Zarabiają ponad 20 tys. zł miesięcznie, ale chętnych brakuje. W tej branży dyplom nie wystarczy
Polski sektor budowlany przechodzi obecnie przez fascynujący okres transformacji, w którym rekordowe wynagrodzenia dla najzdolniejszych ekspertów przeplatają się z głębokimi, strukturalnymi nierównościami. Choć branża ta kojarzy się z ciężką pracą w terenie, najnowsze dane rynkowe rzucają zupełnie nowe światło na to, ile faktycznie warte są specjalistyczne uprawnienia zawodowe.
- Kobiety wciąż zarabiają mniej - również w tym sektorze
- Ci specjaliści zarabiają nawet 20 000 tysięcy miesięcznie
- Popyt na te zawody wciąż pozostaje wysoki
Kobiety wciąż zarabiają mniej - również w tym sektorze
Sytuacja na rynku pracy inżynierów budownictwa jest daleka od jednorodności, a różnice w zarobkach często wynikają z decyzji podejmowanych już na początku ścieżki zawodowej. Z najnowszego raportu Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa „Wynagrodzenia inżynierów budownictwa w Polsce 2023-2025” wynika, że średnie wynagrodzenie netto kobiet w tej branży wynosi 8933 zł, podczas gdy mężczyźni na analogicznych stanowiskach zarabiają średnio 11 269 zł.
Ta dysproporcja nie jest jednak wynikiem prostego zróżnicowania stawek za tę samą pracę, lecz raczej specyfiki wybieranych modeli zatrudnienia. Kobiety, które obecnie stanowią 14 proc. osób sprawujących samodzielne funkcje techniczne, znacznie częściej decydują się na stabilniejszy tryb pracy w biurach projektowych lub administracji technicznej.

Dominacja pań w grupie zarobkowej od 6500 do 9500 zł potwierdza, że segment biurowy, choć przewidywalny, nie oferuje tak dynamicznych wzrostów, jak praca bezpośrednio przy realizacji inwestycji. Eksperci zwracają uwagę, że kluczowym czynnikiem różnicującym dochody nie jest sama płeć, lecz dostęp do dużych projektów infrastrukturalnych.
Warto jednak odnotować pozytywny sygnał: w przedziale od 8000 do 11 000 zł, charakterystycznym dla stanowisk specjalistycznych ze średnim doświadczeniem, różnice płacowe zaczynają się zacierać. Rynek staje się w tym obszarze bardziej sprawiedliwy, doceniając przede wszystkim twarde kompetencje merytoryczne, niezależnie od tego, kto je prezentuje.
Ci specjaliści zarabiają nawet 20 000 tysięcy miesięcznie
Prawdziwe finansowe eldorado czeka jednak w tak zwanej lidze mistrzów, gdzie zarobki najlepszych fachowców regularnie przekraczają barierę 20 000 zł netto miesięcznie. Aby wejść do tego elitarnego grona, nie wystarczy sam dyplom i uprawnienia; niezbędne jest wieloletnie doświadczenie, zazwyczaj wynoszące od 10 do 20 lat, oraz gotowość do pracy w specyficznych warunkach.
Na najwyższe apanaże mogą liczyć kierownicy robót i kierownicy budowy, czyli osoby biorące na siebie pełną odpowiedzialność za proces wykonawczy. To właśnie w tym segmencie rynkowym notuje się najmniejszy odsetek kobiet, co bezpośrednio przekłada się na ogólną statystykę luki płacowej w sektorze, wynoszącą obecnie około 26 proc.

Badanie przeprowadzone przez dr. inż. Krzysztofa Kaczorka z Politechniki Warszawskiej na grupie ponad 3,3 tys. inżynierów z uprawnieniami jasno wskazuje, skąd biorą się te rekordowe kwoty. Najwyższe premie w 2025 roku, sięgające od 18 do 20 proc. wzrostu rdr (rok do roku), otrzymały osoby, których model pracy wymaga pełnej mobilności.
Mowa tutaj o częstych delegacjach, stałej obecności na placach budowy oraz dużej liczbie nadgodzin wynikających z napiętych harmonogramów inwestycyjnych. Inżynier w terenie to dziś zawód wysokiego ryzyka i dużej presji, ale jak widać po zestawieniach płacowych, rynek potrafi te niedogodności zrekompensować z dużą nawiązką. Czy jednak tak wysoka cena za brak stabilizacji życiowej jest akceptowalna dla nowego pokolenia fachowców?
Popyt na te zawody wciąż pozostaje wysoki
Mimo istniejących nierówności zawód inżyniera budownictwa pozostaje jednym z najbezpieczniejszych fundamentów kariery zawodowej w Polsce. Popyt na wykwalifikowaną kadrę z uprawnieniami jest tak duży, że o „pewności pracy” można mówić tu niemal w kategoriach pewnika.
Branża budowlana staje się coraz bardziej technologiczna, co wymaga od inżynierów nie tylko wiedzy z zakresu fizyki budowli, ale także biegłości w zarządzaniu strumieniem informacji i nowoczesnymi systemami klasy SaaS (oprogramowanie jako usługa). To właśnie te dodatkowe umiejętności mogą w najbliższych latach stać się nowym języczkiem u wagi przy negocjacjach płacowych, wypychając średnie wynagrodzenia jeszcze wyżej.
Analizując prognozy PIIB na kolejne lata, widać wyraźnie, że rynek będzie dążył do optymalizacji warunków pracy, co może zachęcić więcej kobiet do wyjścia z biur w stronę zarządzania projektami w terenie.