Uważaj na to, jeśli korzystasz z Blika. Oszuści znaleźli nowy sposób, Polacy tracą setki złotych
Niespodziewany przelew Blikiem może wydawać się drobną pomyłką, ale coraz częściej jest początkiem znacznie poważniejszej sytuacji. Jeden telefon i chwila nieuwagi wystarczą, by znaleźć się w centrum oszustwa, którego konsekwencje trudno przewidzieć. Historia pokazuje, że uczciwość w takich przypadkach może kosztować naprawdę sporo. Czy można jeszcze ufać każdej transakcji i każdemu numerowi telefonu w systemie Blik?
- Nieoczekiwany przelew i telefon, który zmienia wszystko
- Uczciwość może obrócić się przeciwko niewinnym osobom
- Nowe oszustwo na Blik. Przestępcy wykorzystują przypadkowe numery telefonów
Nieoczekiwany przelew i telefon, który zmienia wszystko
Coraz więcej osób opisuje podobny scenariusz: na konto trafiają pieniądze, których nikt się nie spodziewał. Brak zapowiedzi, brak informacji, brak kontekstu. Przez moment pojawia się konsternacja, a chwilę później telefon od nieznajomego, który próbuje wytłumaczyć sytuację jako zwykłą pomyłkę. Tłumaczenie brzmi logicznie, ton rozmowy jest spokojny, a prośba – z pozoru niewinna.
To właśnie ten moment bywa kluczowy. Osoba po drugiej stronie zazwyczaj przeprasza, tłumaczy się pośpiechem albo błędem technicznym i prosi o szybkie rozwiązanie sprawy. W grę wchodzą emocje: chęć pomocy, strach przed konsekwencjami prawnymi, presja czasu. Wiele osób decyduje się działać natychmiast, nie zastanawiając się, czy taka sytuacja może mieć drugie dno.
Eksperci od bezpieczeństwa finansowego podkreślają, że właśnie takie momenty są najczęściej wykorzystywane przez przestępców. Nieoczekiwany przelew, połączony z bezpośrednim kontaktem, skutecznie obniża czujność. Pojawia się przekonanie, że sprawa dotyczy wyłącznie dwóch osób i da się ją szybko załatwić. To jednak dopiero początek znacznie bardziej złożonego mechanizmu.

Uczciwość może obrócić się przeciwko niewinnym osobom
W polskim prawie obowiązuje jasna zasada: nie wolno zatrzymywać pieniędzy, które nie należą do odbiorcy. Świadomość tego faktu sprawia, że wiele osób działa w dobrej wierze, chcąc jak najszybciej oddać środki. Problem polega na tym, że przestępcy doskonale znają te przepisy i potrafią je wykorzystać.
Schemat opiera się na wciągnięciu przypadkowej osoby w sytuację, która z pozoru wygląda na prostą pomyłkę. Gdy pieniądze zostaną zwrócone zgodnie z instrukcją przekazaną przez dzwoniącego, kontakt się urywa. Dla osoby, która oddała środki, sprawa wydaje się zakończona. Dla kogoś innego dopiero się zaczyna.
W tle często pojawia się trzeci uczestnik całej historii – ktoś, kto czeka na towar lub usługę, za które zapłacił. Gdy realizacja nigdy nie następuje, zaczyna się poszukiwanie winnych. Wtedy na jaw wychodzą szczegóły transakcji, a niewinna osoba może zostać wezwana do wyjaśnień. Presja psychiczna, stres i konieczność kontaktu z bankiem lub organami ścigania to realne konsekwencje, z którymi mierzą się poszkodowani.
Skala zjawiska rośnie, co potwierdzają sygnały trafiające do instytucji publicznych. Tematem zainteresowali się także politycy, wskazując na luki w systemie ochrony konsumentów oraz brak skutecznych narzędzi zapobiegawczych. To jednak wciąż nie odpowiada na pytanie: jak dokładnie działa ten mechanizm i gdzie tkwi jego największe zagrożenie?
Nowe oszustwo na Blik. Przestępcy wykorzystują przypadkowe numery telefonów
Przestępcy wykorzystują płatności Blik, podając na platformach sprzedażowych losowe numery telefonów, które nie należą do nich. Wystawiają fikcyjne oferty – najczęściej dotyczące elektroniki, telefonów lub mebli, których w rzeczywistości nie posiadają.
Kupujący, przekonany o autentyczności oferty, realizuje płatność. Pieniądze trafiają nie do oszusta, lecz do zupełnie przypadkowej osoby. Wtedy następuje kluczowy moment: telefon z informacją o rzekomej pomyłce i prośba o zwrot środków – nie na numer, z którego przyszła płatność, lecz na inne konto.
— Jeżeli ktoś prosi o zwrot na inny numer — nie należy tego robić. Zamiast tego trzeba zgłosić sprawę do swojego banku — ostrzega Marcin Daszkiewicz z Providenta, ekspert od mechanizmów antyfraudowych, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”. Jak podkreśla, zwrot powinien nastąpić wyłącznie na numer, z którego przyszedł Blik.

Problem został zauważony także na poziomie rządowym. W listopadzie parlamentarzyści PiS złożyli interpelację do Ministerstwa Finansów w sprawie narastającej liczby oszustw. W odpowiedzi wiceminister Jurand Drop przyznał, że do UOKiK wpłynęło 10 interwencji na łączną kwotę ponad 13 tys. zł.
W odpowiedzi na rosnące zagrożenie Unia Europejska pracuje nad nowymi regulacjami. Platformy sprzedażowe mają zyskać narzędzia do analizy „cech behawioralnych” użytkowników, co pozwoli wcześniej wykrywać podejrzane schematy i blokować transakcje, zanim dojdzie do strat.
Nowe oszustwa finansowe coraz rzadziej opierają się na agresji czy oczywistych sygnałach zagrożenia. Zamiast tego wykorzystują uczciwość, presję czasu i luki systemowe. Niespodziewany przelew może być początkiem poważnych problemów, dlatego każda taka sytuacja powinna być konsultowana bezpośrednio z bankiem, a nie rozwiązywana na własną rękę. W świecie nowoczesnych płatności ostrożność staje się najskuteczniejszą formą ochrony.