Polacy zapłacą za to nawet 30 tys. zł kary. Nowe przepisy już obowiązują
Polskie prawo staje się coraz bardziej restrykcyjne w obszarach, które do tej pory wielu traktowało z pewną dozą pobłażliwości. Od 2026 roku obowiązuje taryfikator, który drastycznie podnosi kary za zaniedbania mogące prowadzić do tragedii.
- Tradycyjne podejście kontra rygorystyczne przepisy
- Grube tysiące za zagracony korytarz i brak przeglądu
- Surowe kary za nieprzestrzeganie przepisów
Tradycyjne podejście kontra rygorystyczne przepisy
Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że pewne zachowania w przestrzeni domowej czy publicznej uchodziły nam na sucho, kończąc się co najwyżej pouczeniem lub symboliczną grzywną. Statystyki dotyczące incydentów niebezpiecznych w budynkach wielorodzinnych i na terenach prywatnych zmusiły ustawodawcę do radykalnego kroku. Nowelizacja przepisów nie jest jedynie kosmetyczną zmianą, lecz realnym batem na osoby, które bagatelizują ryzyko sprowadzenia zagrożenia pożarowego.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że bezpieczeństwo pożarowe to nie tylko sprawne czujki dymu, ale przede wszystkim świadomość, że nasze jednostkowe zaniedbanie może wpłynąć na losy dziesiątek sąsiadów. Eksperci wskazują, że nowa wysokość kar ma pełnić przede wszystkim funkcję prewencyjną, zmuszając nas do refleksji nad rzeczami, które do tej pory wydawały się błahe.
Grube tysiące za zagracony korytarz i brak przeglądu
Gdzie dokładnie kryje się pułapka, która może nas kosztować 30 tysięcy złotych? Najwięcej emocji budzą kwestie związane z utrzymaniem drożności klatek schodowych i korytarzy w blokach. Często traktujemy części wspólne jak przedłużenie własnego mieszkania, składując tam rowery, wózki, a nawet stare meble czy opony. Zgodnie z nowymi wytycznymi, każda rzecz, która utrudnia ewidencję lub akcję ratowniczą, staje się podstawą do nałożenia kary.
Górna granica grzywny za sprowadzenie zagrożenia pożarowego wzrosła z 5 tys. do 30 tys. zł, co oznacza sześciokrotny wzrost. Mandaty również poszły w górę, z 500 zł do 5 tys. Straż pożarna zyskała szersze uprawnienia do kontroli i wystawiania mandatów bez zbędnej zwłoki. To jednak nie wszystko, bo pod lupę trafiają także właściciele domów jednorodzinnych, którzy zapominają o obowiązkowych przeglądach kominiarskich czy instalacji gazowych.

Kara w wysokości 30 tysięcy złotych ma być sygnałem, że w zadymionym korytarzu rower czy szafka stają się barierą nie do przebicia, która może kosztować ludzkie życie. Dlatego taryfikator nie przewiduje już niskich „widełek” w sytuacjach, gdzie zagrożenie jest ewidentne.
Surowe kary za nieprzestrzeganie przepisów
Warto zauważyć, że kara w wysokości 30 tysięcy złotych może zostać nałożona nie tylko na osobę fizyczną, ale również na zarządcę budynku, który dopuszcza do uchybień. Oznacza to, że wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe będą teraz znacznie agresywniej egzekwować porządek, bo nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności finansowej za cudze niedbalstwo.
Nowelizacja Kodeksu wykroczeń trafia również w wypalanie traw oraz rozniecanie ognia w lasach, na łąkach i torfowiskach. Od 2026 roku niefrasobliwe postępowanie z ogniem lub brak nadzoru nad miejscem wypalania może skończyć się wysoką karą, lub nawet ograniczeniem wolności.
Każde sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru to realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, ogromne straty dla środowiska i mienia, a także niebezpieczeństwo dla strażaków i służb ratowniczych. Państwo musi reagować zdecydowanie tam, gdzie lekkomyślność lub celowe działanie narażają innych na tragedię. Dlatego wprowadzamy kary, które będą realnie odstraszać i wzmacniać bezpieczeństwo publiczne - podkreśla wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha w komunikacie na stronie internetowej resortu.