorowy - ten błąd może szybko zamienić się w kryzys wizerunkowy i poważny spór prawny.
