Konflikt na Bliskim Wschodzie sparaliżował podróże. Linia lotnicza wydała niespodziewany komunikat
Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie odbiły się szerokim echem w światowym lotnictwie. W ostatnich dniach tysiące podróżnych musiało zmierzyć się z poważnymi utrudnieniami w podróży. Teraz pojawiają się pierwsze informacje, które mogą przynieść długo oczekiwaną zmianę.
- Chaos na lotniskach po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie
- Zamknięta przestrzeń powietrzna i odwołane loty wielu przewoźników
- Linie Emirates stopniowo przywracają połączenia, w tym rejsy do Europy
Chaos na lotniskach po eskalacji konfliktu
Pod koniec lutego 2026 roku napięcia na Bliskim Wschodzie gwałtownie wzrosły po atakach przeprowadzonych przez Izrael i Stany Zjednoczone na cele w Iranie. W odpowiedzi Teheran przeprowadził działania odwetowe, w tym ataki rakietowe i dronowe, które doprowadziły do nagłego zamknięcia części przestrzeni powietrznej w regionie. Wiele państw zdecydowało się wstrzymać ruch lotniczy ze względów bezpieczeństwa, a liczne połączenia zostały odwołane w ostatniej chwili.
Na lotniskach w Dubaju, Abu Zabi czy Dosze pojawiły się tłumy pasażerów, którzy nie mogli wylecieć zgodnie z planem. Część podróżnych spędzała w terminalach nawet kilkadziesiąt godzin, próbując zmienić rezerwacje lub znaleźć alternatywne połączenia do Europy.

Linie lotnicze zmuszone były wstrzymywać kolejne rejsy, a systemy rezerwacyjne szybko się przeciążały. Wiele osób utknęło w hotelach lub na lotniskach bez jasnych informacji o terminie powrotu do domu. Teraz jednak pojawiają się sygnały, że sytuacja zaczyna się powoli stabilizować.
Stopniowe otwieranie przestrzeni powietrznej
Choć napięcie w regionie wciąż jest odczuwalne, część państw zaczęła stopniowo otwierać przestrzeń powietrzną. Władze lotnicze monitorują sytuację bezpieczeństwa i starają się przywracać ruch lotniczy w sposób kontrolowany. W ostatnich dniach wznowiono część operacji nad Zatoką Perską, co pozwala liniom lotniczym na planowanie powrotu do normalnego rozkładu.
Nadal jednak wielu przewoźników podchodzi do sytuacji ostrożnie i utrzymuje ograniczony rozkład lotów. Część połączeń pozostaje zawieszona, a decyzje o ich wznowieniu są uzależnione od rozwoju wydarzeń w regionie. Eksperci branży lotniczej podkreślają, że stabilizacja ruchu lotniczego może potrwać jeszcze kilka tygodni. Mimo to pierwsze pozytywne sygnały pojawiły się już w największych hubach przesiadkowych na Bliskim Wschodzie.

Emirates przywracają loty, w tym połączenia do Europy
Jednym z przewoźników, który rozpoczął proces przywracania połączeń, są linie Emirates. Firma poinformowała o stopniowym wznawianiu lotów z i do Dubaju, w tym również połączeń z europejskimi miastami. Wśród nich znalazła się także Warszawa, która ponownie pojawiła się w rozkładzie przewoźnika.
Emirates realizują obecnie ograniczoną siatkę lotów, jednocześnie pracując nad powrotem do pełnej operacyjności. Według zapowiedzi przewoźnika w najbliższych dniach liczba realizowanych rejsów może się zwiększyć, jeśli pozwolą na to warunki operacyjne i dostępność przestrzeni powietrznej.
W czwartek 5 marca linie obsłużyły z Dubaju około 30 tys. pasażerów. Do 7 marca planowane jest wykonywanie około 106 lotów dziennie w obie strony do 83 kierunków, co stanowi około 60 proc. pełnej siatki połączeń. Przewoźnik zaznacza, że w pierwszej kolejności obsługiwani są pasażerowie posiadający wcześniejsze rezerwacje. Linie apelują również, aby na lotniska udawali się wyłącznie podróżni z potwierdzonym biletem. Wznowienie tych połączeń to ważny krok w kierunku przywrócenia normalnego ruchu lotniczego między Bliskim Wschodem a Europą.