Pilny komunikat dla klientów PKO BP. Wchodzą w życie nowe zasady płatności, trzeba włączyć aparat
Bankowość internetowa znów się zmienia, a dla części klientów oznacza to dodatkowy krok przy zlecaniu przelewów. Nowe rozwiązanie ma utrudnić życie oszustom, ale jednocześnie może zaskoczyć osoby przyzwyczajone do szybkiego zatwierdzania operacji jednym kliknięciem. Tym razem chodzi o metodę, która do tej pory wielu osobom kojarzyła się raczej z zakładaniem konta niż z codziennym wykonywaniem przelewów.
- Dodatkowa weryfikacja wybranych przelewów w bankowości internetowej
- Potwierdzenie operacji za pomocą selfie i zdjęcia dokumentu
- Anulowanie transakcji, jeśli klient nie potwierdzi jej w wyznaczonym czasie
Banki coraz mocniej pilnują przelewów. To efekt rosnącej presji na bezpieczeństwo
W ostatnich miesiącach banki wyraźnie zaostrzyły podejście do bezpieczeństwa transakcji internetowych. Powód jest prosty: cyberoszustwa stają się coraz bardziej wyrafinowane, a przestępcy coraz częściej próbują przejmować konta, wyłudzać dane logowania albo nakłaniać klientów do wykonywania przelewów pod presją. W takiej sytuacji standardowe metody autoryzacji nie zawsze są dla instytucji finansowych wystarczające.
Dlatego część przelewów może być dziś traktowana jako wymagająca dodatkowej kontroli. Nie chodzi o każdą operację, ale o wybrane przypadki, które system uzna za potrzebujące mocniejszego potwierdzenia. Z punktu widzenia klienta oznacza to, że przelew, który normalnie zostałby zaakceptowany standardowo, może nagle wymagać jeszcze jednej czynności potwierdzającej tożsamość.

Jak to działa przy przelewie i kiedy trzeba będzie zrobić selfie
Mechanizm jest dość prosty, choć dla wielu użytkowników będzie nowością. W momencie zlecania wybranego przelewu system może wyświetlić komunikat, że dana operacja wymaga dodatkowego potwierdzenia w określonym czasie. Klient dostaje informację, do kiedy musi zakończyć weryfikację, a potem wybiera sposób autoryzacji.
Jedną z dostępnych metod ma być właśnie potwierdzenie przelewu za pomocą selfie. W praktyce wygląda to tak, że użytkownik zostaje przekierowany do aplikacji mobilnej, gdzie wykonuje zdjęcie twarzy i zdjęcie dowodu osobistego. Dopiero po poprawnym przejściu tej procedury przelew jest przekazywany do realizacji. Jeśli klient nie zrobi tego w wyznaczonym czasie, transakcja zostanie anulowana.

To ważne, bo nowe rozwiązanie nie oznacza, że od teraz każdy przelew będzie wymagał fotografowania twarzy. Bank zastrzega, że taka dodatkowa weryfikacja ma być uruchamiana wtedy, gdy z powodów bezpieczeństwa uzna daną operację za wymagającą mocniejszego potwierdzenia. Innymi słowy, selfie nie staje się nowym obowiązkowym standardem dla wszystkich, ale dodatkowym narzędziem ochrony przy wybranych transakcjach.
Z perspektywy klienta oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, trzeba mieć aktywną aplikację mobilną, jeśli chce się skorzystać z tej ścieżki. Po drugie, trzeba reagować szybko, bo samo pojawienie się komunikatu nie wystarczy — brak potwierdzenia w terminie kończy się anulowaniem przelewu. Dla części użytkowników może to być niewygodne, ale z punktu widzenia banku ma ograniczać ryzyko nieautoryzowanych operacji.
Bank tłumaczy, że chodzi o lepszą ochronę pieniędzy
To rewolucyjne rozwiązanie wprowadza PKO Bank Polski. Bank poinformował 30 marca 2026 r., że w serwisie iPKO wprowadza możliwość dodatkowego potwierdzania wybranych przelewów także za pomocą selfie. Wcześniej podobna metoda była już wdrażana w aplikacji IKO, a teraz rozszerzono ją również na bankowość internetową.
PKO BP argumentuje, że to kolejny element zwiększania ochrony pieniędzy klientów w serwisie iPKO. W oficjalnym komunikacie bank podkreśla, że wykorzystuje „nowoczesne i wygodne rozwiązania”, aby dodatkowe potwierdzenie przelewu było jak najbardziej bezpieczne i intuicyjne. Z punktu widzenia instytucji ma to być odpowiedź na rosnące zagrożenia związane z cyberoszustwami i próbami przejmowania środków przez osoby nieuprawnione.
To pokazuje szerszy kierunek zmian w bankowości. Weryfikacja tożsamości za pomocą selfie i zdjęcia dokumentu przestaje być rozwiązaniem zarezerwowanym wyłącznie dla otwierania rachunków online i coraz wyraźniej wchodzi także do codziennej obsługi wybranych operacji. Dla klientów oznacza to mniej wygody w części przypadków, ale też większą szansę, że podejrzany przelew zostanie zatrzymany, zanim pieniądze opuszczą konto.
W praktyce najważniejszy wniosek jest prosty: jeśli klient zobaczy przy przelewie prośbę o dodatkowe potwierdzenie, nie powinien jej ignorować ani traktować jako błędu systemu. To element nowej procedury bezpieczeństwa. A ponieważ duże banki zwykle wyznaczają kierunek dla całego rynku, można się spodziewać, że podobnych rozwiązań w bankowości internetowej będzie z czasem coraz więcej.