Chcą domknąć lukę w systemie kaucyjnym. To rozwiązanie może wywrócić zasady gry
Polski system kaucyjny stał się areną walki o marże i rynkową dominację. Obecnie obserwujemy zjawisko, w którym proste z pozoru zasady recyklingu zderzają się z kreatywnością producentów napojów. Część z nich zaczęła dostrzegać w obecnej konstrukcji prawa wygodną furtkę, która pozwala na uniknięcie dodatkowych opłat i logistycznych komplikacji kosztem środowiska naturalnego. Najnowsze doniesienia sugerują jednak, że okres omijania systemu może dobiec końca szybciej, niż przypuszczano. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowuje się do domknięcia legislacyjnych nieszczelności.
- Kolejne zawirowania prawne w polskim systemie kaucyjnym
- Automaty na butelki kaucyjne wciąż pozostawiają wiele do życzenia
- Rząd uszczelnia system kaucyjny. W tle presja z Brukseli
Automaty na butelki kaucyjne wciąż pozostawiają wiele do życzenia
Mimo optymistycznych danych płynących z ministerstwa, sytuacja w terenie jest znacznie bardziej złożona. Według oficjalnych statystyk z połowy marca 2026 roku do obrotu trafiło około 1,2 mld opakowań kaucyjnych, z czego zebrano już ponad 520 mln sztuk. Infrastruktura również rośnie w oczach, obejmując blisko 52 tys. punktów zbiórki, w tym 9,5 tys. nowoczesnych automatów, zwanych popularnie butelkomatami.
Jednak handlowcy na co dzień zmagają się z wadami całego projektu. Fundamentem narastającego sporu stały się opakowania wielomateriałowe, czyli popularne kartony po sokach i napojach, w których warstwy celulozy przeplatają się z barierowym plastikiem oraz aluminium. Obecnie te konstrukcje nie są objęte systemem kaucyjnym, a zapchane maszyny, braki w logistyce odbioru odpadów oraz konieczność ręcznego przyjmowania butelek przez kasjerów w mniejszych placówkach sprawiają, że dorzucenie kolejnych typów opakowań bez odpowiedniego przygotowania mogłoby doprowadzić do paraliżu handlu detalicznego.

Poseł Grzegorz Matusiak w swojej interpelacji do resortu klimatu bije na alarm, wskazując, że producenci mogą celowo przerzucać swoje produkty z butelek PET do kartonów tylko po to, by nie doliczać klientom kaucji. Taki mechanizm uderza podwójnie. Z jednej strony zaburza uczciwą konkurencję, premiując firmy rezygnujące z łatwo przetwarzalnych opakowań, a z drugiej promuje rozwiązania, które są znacznie trudniejsze w recyklingu niż jednorodne puszki czy plastikowe butelki.
Kolejne zawirowania prawne w polskim systemie kaucyjnym
Dla konsumenta wybór na sklepowej półce jest dosyć prosty. Jeśli dwa niemal identyczne napoje różnią się ceną o kilkadziesiąt groszy, ponieważ jeden z nich wymaga dodatkowej fatygi ze zwrotem opakowania, odruchowo wybierzemy tańszą alternatywę w kartonie. To właśnie ten impuls rynkowy stał się dla producentów silną pokusą do zmiany strategii pakowania.
W efekcie system kaucyjny, który miał porządkować polski krajobraz odpadowy, paradoksalnie stworzył idealne warunki do omijania własnych reguł gry. Czy można jednak mówić o masowym zjawisku, czy to jedynie jednostkowe przypadki? Resort klimatu uspokaja, twierdząc, że skala tego procederu jest obecnie marginalna, choć jednocześnie potwierdza, że trwają intensywne analizy nad rozszerzeniem systemu o nowe frakcje.

Rząd zdaje sobie sprawę, że ewentualne objęcie kaucją kartonów to temat na drugą połowę 2026 roku. Na ten moment priorytetem pozostaje dopracowanie obiegu dla trzech podstawowych grup: butelek plastikowych do 3 litrów, puszek aluminiowych do 1 litra oraz zwrotnych butelek szklanych o pojemności do 1,5 litra.
Każda zmiana w tym systemie wymaga bowiem nie tylko nowelizacji ustaw, ale przede wszystkim przebudowy infrastruktury u operatorów i w tysiącach sklepów w całym kraju. Wiceminister Anita Sowińska sugeruje, że każda taka „rewolucja” potrzebuje co najmniej dwuletniego okresu przejściowego, aby rynek mógł się do niej dostosować bez generowania nadmiernych kosztów dla ostatecznego odbiorcy, czyli nas wszystkich.
Zobacz też: Koniec cyrków z kaucją za butelki. Mają już rozwiązanie dla sklepów
Rząd uszczelnia system kaucyjny. W tle presja z Brukseli
Dyskusja o kartonach to jednak tylko wierzchołek góry lodowej w szerszej strategii rządu. Na horyzoncie pojawia się znacznie trudniejszy przeciwnik: jednorazowe szkło, a konkretnie wszechobecne w przestrzeni publicznej „małpki”. Wiceminister Sowińska otwarcie przyznaje, że chętnie widziałaby te opakowania w systemie, choć ich włączenie byłoby potężnym wyzwaniem logistycznym ze względu na wagę i kruchość materiału.
Do tego dochodzi kwestia unijnego rozporządzenia PPWR, czyli Packaging and Packaging Waste Regulation, które narzuca krajom członkowskim ambitne cele w zakresie zbiórki odpadów do 2029 roku. Presja z Brukseli dotyczy także opakowań po mleku, które do 2030 roku miałyby stać się częścią systemów kaucyjnych w całej Wspólnocie.
Polski rząd podchodzi do tematu mleka z dużą rezerwą, argumentując, że włączenie go do automatów rodzi poważne problemy sanitarne i higieniczne. Resztki nabiału w butelkomatach to ryzyko powstawania nieprzyjemnych zapachów i siedlisko bakterii, co mogłoby zniechęcić klientów do korzystania z całego systemu.
Z tego powodu Warszawa planuje przekonywać unijnych urzędników do wycofania się z tego pomysłu, wskazując na wątpliwy efekt środowiskowy przy jednoczesnych ogromnych kosztach operacyjnych. Na ten moment pewne jest, że ministerstwo nie zamierza biernie przyglądać się ucieczce producentów w nieuregulowane rozwiązania.