2 lutego kierowców czeka szok. Takie ceny zastaną na stacjach benzynowych
Kierowcy przyzwyczaili się do jednego scenariusza: tankowanie z tygodnia na tydzień było coraz tańsze. Ten trend uspokoił nastroje, ale jednocześnie uśpił czujność. Tymczasem w tle pojawiają się sygnały, które mogą zwiastować zupełnie inny kierunek. Eksperci ostrzegają, że to, co dziś wygląda jak stabilizacja, może być jedynie krótką pauzą. Czy kierowcy mają jeszcze powody do optymizmu?
- Trend, który trwał zaskakująco długo
- Ruchy w tle, których nie widać przy dystrybutorze
- Prognozy na najbliższe dni nie pozostawiają złudzeń
Trend, który trwał zaskakująco długo
Ostatnie tygodnie na stacjach paliw przynosiły kierowcom wyraźną ulgę. Regularne, choć niewielkie spadki cen sprawiły, że tankowanie przestało być jednym z głównych domowych obciążeń. Dla wielu zmotoryzowanych była to długo wyczekiwana zmiana po okresie dynamicznych podwyżek i dużej niepewności.
Co istotne, obniżki pojawiały się konsekwentnie, tydzień po tygodniu. To właśnie ta regularność zaczęła budować przekonanie, że rynek paliw wchodzi w fazę dłuższej stabilizacji. W efekcie część kierowców zaczęła odkładać decyzję o tankowaniu „na zapas”, licząc na dalsze spadki. Czy jednak ten optymizm nie był przedwczesny?
Eksperci zwracają uwagę, że długotrwałe serie spadków cen paliw należą do rzadkości, zwłaszcza w sytuacji rosnących napięć na rynkach surowcowych. Choć na pierwszy rzut oka sytuacja na stacjach wyglądała korzystnie, w tle zaczęły pojawiać się czynniki, które mogły ten trend osłabić.

Ruchy w tle, których nie widać przy dystrybutorze
To, co kierowcy obserwują na stacjach, jest jedynie końcowym etapem dłuższego procesu. Rynek hurtowy paliw, notowania surowców oraz decyzje operatorów detalicznych często wyprzedzają zmiany widoczne przy dystrybutorach nawet o kilka tygodni. Właśnie tam zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały ostrzegawcze.
Analitycy podkreślają, że ostatnie obniżki cen detalicznych nie zawsze wynikały z realnych spadków kosztów zakupu paliwa. W wielu przypadkach była to decyzja biznesowa, związana z czasowym ograniczeniem marż przez sprzedawców. Taka strategia pozwalała utrzymać konkurencyjność stacji, ale nie mogła trwać w nieskończoność.
Jednocześnie coraz częściej zwracano uwagę na zmiany zachodzące na globalnym rynku surowców energetycznych. Wzrosty notowań ropy naftowej, nawet jeśli początkowo umiarkowane, zawsze stanowią sygnał ostrzegawczy dla rynku paliw. Pytanie brzmiało nie „czy”, ale „kiedy” te zmiany przełożą się na ceny widoczne dla kierowców.
Prognozy na najbliższe dni nie pozostawiają złudzeń
Jak wskazują analitycy portalu e-petrol, na początku lutego może dojść do zakończenia wielotygodniowej serii spadków cen paliw. Choć mijający tydzień przyniósł jeszcze symboliczne obniżki, eksperci nie mają wątpliwości, że trend zaczyna się odwracać.
Koszty tankowania benzyny i oleju napędowego spadają nieprzerwanie od dziewięciu tygodni, ale drożejąca na światowych giełdach ropa naftowa może już niedługo przerwać tę obniżkową serię – wskazują analitycy.
Według danych e-petrol, średnia cena benzyny 95-oktanowej wynosi obecnie 5,59 zł za litr, a oleju napędowego 5,93 zł. Autogaz kosztuje średnio 2,67 zł za litr, choć w jego przypadku obniżka była minimalna. Eksperci zwracają uwagę, że ostatnie spadki były możliwe głównie dzięki ograniczeniu marż, a nie realnym zmianom w hurcie.

Obniżka na stacjach, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatnim tygodniu stycznia, może być zaskoczeniem. Tłumaczy ją jedynie rezygnacja operatorów rynku detalicznego z części marży – podkreślają eksperci.
Prognozy na najbliższe dni zakładają już wyraźne przedziały cenowe, które sugerują wzrost kosztów tankowania. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest wzrost cen ropy naftowej na światowych rynkach, gdzie baryłka osiągnęła poziom około 70 dolarów. To właśnie ten element może w najbliższym czasie najsilniej wpłynąć na portfele kierowców.
Choć końcówka stycznia przyniosła jeszcze chwilę wytchnienia, coraz więcej wskazuje na to, że okres taniego tankowania dobiega końca. Ruchy na rynku hurtowym, wzrosty cen ropy i ograniczone możliwości dalszego obniżania marż tworzą mieszankę, która zwykle prowadzi do jednego scenariusza. Dla kierowców oznacza to konieczność uważnego śledzenia sytuacji, bo zmiany mogą nadejść szybciej, niż wielu się spodziewa. Czy to już ostatni moment na tańsze tankowanie?