Skarbówka naprawdę to robi! Prawnik bije na alarm: "Uważaj na kontrole po latach"
Wyobraź sobie, że prowadzisz firmę od lat, przetrwałeś kryzysy, a Twoje rozliczenia z 2020 roku dawno pokryły się kurzem. Jesteś przekonany, że to zamknięty rozdział. Tymczasem w ponury, listopadowy poranek otrzymujesz pismo, które mrozi krew w żyłach: urząd skarbowy wszczyna kontrolę właśnie za tamten okres. Dlaczego teraz? Dlaczego po pięciu latach milczenia? To nie przypadek, lecz precyzyjnie wymierzony cios w ostatniej sekundzie przedawnienia. Mecenas Mateusz Ostrowski odkrywa kulisy strategii, w której czas staje się najgroźniejszą bronią urzędników.
- Fiskus ma niemal sześć lat na kontrolę starej faktury
- Urzędy często wszczynają postępowania w ostatniej chwili
- Kontrola po latach to walka o przetrwanie, ponieważ brak kontaktu z dawnymi kontrahentami i narosłe odsetki drastycznie utrudniają skuteczną obronę
Kiedy tak naprawdę kończy się termin?
Wielu przedsiębiorców żyje w niebezpiecznym przekonaniu, że pięć lat od wystawienia faktury to magiczna granica bezpieczeństwa. Niestety, prawo podatkowe ma własny zegar, który bije znacznie wolniej niż ten w naszych biurach. To, co intuicyjnie wydaje się zamknięte, w rzeczywistości może być otwarte przez niemal sześć lat.
- Termin przedawnienia zobowiązania podatkowego nie jest liczony od dnia wystawienia faktury ani od dnia wykonania usługi, lecz od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku – wyjaśnia Mecenas Mateusz Ostrowski.
Ta drobna różnica w definicji zmienia wszystko. Jeśli fakturę wystawiono w maju 2020 roku, podatek był płatny w czerwcu. Zegar przedawnienia rusza jednak dopiero 31 grudnia 2020 roku.
- W konsekwencji kończy się on dopiero 31 grudnia 2025 r. Oznacza to, że urząd skarbowy zachowuje możliwość sięgnięcia do dokumentów dotyczących tej transakcji nawet niemal sześć lat po jej dokonaniu – dodaje ekspert.
Dla przedsiębiorcy to stan zawieszenia, który może zostać przerwany w najmniej oczekiwanym momencie. Co gorsza, ten czas może się jeszcze bardziej wydłużyć.
- Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że bieg terminu przedawnienia nie zawsze przebiega w sposób ciągły. Przepisy przewidują bowiem zdarzenia, które mogą ten bieg zawiesić lub przerwać – podkreśla mecenas.

Polowanie „na ostatnią chwilę”
Dlaczego urzędy czekają do samego końca? Czy to celowe działanie, by osłabić czujność podatnika? Kumulacja kontroli w ostatnich miesiącach przed upływem terminu to stały element krajobrazu polskiego biznesu. Dla urzędnika to ostatni moment, by „wyciągnąć” pieniądze ze spraw, które przez lata leżały na dnie szuflady z powodu braków kadrowych czy natłoku bieżących zadań.
- Końcówka okresu przedawnienia staje się więc ostatnim momentem, w którym fiskus może zabezpieczyć swoje roszczenia wobec podatnika – tłumaczy Mateusz Ostrowski.
Przez lata symbolem tej walki było masowe wszczynanie postępowań karnoskarbowych w grudniu. Miało to jeden cel: zatrzymać zegar przedawnienia.
- Mechanizm ten bywał wykorzystywany jako narzędzie technicznego "ratowania" spraw podatkowych, w sytuacji gdy organ nie zdążył zakończyć postępowania podatkowego w ustawowym terminie – wyjaśnia prawnik.
