Atomowy sojusz najbogatszego polaka z gigantami. Małe reaktory mają podbić Europę
Polska spółka przy jednym stole z koncernami z USA, Japonii i Korei Południowej, a przy podpisie przedstawiciele rządów w Waszyngtonie i Tokio. Porozumienie zawarte przez SGE w Nowym Jorku ma przyspieszyć budowę małych reaktorów modułowych w Europie. Na drodze do pierwszego prądu stoi jednak więcej niż technologia.
Nowy Jork, ONZ i atom. Do tego pieczęć Departamentu Stanu USA
Synthos Green Energy (SGE), spółka kontrolowana przez Michała Sołowowa, podpisała porozumienie o współpracy z amerykańską GE Vernova, japońskim Hitachi i południowokoreańskim Samsung C&T. Dokument dotyczy rozwoju rynku i możliwości komercyjnych związanych z wdrażaniem reaktorów BWRX-300 w Europie Środkowo-Wschodniej oraz w Wielkiej Brytanii. Małe reaktory modułowe, czyli SMR (ang. small modular reactors), to bloki jądrowe o mocy do ok. 300 MW, budowane w dużej mierze z elementów produkowanych fabrycznie. W założeniu mają powstawać szybciej i taniej niż klasyczne elektrownie o mocy przekraczającej 1000 MW.
Miejsce podpisania nie było przypadkowe. Umowę zawarto 23 września podczas szczytu Atlantic Council Nuclear Energy Policy Summit w Nowym Jorku, zorganizowanego przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ [World Nuclear News, wrzesień 2026]. Przy stole zasiedli m.in. prezes GE Vernova Scott Strazik, prezes SGE Rafał Kasprów oraz Charlie Takeuchi, szef Hitachi Americas. Świadkami byli zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau i Masayoshi Arai, wiceminister ds. międzynarodowych w japońskim Ministerstwie Gospodarki, Handlu i Przemysłu (METI).
Dlaczego biznesowe porozumienie potrzebowało dyplomatycznej oprawy? Umowa czterech firm jest przemysłowym przedłużeniem decyzji zapadłych wcześniej na szczeblu rządowym. 7 lipca 2026 r. w Ankarze, podczas szczytu NATO, sekretarz stanu USA Marco Rubio, szef japońskiej dyplomacji Toshimitsu Motegi i minister spraw zagranicznych Korei Płd. Cho Hyun podpisali porozumienie o współpracy przy wdrażaniu SMR-ów w innych krajach. Teraz Waszyngton ogłosił do niego plan wdrożeniowy.
„Porozumienie i Plan Wdrożeniowy wspierają nasze wspólne interesy w zakresie bezpieczeństwa, wyznaczając ambitny plan wdrażania floty małych reaktorów modułowych w celu zaspokojenia rosnącego globalnego zapotrzebowania na energię” - podał Departament Stanu.
Amerykańska dyplomacja wprost odniosła się też do samego konsorcjum. Jej zdaniem połączenie „amerykańskich, japońskich, koreańskich i polskich liderów przemysłu” ma zapewnić energię jądrową milionom Europejczyków i przyspieszyć inwestycje w reaktory o wartości ponad 150 mld dolarów w nadchodzących latach
Czternaście reaktorów na Wyspach
Podział ról jest czytelny. GE Vernova Hitachi Nuclear Energy, wspólne przedsięwzięcie amerykańskiego i japońskiego koncernu, zaprojektowało BWRX-300 i jest jego dostawcą. Hitachi ma wnieść zaplecze przemysłowe i sieć japońskich poddostawców. Samsung C&T odpowiada za kompetencje EPC (ang. engineering, procurement, construction, czyli kompleksowe projektowanie, zakupy i budowa pod klucz). To obszar, który w energetyce jądrowej najczęściej decyduje o opóźnieniach i przekroczeniach budżetów. SGE pozostaje wyłącznym regionalnym partnerem odpowiedzialnym za rozwój BWRX-300 w znacznej części Europy Środkowo-Wschodniej.
„Europa i Wielka Brytania potrzebują skalowalnego, komercyjnego modelu rozwoju energetyki jądrowej, opartego na sprawdzonej technologii, istniejących łańcuchach dostaw i współpracy z partnerami o najwyższych kompetencjach wykonawczych” - przekonuje Michał Sołowow.
Według niego połączenie potencjału czterech firm tworzy platformę do wdrażania standaryzowanych flot reaktorów na wielu rynkach. Prezes SGE Rafał Kasprów stawia sprawę jeszcze szerzej.
„Europa wchodzi w nową erę strategiczną, w której niezależność energetyczna, bezpieczeństwo dostaw oraz odporność przemysłu stają się kluczowymi elementami bezpieczeństwa państw i całego regionu” - mówi.
