Koniecznie zwróć na to uwagę płacąc kartą. "Dodatkowe zero" to utrapienie klientów
Codzienne zakupy w pośpiechu stały się naszą nową rutyną, w której rzadko znajdujemy czas na dokładną weryfikację paragonu czy kwoty na terminalu. Tymczasem chwila nieuwagi przy bezstykowej płatności może nas kosztować znacznie więcej, niż wskazuje na to etykieta na półce. Czy w dobie cyfrowego pieniądza bezpieczeństwo naszych portfeli wciąż zależy wyłącznie od nas?
- Polacy pokochali obrót bezgotówkowy, ale wciąż ufają gotówce
- Ryzyko „dodatkowego zera”
- Gotówka daje większą kontrolę nad finansami
Polacy pokochali obrót bezgotówkowy, ale wciąż ufają gotówce
Rewolucja płatnicza w Polsce nabrała tempa, którego nie powstydziłyby się najbardziej rozwinięte gospodarki świata. Z najnowszego badania Narodowego Banku Polskiego „Zwyczaje płatnicze w Polsce w 2023 r.” płynie jasny wniosek: płatności kartą i innymi instrumentami bezgotówkowymi stanowią już dominującą formę rozliczeń w punktach handlowo-usługowych.
Statystyki banku centralnego wskazują, że niemal 60 proc. wszystkich transakcji w naszym kraju odbywa się obecnie bez użycia fizycznego pieniądza. To ogromny skok, który pokazuje, jak bardzo cenimy sobie wygodę, szybkość oraz higienę płatności cyfrowych, szczególnie po doświadczeniach z ostatnich lat. Jednak ta fascynacja nowoczesnością nie oznacza całkowitego odwrotu od tradycji.

Co ciekawe, mimo powszechności terminali, gotówka wciąż dzierży miano najbardziej egalitarnego środka płatniczego pod względem zasięgu. W całym 2023 roku aż 96,9 proc. Polaków zadeklarowało, że przynajmniej raz zapłaciło za produkt lub usługę tradycyjnymi banknotami. Dla porównania, z metod bezgotówkowych choć raz skorzystało 86,5 proc. obywateli. Ta niewielka, ale zauważalna dysproporcja sugeruje, że w sytuacjach awaryjnych lub specyficznych miejscach, takich jak bazary czy małe punkty usługowe, papierowy pieniądz pozostaje niezastąpiony.
Porównując te dane z odczytami z 2020 roku, widzimy, że udział gotówki w portfelu statystycznego Polaka zmalał zaledwie o niecały 1 punkt procentowy. Polacy wykazują więc ogromne przywiązanie do fizycznej formy waluty, traktując ją jako ostateczny bezpiecznik w systemie finansowym.
Ryzyko „dodatkowego zera”
Powszechność płacenia „plastikiem” lub telefonem sprawiła, że czynność ta stała się automatyczna. Podchodzimy do kasy, przykładamy urządzenie do czytnika i odchodzimy, często nie czekając nawet na wydruk potwierdzenia. To właśnie w tym momencie kryje się największe ryzyko, przed którym ostrzegają eksperci finansowi oraz policja.
Pomyłki przy wpisywaniu kwoty na terminalu przez sprzedawców zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Wystarczy, że kasjer zamiast 15,00 zł wpisze 150,00 zł lub – co gorsza – niechcący doda jedno zero na końcu, zamieniając rutynowe zakupy w bolesny wydatek rzędu 10-krotności faktycznej ceny. W ferworze obsługi kolejki klientów i przy zmęczeniu personelu, o taki błąd jest niezwykle łatwo.

Niestety, obok zwykłego roztargnienia, pojawiają się również celowe nadużycia. Zjawisko to, choć marginalne w dużych sieciach handlowych, może występować w miejscach o mniejszym nadzorze lub w punktach gastronomicznych w obleganych kurortach turystycznych. Metoda jest prosta: sprzedawca liczy na to, że klient nie spojrzy na ekran urządzenia przed zbliżeniem karty.
Weryfikacja kwoty na wyświetlaczu terminala płatniczego (urządzenia elektronicznego służącego do autoryzacji transakcji bezgotówkowych) powinna stać się naszym odruchem bezwarunkowym. Brak tej prostej czynności sprawia, że dobrowolnie rezygnujemy z kontroli nad własnymi środkami, a proces reklamacyjny po zatwierdzeniu błędnej transakcji kodem PIN lub biometrią bywa długotrwały i stresujący.
Gotówka daje większą kontrolę nad finansami
Mimo silnego nacisku na cyfryzację sektora finansowego, w społeczeństwie narasta opór przeciwko całkowitej eliminacji fizycznego pieniądza. Badanie przeprowadzone przez IBRiS dla Radia Zet w lutym 2023 roku rzuca nowe światło na ten konflikt: aż 80 proc. ankietowanych opowiedziało się przeciwko rezygnacji z gotówki. To potężny sygnał dla ustawodawców i instytucji finansowych, że Polacy postrzegają banknoty nie tylko jako narzędzie płatnicze, ale przede wszystkim jako gwarant prywatności oraz skuteczną barierę przed nadmiernym konsumpcjonizmem.
W przypadku gotówki kontrola nad finansami jest bowiem namacalna i bezdyskusyjna – klient fizycznie widzi, ile pieniędzy wyjmuje z portfela i ma pewność, że nie wyda ani grosza więcej, niż sam poda kasjerowi.
Ekonomiści zwracają uwagę, że płacenie fizycznym pieniądzem aktywuje w naszym mózgu silniejsze poczucie „straty” niż płatność cyfrowa, co naturalnie hamuje impulsywne zakupy. Co więcej, w dobie awarii systemów bankowych, przerw w dostawie prądu czy potencjalnych cyberataków, posiadanie gotówki staje się elementem strategii bezpieczeństwa narodowego.
Zawsze, więc gdy mamy wątpliwości co do uczciwości sprzedawcy lub sprawności terminala w danym punkcie, najrozsądniejszym wyjściem jest skorzystanie z tradycyjnej metody płatności. Pozwala to uniknąć nie tylko błędu o „jedno zero”, ale także potencjalnego skopiowania danych karty. Ostatecznie to my decydujemy, komu i w jakiej formie powierzamy nasze ciężko zarobione środki, a rutynowa czujność przy terminalu jest najtańszym ubezpieczeniem, jakie możemy sobie zapewnić.