Na szczęście dla firm, zasady gry powoli się zmieniają. Dziś urzędnik nie może już tylko „pomachać” papierem o wszczęciu sprawy karnej, by zyskać kolejne lata. Jeśli działania są pozorne, sąd może stanąć po stronie obywatela.
- Sam fakt wszczęcia postępowania - zwłaszcza karno-skarbowego - nie jest już uznawany za wystarczający, jeżeli nie towarzyszyły mu rzeczywiste czynności dowodowe, takie jak przesłuchania świadków czy analiza dokumentów – dodaje w rozmowie z nami ekspert.
Kontrahent widmo i ból starych dowodów
Największym dramatem kontroli starych okresów nie jest sama obecność urzędnika, ale pustka, z którą zderza się przedsiębiorca. Po pięciu czy sześciu latach świat biznesu wygląda inaczej. Firmy znikają, archiwa płoną, a ludzie odchodzą.
- Upływ czasu działa na niekorzyść podatnika, ponieważ po kilku latach bardzo często nie istnieją już kontrahenci, z którymi zawierano transakcje. (…) W sporze z organem podatkowym kluczowe znaczenie ma możliwość wykazania, że dana transakcja była rzeczywista. Samo posiadanie faktury nie zawsze jest wystarczające – podkreśla prawnik.
To klasyczna sytuacja „obrony bez broni”. Jeśli urząd zakwestionuje rzetelność faktury, a Ty nie masz kontaktu z dostawcą, bo ten dawno ogłosił upadłość, Twoja pozycja jest drastycznie osłabiona.
Szczególnie narażone są firmy korzystające z usług niematerialnych. Po pięciu latach udowodnienie, że doradca rzeczywiście „doradzał”, a grafik „projektował”, bez zachowanej korespondencji mailowej, graniczy z cudem.
- W takich przypadkach brak materialnych śladów świadczenia, takich jak towar czy fizyczna dokumentacja, sprawia, że organ podatkowy może łatwiej podważyć realność transakcji – dodaje Mateusz Ostrowski.
Czy masz szansę z machiną?
Gdy fiskus rusza do ataku po latach milczenia, wielu przedsiębiorców poddaje się bez walki, przytłoczonych wizją gigantycznych odsetek. Często niesłusznie. Podatnik w starciu z machiną urzędniczą ma swoje prawa, a sądy administracyjne coraz surowiej oceniają opieszałość urzędów.
- Podatnik (...) może domagać się wykazania przez organ, że bieg tego terminu został skutecznie zawieszony albo przerwany. Ciężar wykazania takich okoliczności spoczywa na organie podatkowym. (…) Ważnym argumentem w obronie podatnika może być również wykazywanie, że brak określonych dokumentów czy dowodów nie wynika z celowego działania podatnika, lecz z naturalnego upływu czasu – wyjaśnia mecenas.
Jeśli urząd przez cztery lata nie robił nic, a nagle w ostatnim miesiącu próbuje „ratować” sprawę, mamy silny argument w sądzie.
Pozostaje jeszcze kwestia finansowego gilotyny: odsetek. Przez pięć lat zwłoki mogą one urosnąć do rozmiarów samej zaległości. Czy to sprawiedliwe, by płacić za opieszałość urzędników? W sytuacjach ekstremalnych można walczyć o umorzenie części tych kosztów.
- Podatnik może argumentować, że obciążanie go pełną kwotą odsetek narusza zasadę proporcjonalności oraz zasadę zaufania do państwa i prawa. (…) Kluczowe znaczenie ma również kwestia przedawnienia. Jeżeli uda się wykazać, że zobowiązanie podatkowe uległo przedawnieniu, wygasa nie tylko sam obowiązek zapłaty podatku, lecz także obowiązek zapłaty odsetek – podsumowuje prawnik.
W walce ze skarbówką o stare faktury, bierność jest największym błędem. Skuteczna obrona wymaga aktywnego kwestionowania każdego kroku urzędu, który „obudził się” zbyt późno.
Źródło: BiznesInfo