Trzeba jednak pamiętać o charakterze dokumentu. To memorandum of understanding (MoU), czyli deklaracja współpracy, a nie wiążący kontrakt na dostawy czy budowę. Firmy zobowiązały się wspólnie analizować rynki, opracowywać strategie wdrożeń i szukać możliwości komercyjnych. Roger Martella z GE Vernova mówił o połączeniu uzupełniających się kompetencji, które ma pomóc w upowszechnieniu BWRX-300.
Najbardziej zaawansowany zagraniczny projekt SGE rozwija na Wyspach. Spółka chce zbudować w Wielkiej Brytanii 14 reaktorów BWRX-300 o łącznej mocy 4,2 GW w trzech lokalizacjach. Pierwsza z nich ma pomieścić sześć bloków, a start komercyjnej eksploatacji zaplanowano na 2034 r. [GE Vernova, wrzesień 2026]. Projekt przeszedł do etapu pogłębionej wstępnej oceny regulacyjnej (Preliminary Regulatory Assessment Deep Dive), prowadzonego przez państwową spółkę Great British Energy - Nuclear. SGE ma też listy intencyjne w sprawie rozwoju energetyki jądrowej m.in. w Bułgarii i na Węgrzech.
Czy technologia jest gotowa na taką skalę? BWRX-300 to reaktor wodny wrzący (woda chłodząca rdzeń zamienia się w nim w parę, która bezpośrednio napędza turbinę) o mocy 300 MWe, czyli megawatów mocy elektrycznej. Na świecie nie pracuje jeszcze żaden egzemplarz. Pierwszy powstaje w kanadyjskiej elektrowni Darlington, gdzie Ontario Power Generation buduje cztery takie bloki. Prace ruszyły w maju 2025 r., a przyłączenie pierwszej jednostki do sieci zaplanowano na koniec 2030 r. Koszt całego projektu oszacowano na 20,9 mld dolarów kanadyjskich, z czego sam pierwszy blok to ok. 6,1 mld CAD [American Nuclear Society, czerwiec 2026]. Kolejne mają być tańsze i właśnie ten efekt serii jest fundamentem europejskiej strategii całego konsorcjum.
Globalne ambicje, krajowy węzeł. Co hamuje polskie SMR-y?
Najważniejszym rynkiem dla SGE pozostaje jednak Polska. Tu spółka działa razem z kontrolowanym przez Skarb Państwa Orlenem, z którym w 2022 r. utworzyła joint venture Orlen Synthos Green Energy (OSGE). Obie firmy mają w nim po 50 proc. udziałów, a OSGE dysponuje wyłącznością na BWRX-300 w naszym kraju. Dla projektu wydano decyzje zasadnicze dla 26 reaktorów. Decyzja zasadnicza, wydawana przez ministra klimatu i środowiska, potwierdza zgodność inwestycji jądrowej z interesem publicznym i polityką państwa. Otwiera drogę do kolejnych pozwoleń, ale nie jest jeszcze zgodą na budowę. OSGE koncentruje się na trzech lokalizacjach, w których może powstać pierwszych 14 jednostek, m.in. we Włocławku i w Stawach Monowskich koło Oświęcimia. Według komunikatu partnerów pierwszy blok w Polsce ma ruszyć w 2032 r.
Rząd patrzy na harmonogram ostrożniej. Minister energii Miłosz Motyka mówił na początku września w TVP Info, że realnym terminem uruchomienia pierwszych SMR-ów jest 2035 r. Potwierdził też, że trwa uzgadnianie nowej umowy między Orlenem a Synthosem i docelowej struktury właścicielskiej. Punktem zapalnym okazała się opinia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która miała zastrzeżenia do struktury uzgodnionej jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy.
To nie jedyna oś sporu. Strony inaczej rozumieją definicję „generalnego partnera” projektu, a resort aktywów państwowych ma oczekiwać od Orlenu rozstrzygnięcia tej kwestii do końca 2026 r. Stawka jest wysoka, bo od odpowiedzi zależy, kto będzie realnie kontrolował program obejmujący 26 reaktorów.
Paradoks jest więc wyraźny. Na forum ONZ firma Sołowowa występuje jako europejski lider floty SMR-ów, z poparciem Waszyngtonu i technologicznym zapleczem światowych koncernów. W kraju, w którym ma najwięcej decyzji i najbardziej zaawansowane przygotowania, wciąż nie wiadomo, kto i na jakich warunkach będzie właścicielem pierwszych reaktorów. Nowojorskie porozumienie może wzmocnić pozycję negocjacyjną SGE wobec Orlenu i rządu. Zapowiadane 150 mld dolarów zamieni się jednak w realne megawaty dopiero wtedy, gdy pierwszy BWRX-300 popłynie prądem w Kanadzie, a polski węzeł właścicielski zostanie rozplątany.