Księża ujawnili "fakturę grozy". Tyle parafia zapłaci za ogrzewanie, kwota jest monstrualna
Ogrzanie ogromnych kubatur budynków użyteczności publicznej staje się wyzwaniem, które w tym roku przerosło wiele budżetów. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się polskie parafie. Księża, otrzymawszy styczniowe faktury, przecierają oczy ze zdumienia. Kwoty, które widnieją na dokumentach płatniczych, sięgają dziesiątek tysięcy złotych. W obliczu finansowej zapaści, duchowni decydują się na pełną transparentność i apelują do wiernych o ratunek, ujawniając szokujące sumy.
- Ceny energii w 2026 roku. Dlaczego jest tak drogo?
- Architektura sakralna a ekonomia. Dlaczego w kościele jest tak zimno i drogo?
- "Faktura grozy" u Dominikanów. Tysiące złotych za ciepło
- Mniejsze parafie też liczą straty. Przykład z Rypina
Ceny energii w 2026 roku. Dlaczego jest tak drogo?
Aby zrozumieć skalę problemu, z jakim mierzą się parafie, trzeba spojrzeć na ogólną sytuację na rynku energetycznym w 2026 roku. Choć najgorszy kryzys energetyczny mamy już teoretycznie za sobą, ceny nośników energii w Polsce wciąż pozostają na wysokim poziomie.
W 2026 roku Polacy wciąż płacą słono za komfort cieplny. Gaz ziemny to wciąż jeden z najdroższych sposobów ogrzewania, zwłaszcza dla odbiorców instytucjonalnych (takich jak parafie), którzy nie zawsze są objęci tymi samymi tarczami ochronnymi co gospodarstwa domowe. Z kolei ceny energii elektrycznej, obciążone opłatami klimatycznymi i kosztami transformacji energetycznej, sprawiają, że ogrzewanie elektryczne (np. promiennikami) przy dużych powierzchniach generuje gigantyczne koszty. Również w sektorze ciepła systemowego odnotowano podwyżki wynikające z rosnących kosztów utrzymania sieci ciepłowniczych.
Najdrożej za ciepło płacą ci, którzy użytkują stare, nieocieplone budynki o niskiej efektywności energetycznej. Niestety, w tę definicję idealnie wpisują się polskie kościoły.

Architektura sakralna a ekonomia. Dlaczego w kościele jest tak zimno i drogo?
Ogrzewanie świątyni to z punktu widzenia fizyki i ekonomii zadanie karkołomne. Kościoły to zazwyczaj budynki o ogromnej kubaturze, z bardzo wysokimi sufitami. Ciepłe powietrze, zgodnie z prawami fizyki, unosi się do góry – pod sklepienie, gdzie nikogo nie ma. Wierni siedzący w ławkach na dole często marzną, mimo że piece pracują pełną parą.
Dodatkowym problemem jest izolacja. Zabytkowe mury, wielkie witraże (będące mostkami termicznymi) i nieszczelne drzwi sprawiają, że ciepło ucieka z kościoła błyskawicznie.
Skąd księża biorą pieniądze na opłaty? To temat, który często budzi kontrowersje, ale zasada jest prosta: parafia musi utrzymać się sama. Głównym źródłem dochodu jest taca, czyli ofiary składane podczas mszy. Dodatkowe środki pochodzą z ofiar za posługi (śluby, pogrzeby) oraz wizyt duszpasterskich (kolędy), natomiast państwo nie dopłaca do ogrzewania kościołów. W sytuacji, gdy inflacja uszczupliła portfele wiernych, datki są często skromniejsze, a koszty utrzymania budynków rosną nieproporcjonalnie szybko.

"Faktura grozy" u Dominikanów. Tysiące złotych za ciepło
Przykładem, który w ostatnich dniach zelektryzował opinię publiczną, jest sytuacja w klasztorze i kościele Dominikanów na warszawskim Służewie. To potężny kompleks, ale kwota, którą ujawnili ojcowie, jest porażająca nawet jak na stołeczne warunki.
Jak informują media, w tym dziennik "Fakt", Dominikanie otrzymali ostatnią fakturę za ogrzewanie opiewającą na kwotę 64 tysięcy złotych.
Ostatnia faktura to kwota 64 tys. zł. W grudniu otrzymaliśmy 45,5 tys. zł podczas zbiórki oraz do puszki i jako wpłaty na konto bankowe - piszą na swojej oficjalnej stronie dominikanie.
To suma, za którą można kupić nowy samochód miejski. Zakonnicy nie ukrywają, że jest to obciążenie, które trudno udźwignąć bez wsparcia z zewnątrz. W ogłoszeniach duszpasterskich oraz w mediach społecznościowych wprost poprosili wiernych o pomoc w uregulowaniu tej należności, zaznaczając, że każda złotówka wrzucona na tacę ma w tym miesiącu kluczowe znaczenie dla funkcjonowania klasztoru.
Mniejsze parafie też liczą straty. Przykład z Rypina
Problem nie dotyczy tylko wielkich zakonów w Warszawie. Z identycznymi kłopotami borykają się parafie w mniejszych miejscowościach. Parafia w Rypinie (województwo kujawsko-pomorskie) postanowiła pokazać wiernym czarno na białym, jak drastycznie wzrosły koszty utrzymania w ciągu zaledwie 12 miesięcy.
Proboszcz porównał rachunek za grudzień 2025 r. z analogicznym okresem roku poprzedniego. Wynik? Kwota do zapłaty jest wyższa o ponad 5 tysięcy złotych.
Za grudzień mamy do zapłacenia 15 tys. 612 zł 39 gr. W 2025 r. w grudniu było do zapłacenia 9 tys. 982 zł 52 gr. - czytamy na stronie.
Duchowni, nie mając innych źródeł finansowania niż datki wiernych, otwarcie proszą o zwiększenie ofiar na tacę, by móc opłacić bieżące funkcjonowanie świątyń.