Lekarze ostrzegają, chorych wciąż przybywa. Statystyki są alarmujące
Zimowy szczyt zachorowań na infekcje wirusowe teoretycznie mamy już za sobą, jednak statystyki spływające z placówek medycznych nie dają powodów do optymizmu. Choć aura za oknem zaczyna przypominać przedwiośnie, lekarze ostrzegają, że wirus grypy wciąż zbiera tragiczne żniwo w całym kraju.
- Wysoki poziom hospitalizacji w polskich placówkach
- Szczyt zachorowań za nami, ale wirus wciąż pozostaje groźny
- Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych
Wysoki poziom hospitalizacji w polskich placówkach
Grypa to zespół objawów towarzyszących ostremu zakażeniu dróg oddechowych, którego przyczyną jest wirus charakteryzujący się wyjątkową zmiennością i zdolnością do szybkiego rozprzestrzeniania.
Na półkuli północnej sezon wzmożonej aktywności tego patogenu trwa zazwyczaj od października do kwietnia, co oznacza, że marzec jest okresem, w którym czujność społeczeństwa drastycznie spada, choć zagrożenie pozostaje realne.

Tegoroczne obserwacje epidemiologiczne wskazują, że sezon 2025/2026 rozpoczął się znacznie wcześniej niż poprzedni, co wymusiło na systemie ochrony zdrowia przejście w tryb podwyższonej gotowości już wczesną jesienią. Charakteryzował się on również wyższymi wskaźnikami zapadalności w porównaniu do analogicznych okresów w ubiegłych latach.
Jeśli spojrzymy na obecną sytuację z perspektywy lecznictwa szpitalnego, można zauważyć pewną odczuwalną zmianę – hospitalizacji było wprawdzie mniej niż w poprzednim, rekordowym pod tym względem sezonie, ale ich liczba wciąż utrzymuje się na poziomach znacznie wyższych niż średnia z ostatniej dekady. Eksperci podkreślają, że choć obecny przebieg epidemii wydaje się łagodniejszy niż rok temu, pod żadnym pozorem nie można go nazwać sezonem bezpiecznym dla zdrowia publicznego.
Szczyt zachorowań za nami, ale wirus wciąż pozostaje groźny
Kluczowy moment dla tegorocznej fali zachorowań przypadł na przełom stycznia i lutego, kiedy to systemy raportowania odnotowały największe obciążenie przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. To właśnie w tym krytycznym oknie czasowym liczba potwierdzonych przypadków grypy osiągnęła swoje maksimum, przewyższając dynamikę wzrostów z 2025 roku. – Zachorowania mogą utrzymywać się do końca marca, a czasem nawet dłużej.
Aura jest teraz pozornie korzystna, ale bywa skrajnie nieprzewidywalna, co sprzyja transmisji wirusa – wskazuje w rozmowie z portalem „Rynek Zdrowia” prof. Aneta Nitsch-Osuch, specjalista pediatrii i kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM.

Na oddziały szpitalne wciąż trafiają pacjenci z ciężkim przebiegiem infekcji, a struktura wiekowa osób wymagających intensywnej opieki jest bardzo zróżnicowana. Szczególną uwagę medyków przykuwają ogniska zachorowań w domach pomocy społecznej oraz placówkach opiekuńczych.
Na oddziały trafiały zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe z powikłaniami grypy oraz jej ciężkim przebiegiem, wymagającym hospitalizacji. Wiele hospitalizacji dotyczyło osób starszych, po 65. roku życia, obciążonych wielochorobowością.
Mieliśmy również ogniska zachorowań w domach opieki, skąd pacjenci z powikłaniami, w tym z zapaleniem płuc, trafiali do szpitali - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Aneta Nitsch-Osuch, specjalista pediatrii, kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM.

Wirus znajduje najłatwiejszą drogę do osób najsłabszych, często obciążonych wielochorobowością (współwystępowaniem co najmniej dwóch schorzeń przewlekłych u jednego pacjenta).
Efektem tego są liczne powikłania, z których najgroźniejszym pozostaje wirusowe zapalenie płuc, często wymagające wsparcia oddechowego. Mimo że statystyczna krzywa zakażeń zaczęła opadać, lekarze apelują o zachowanie dystansu społecznego i higieny, gdyż marcowe ocieplenie często bywa mylące i prowadzi do osłabienia naturalnej odporności organizmu.
Zobacz też: Nowe zasady w przychodniach od 5 marca 2026. To nie spodoba się pacjentom
Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych
Niepokojącym elementem raportów epidemiologicznych jest rosnąca liczba ofiar śmiertelnych. Dotychczas w sezonie 2025/2026 odnotowano już około 1100 zgonów z powodu grypy i jej bezpośrednich powikłań. To liczba, która obrazuje, jak bardzo lekceważona bywa ta choroba, często mylona ze zwykłym przeziębieniem. W obliczu tych danych powraca pytanie o skuteczność profilaktyki, zwłaszcza że w obecnym sezonie zaszczepiło się niespełna 2,3 mln osób.
Choć jest to wynik o pół miliona wyższy niż rok wcześniej, wciąż pozostaje on daleko w tyle za średnią europejską. Specjaliści nie mają jednak wątpliwości – szczepienie przeciwko grypie nadal ma sens, nawet, teraz gdy kalendarzowa wiosna jest tuż za rogiem. Przyjęcie preparatu w marcu pozwala na wytworzenie odporności, która ochroni nas przed tzw. ogonem sezonu, czyli falami zakażeń, które regularnie występują w kwietniu.
Szczepienia są szczególnie zalecane seniorom powyżej 65. roku życia, dzieciom, u których system immunologiczny dopiero się uczy walki z patogenami, oraz pacjentom z grup ryzyka, m.in. zmagającym się z cukrzycą czy chorobami układu krążenia. Decyzja o immunizacji w tym momencie może być kluczowa, by nie stać się częścią tragicznego bilansu, który mimo upływu tygodni wciąż boleśnie pnie się w górę.