Polacy nie mogą kupić pelletu. Rząd uspokaja: Kryzysu nie ma
W szczycie sezonu grzewczego 2025/2026 wielu Polaków ogrzewających domy kotłami na pellet mierzy się z poważnymi problemami. Ceny pelletu drzewnego w lutym 2026 r. znacząco wzrosły, a w niektórych regionach opał praktycznie zniknął ze składów. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że nie ma systemowego kryzysu i podaż surowca drzewnego pozostaje stabilna. Gdzie leży prawda?
- Jaki jest oficjalny komunikat Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie dostępności surowca drzewnego?
- Jakie konkretne utrudnienia (poza ceną) napotykają klienci w składach opału?
- Kluczowe rekomendacje ekspertów dla użytkowników kotłów na pellet
Rząd: stabilna podaż drewna, brak kryzysu
Ministerstwo Klimatu i Środowiska konsekwentnie uspokaja, że rynek pelletu działa stabilnie. Resort wskazuje, że sprzedaż drewna z Lasów Państwowych od lat oscyluje wokół 40 mln m³ rocznie – w 2025 r. było to 39,1 mln m³, w 2024 r. 40,6 mln m³, a w 2023 r. 39,2 mln m³. Różnice rzędu kilku procent resort uznaje za naturalne wahania.
Kluczowy – według ministerstwa – nie jest sam wolumen drewna, lecz skala jego przerobu w tartakach i zakładach produkcyjnych. Resort podkreśla też, że wprowadzony w 2025 r. zakaz spalania pełnowartościowego drewna w energetyce zawodowej nie uderzył negatywnie w rynek pelletu – wręcz przeciwnie, zwiększył dostępność surowca dla przemysłu drzewnego i producentów pelletu. Ponadto, podaż surowca ma od lat być stabilna.

Rzeczywistość na składach – brak towaru i wysokie ceny
Użytkownicy kotłów na pellet zgłaszają zupełnie inny obraz. W wielu regionach pellet znika ze składów, a sprzedawcy wprowadzają limity (np. 10–15 worków na klienta). Czas oczekiwania na dostawę wydłużył się z kilku dni do nawet kilku tygodni.
Ceny certyfikowanego pelletu klasy A1 w lutym 2026 r. najczęściej kształtują się na poziomie 1800–2500 zł/tonę (hurt i luzem z dostawą). W punktach detalicznych, zwłaszcza przy ograniczonych zapasach, ceny dochodzą do 3000 zł/tonę, a w skrajnych przypadkach nawet 4000 zł/tonę. To wzrost o kilkaset, a miejscami nawet o ponad 1000 zł w stosunku do jesieni 2025 r.
Przyczyny napięcia – pogoda i popyt
Obecna sytuacja wynika z kilku nakładających się czynników:
- chłodniejsza i mroźna zima – znacznie szybsze zużycie zapasów w gospodarstwach domowych,
- gwałtowny wzrost liczby instalacji na pellet – w ostatnich latach przybyło bardzo dużo nowych użytkowników,
- ograniczenia produkcji – w okresie niskich temperatur wiele tartaków ogranicza pracę, spada ilość odpadów drzewnych (trocin, wiórów), z których produkowany jest pellet,
- efekt ścisku podażowo-popytowego – zapasy kurczą się szybciej niż zakładano, a produkcja nie nadąża za nagłym skokiem zapotrzebowania.
Rynek pelletu stał się wyraźnie bardziej wrażliwy na warunki pogodowe i ma ograniczoną elastyczność szybkiego zwiększania podaży.
Najlepsza rada? Kupuj z wyprzedzeniem
Nie ma mowy o systemowym załamaniu rynku, ale występują lokalne i krótkotrwałe zaburzenia. Rekomendacje są jasne:
- zabezpiecz zapas na minimum 3–4 tygodnie z wyprzedzeniem,
- nie licz na szybki powrót do niskich cen z jesieni,
- monitoruj lokalne składy i hurtownie – ceny i dostępność mocno różnią się regionalnie,
- rozważ zakup luzem u sprawdzonych dostawców przy większych zamówieniach – wtedy ceny są zazwyczaj wyraźnie niższe.
Obecna sytuacja pokazuje, jak bardzo rynek paliw stałych – w tym pelletu – zależy od pogody, popytu i zdolności produkcyjnych przemysłu drzewnego. Rząd widzi stabilizację w statystykach, użytkownicy – pustki na składach i rachunki znacznie wyższe niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Źródło: BiznesINFO